Zarząd szuka……

Zarząd szuka firmy zewnętrznej na obsługę marketingową i PR. Zarząd szuka koordynatora JGPWP. Zarząd szuka koordynatora na PLJ. Zarząd szuka organizatora MP w Skokach. Zarząd szuka organizatora HPP-A. Wszędzie czegoś Zarząd szuka. Aby czegoś szukać to trzeba wpierw coś zgubić. Tu raczej trzeba szukać kogoś co to wszystko posprząta i ułoży w zgrabny stosik, obleje benzyną i podpali. Bo Zarząd nie zgubił tylko spie@#$ił wszystko czego się dotknął. Ten Zarząd i wszystkie poprzednie.

Nie rozumiem po co nam te  wszystkie projekty. Na cholerę promować i na siłę wciskać organizatorom dodatkowy kłopot w postaci np. JGPWP?  Naprawdę warto wydawać na to dodatkowe pieniądze, które będzie musiał wyłożyć organizator zawodów? Zapewne Zarząd, który „szuka” kogoś do tych projektów nie zapłaci grosza bo kasa PZJ nie jest do wydawania. Oznacza to najprawdopodobniej, że koszty koordynatora, którego wybierze Zarząd, spadną na potencjalnego organizatora, który będzie chciał wejść w projekt taki jak np. JGPWP. No i warto zadać pytanie czy to aby koordynator nie jest już ustalony , a konkurs to tylko fasada z dykty która ma zasłonić układ koleżeński. Przecież znane są przypadki dziwnych wyborów Zarządu, które śmiało można podejrzewać, że były robione pod daną osobę.

Obsługa marketingowa i PR? Przecież to już było i jakoś się nie sprawdziło? Poprzedni Pan wiceprezes Wawrzyniak też szukał takiej firmy. I z tego co pamiętam znalazł. No tego do końca nie wiem ale chyba tak było. A po cholerę nam taka firma? Żeby naklejki z logotypem związkowym drukowała za cenę dwukrotnie wyższa niż reguluje rzeczywistość rynkowa? Myślicie, że wam pomoże zmienić oblicze na bardziej ludzkie? Pozyska nowych sponsorów dla jeździectwa? Bujda i to wielka!! Nie tak buduje się brand,  a w każdym razie nie w tej kolejności. Wpierw robisz towar dobrej jakości, coś co zainteresuje ludzi. Potem szukasz sponsorów, którzy zainwestują w ten dobry produkt i go wypromują , a przy okazji swoją markę. A jakim towarem jest PZJ? Chińszczyzna z toksycznego materiału opakowana w przepięknie ozdobiony kartonik. Niestety dla PZJ sponsor nie będzie patrzył na opakowanie tylko od razu zacznie rozpakowywac pudełeczko. A jak to zrobi i przypadkowo włoży swoje delikatne dłonie aby wyjąć i przyjrzeć się zawartosci to krzyknie z bólu i ucieknie z purchlami na rękach. I tle będzie ze sponsoringu jeździectwa.

I jeszcze jedna sprawa dot. szukania sponsorów. Czyż nie po to te nasze Parnasy intelektu zgromadzone w czasie zjazdu wybrały Pana Szubskiego aby to on znalazł sponsorów? Przecież jednym z podawanych argumentów za wyborem Pana Szubskiego było to, że ma wielkie znajomości w świecie szeroko pojętego biznesu i przyciągnie inwestorów do sportu jeździeckiego? Na razie to Zarząd na czele z Panem Michałem nawet muchy nie przyciągnie bo po pierwsze zimno i muchy śpią, dwa to szambo jeszcze szczelność trzyma ale na wiosnę wyleje bo nie było czyszczone od dawna. Wtedy muchy się zlecą. I tylko muchy.

Nie znam kulis zerwanego kontraktu z Stowarzyszeniem Equisport. Nawet mnie to już nie obchodzi. Warka kojarzy mi się z paskudnym piwem z puszki, a nie ze stolicą polskiego jeździectwa. Na siłę nie ma co zmieniać moich skojarzeń z danym miejscem więc uwazam, że to dobra decyzja ze strony Pzj. Dobry ruch tylko w bardzo nieodpowiednim czasie. W takich warunkach czasowych będziemy mieli do czynienia z gorącym kartoflem. Nikt nie będzie chciał go przytrzymać dłużej. A jak ktoś złapie i przytrzyma to będzie chciał rekompensaty za ewentualne szkody wyrządzone przez „gorący towar”. I to porządnej. I tak to nasz kochany Związek Jeździecki doprowadził do tego, że najważniejsza impreza dla naszych rodzimych zawodników skokowych okazuje problemem nie do przeskoczenia dla troglodytów związkowych.

Nim zaczął się na dobre sezon 2016 decydenci fundują nam co raz to gorsze pomysły na prosperowanie PZJ. Aż się boję co będzie ze Związkiem w okolicach września? System Toris i Artemor w sądzie (po 100000 zloty odszkodowania), nie ma pieniedzy dla FEI za Mistrzostwa w Strzegomiu (100000 FS) itd. A kasa zwiazkowa pusta niczym bęben dobosza. Może warto zorganizować ogólnopolska zbiórkę pieniędzy na ratowanie polskie jeździectwa. I tu koniecznie trzeba zatrudnić koordynatora. Może poprosić Kaźmierczaka Seniora? On wie jak pozyskiwać pieniądze od ludzi. Ma świeże pomysły w tym temacie.

I na koniec dobra rada. Za darmo. Zamiast szukać koordynatorów na projekty rodem z tylnej części ciała oraz szukać firm PR-owej, która zamieni nijakość związkową w epicką eksplozję kolorów to warto aby Zarząd oraz cała reszta działaczy poszukała firmy, która pomoże im się szybko spakować oraz załatwi bezpieczny transport  do miejsca zameldowania. Na taki projekt to i ja się dorzucę. I taki projekt popieram.

 

Lepiej nie być w kadrze…..

Właśnie dotarła do mnie informacja od niezawodnej ciotki Zuzanny, że Pan Kaźmierczak postanowił pochodzić sobie do sądu. A dlaczego to niby chcę się sprawdzić przed sędzią? Otóż postanowił podać całą kadrę zawodników do sądy gdyż……. to przez nich stracił pracę. Od każdego będzie żądał kwoty ok. 10 000 zł. Całość sumy na jaką czuje się stratny to ok. 300 000 zł. Kasa, kasa, kasa. Pan Kaźmierczak pokazał swoje prawdziwe oblicze. I to już kolejny raz.

Jak wiadomo to przez zawodników oraz ich stanowczy sprzeciw wobec działań Kaźmierczaka Zarząd postanowił usunąć go ze stanowiska szefa komisji. Niestety – jak potwierdzi się wiadomość od ciotki Zuzanny – ten Pan najwyraźniej ma problemy z czym takim jak honor. Przypadek ten tylko potwierdza to co można od dłuższego czasu obserwować w PZJ czyli załamanie wszelakich norm ogólnie przyjętych za właściwe i zgodne z duchem sportowym. Wszystko tam źle funkcjonuje, a Prezes Szubski wraz z resztą Zarządu to toleruje i nie widzi problemu. Niestety jest jeszcze paru takich Kaźmierczaków w PZJ, którzy zamiast nad rozwojem sportowym danej konkurencji to skupiają się tylko i wyłącznie na powiększaniu swojego niedowartościowanego ego oraz na promocji swojego nazwiska lub ośrodka. A gdy w końcu, po interwencji osób trzecich, poproszeni są o opuszczenie zajmowanego stanowiska i zamknięcie drzwi z drugiej strony to po złości nasrają na wycieraczkę.  Viva działacze!! Vivat Kaźmierczak! Vivat PZJ! No żesz k@$wa mać!

Ciekaw jestem jak zawodnicy zareagują na pozew?

Szef skoków i nie tylko.

No więc mamy nowego szefa komisji skoków przy PZJ. Przyznam się szczerze, ze nie znana mi jest zbyt dobrze osoba Pana Macieja Wojciechowskiego, a jedynie co wiem o tym Panu pozyskałem z jego wywiadu, który ukazał się na Świecie Koni jakiś czas temu. Zresztą większość ludzi których pytałem o opinie o panu Wojciechowskim nie za bardzo mogła dać jakąś konkretną odpowiedź. Na ogół odpowiadali, że miły i sympatyczny, ale jak zadawałem pytania o sportowe osiągnięcia to raczej wskazywali młodsze kategorie wiekowe, że niby tam coś osiągnął. Niestety mam obawy, że Pan Maciej pomylił funkcję i źle wysłał aplikacje. Zamiast na koordynatora sportowego dzieci i młodzieży rzucił się na szefa komisji. A szkoda bo na pewno więcej dobrego mógłby zdziałać zastępując znanego lesera Stanisława Helaka.

Mam również nieodparte wrażenie, że wybór Pana Macieja to chwilowa fanaberia Zarządu. Wybrać młodego instruktora to było główne kryterium tego konkursu, co zresztą nie ukrywał Pan Szubski. Nie chcę tutaj wysnuwać spiskowej teorii dziejów, ale wybór Wojciechowskiego – młodego, bez osiągnięć w dużym sporcie, cichego i miłego, bez merytorycznego wykształcenia w kierunku jeździectwa – to świadome działanie decydentów w PZJ. To działanie w stylu RZUCIĆ NA POŻARCIE i czekać co będzie. No i winy za wszystko co się będzie działo złego w roku 2016 też będzie  można zrzucić na konkretną osobę.

A co nas czeka złego w 2016 roku w skokach? Na ogół blamaże sportowe i finansowe. Nadal nie będzie żadnego zawodnika w w pierwszej setce rankingu FEI, żaden zawodnik skoków nie pojedzie na IO w Rio ( to już pewne – ostatnim zawodnikiem tej konkurencji jeździeckiej startującym na IO był Pan Grzegorz Kubiak ), nie będzie stworzony długoterminowy plan naprawy skoków, nadal będzie wolna amerykanka i brak ochrony przed nadużyciami w niższych kategoriach wiekowych, problemy z Torisem oraz Artemorem, paraliż związany z licencjami. Zapewne nie dadzą Panu Maciejowi, nawet gdyby bardzo chciał to uczynić, rozliczyć personalnie i finansowo idiotycznych programów w stylu RIOPLUS czy Jarosław Skrzyczyński w pierwszej setce rankingu FEI itd. Przecież na to szły pieniądze i ktoś na tym sporo zarobił!! No i być może największe wyzwanie przed jaki stoi nowy szef skoków to wpływ zawodników na rzeczywistość związkową na którą pozwolił Zarząd ( brak długotrwałej reakcji na indolencje Kaźmierczaka i na zachowanie Geerinka zmusił do reakcji zawodników kadrowych ). W każdym razie dużo złego jest w PZJ, a osuszanie tego bagna jest ponad możliwości Pana Macieja i jego ekipy. No chyba, że Pan Wojciechowski chce być kolejną kukiełką Zarządu i trwać na stanowisku szefa komisji dla samego trwania. Jeżeli ma taki plan to jest szansa na dłuższe sprawowanie tej funkcji.

A teraz coś zupełnie z innej beczki. No może nie do końca.

Na spotkaniu z Prezesem Szubskim na Torwarze był poruszony temat zaległości organizatorów zawodów względem PZJ. Prezes zapowiedział, że wszyscy organizatorzy, którzy nie uregulują swojego długu nie będą brani pod uwagę przy ustalaniu kalendarza na rok 2016. Jeżeli zarząd będzie konsekwentny w swoim działaniu to…. możemy zapomnieć o CSIO w Sopocie. Nie o CSIO5* ale w ogóle o tym wydarzeniu. Długi wobec PZJ to nie jedyne jaki Hipodrom w Sopocie posiada. Organizator tych zawodów ma również dość duży problem z pozyskaniem sponsorów. Zamieszanie związane ze zmianą władzy w państwie bezpośrednio uderzyło w plany Pani Prezes nie tylko dotyczące jej szefowania na Hipodromie. Nie pewna jest dalsza współpraca z Totalizatorem oraz z innymi sponsorami strategicznymi. Sam Sopot jako miasto na pewno nie pokryje ewentualnych kosztów jakie pociąga za sobą organizacja CSIO. Jedynym wyjściem aby zachować CSIO w Polsce jest oddanie tych zawodów innemu organizatorowi. I chyba na to się zanosi…. obym się mylił.

Wszystkiego Dobrego w Nowym Roku!!!

 

Spotkanie na Torwarze

W dniu 02.12.2015 roku na warszawskim Torwarze odbyło się spotkanie działaczy, sympatyków oraz gości z różnych stron Polski z Zarządem Pzj. Miałem wątpliwą przyjemność – poza kilkoma chwilami – uczestniczenia w tym spektaklu, a może lepiej by napisać Teatrze Komedii Jednego Aktora. Mimo, że Zarząd był reprezentowany przez prawie wszystkie osoby ( Kasztelana nie było bo pewnie aklimatyzuje się w Berlinie po wypadzie do Puerto Rico – zmiana strefy czasowej, inne powietrze, brak słońca i inne takie tam sprawy ) to i tak tylko Prezes Szubski używał narządu mowy. Reszta panów z wierchuszki była tylko dodatkiem w typie kwiatka do kożucha. Oprócz Bandy Trojga był jeszcze pan Jankowski, który był bardziej skupiony na grze Saper albo Kierki niż na tym co się wokół niego dzieje. Przez ponad 3 godziny wpatrywał się w monitor swojego laptopa niczym w święty obrazek z Lichenia. Jedynym odgłosem jaki wydał paszczą to było potwierdzenie, że rzeczywiście jakiś tam e-mail doszedł tylko że mu się on zapodział. Aaaa….. sorrki! Jeszcze Święcicki zabrał głos gdy padło pytanie z sali kto jest odpowiedzialny za sport w Pzj? Święcicki nieudolnie próbował odpowiedzieć na to pytanie ale szybko usiadł na swoim jeszcze ciepłym krześle bo nie wiele miał do powiedzenia w tej obcej mu materii. O Jachymku mogę tylko powiedzieć, że chyba to on był na sali gdzie odbywało się spotkanie. Chyba bidulek dostał skrętu głowy bo przez parę godzin miał głowę ustawioną na północ w kierunku Prezesa. O tym że Jachymek to żywa istota, a nie sztuczny twór swiadczyły mrugnięcia powiekami i lśniące od potu czoło. Choć do końca nie jestem przekonany czy Jachymek to człowiek bo technika poszła do przodu w kwestii robotyki manekinów.

Było smieszno to teraz będzie straszno. Po raz pierwszy uczestniczyłem w spotkaniu ludzi związanych z jeździectwem w takiej formule. I pierwsze wrażenia jakie mogę wyrazić to totalna żenada. Nawet nie chodzi mi o zachowanie Jankowskiego i części Zarządu bo po nich nic dobrego się nie spodziewam ale reszta środowiska końskiego jest totalną katastrofą. 90% uczestników tego spotkania nie z bardzo wiedziało po co przyszła i co się wokół nich dzieje. Jedynymi merytorycznie przygotowanymi adwersarzami dla wierchuszki z PZJ byli Panowie : Sałacki, Mrugała, Pisarski, Szewczyk, Kuleszyński oraz Pani Kraśko. To ci Panowie i ta Pani zadawali odpowiednie pytania do Zarządu na które i tak nie dostawali odpowiedzi. Jednak na bohatera całego spotkania wyrósł….. Pan Hubert Szaszkiewicz? Chyba po raz pierwszy chwalę tego Pana na swoim blogu. Nie obwijał w bawełnę tylko walił prosto z mostu to co leży mu na sercu i wskazywał to co jest fatalne w naszej federacji związkowej. Aż miło było patrzeć i słuchać z jaką ekspresją zadaj pytania i wchodzi w dyskusję dotyczącą funkcjonowania biura, jakości sportowej związku, zwolnienia Rychlika, jakości pracy Jankowskiego, statutu i kwestii szkoleń. Mimo, że nie jest mi we wszystkim po drodze z Panem Szaszkiewiczem to muszę zdjęć czapkę z głowy i powiedzieć: Szacun Panie Hubercie! Ostatnim, który zabrał głos na spotkaniu był Pan Szczypiorski, który w bardzo stonowanym wystąpieniu wypowiedział się na całą sytuacje jaka panuje w PZJ po ostatnich wyborach nowych władz. Wywód bardzo merytoryczny, wywarzony i dosyć celnie punktujący błędy jakie są popełniane przez obecne władze. Tu też czapka z głowy za poruszane tematy i dużą jakość wystąpienia.

Na koniec pozwolę sobie na subiektywną konkluzje po tym spotkaniu. Nigdy jeszcze chyba w całej historii jeździectwa Polskiego PZJ nie był tak słaby. Myślałem, że nic gorszego jak Związek pod dowództwem Abgarowicza nie może się zdarzyć. Myliłem się i to bardzo. Obecnie mamy Prezesa, który sam mówi, że jest pomyłką, a jego wybór na to stanowisko to niezbity dowód na zapaść jeździectwa w naszym kraju, Kasztelan, który coś mąci w swoim życiorysie zawodowym i który pozostał na stanowisku dzięki kłamstwie o Torisie.  Jachymek to człowiek w typie BMW czyli bierny, mierny ale wierny i Święcicki skupiony na swoim ośrodku oraz na Cavaliadzie. Nikt z tych Panów nie ma pojęcia o sporcie i nikt z tych panów nawet tego nie ukrywa, że sport w obecnym składzie personalnym w Związku nie jest najważniejszą rzeczą. Tu liczą się stołki, dotacje z ministerstwa i opłaty z licencji, a reszta może zaczekać…….

Aby naprawić chorą sytuacje to trzeba się zjednoczyć. Tak zrobili zawodnicy i wygrali. Tak powinniśmy zrobić my wszyscy, którzy widzą co się dzieje i się z tym bagnem nie zgadzają. Bez zjednoczenia nie jesteśmy wstanie nic zmienić, nie jesteśmy wstanie narzucić własnej retoryki i przebić się do szerszego grona ludzi związanych z jeździectwem. Jeżeli nie będziemy mieli wspólnie ustalonych i wypracowanych dobrych pomysłów na polepszanie jakości jeździectwa i nie zaprezentujemy ich jako alternatywy do tej patologii co ogarnęła narodową federacje to przegramy my wszyscy, którym jeździectwo leży na sercu. Czas najwyższy aby zaproponować wspólnie wypracowaną dobrą alternatywę we wszystkich kwesti do tego co proponują nam obecne władze PZJ. Ave

Zmiany, zmiany, zmiany……

Trzeba było mocnej reakcji zawodników konkurencji skoków aby Zarząd troszeczkę się przestraszył i usunął ze stołka szefa komisji Pana Marka Kaźmierczaka. Myślę, że nie tego chcieli panowie Hermanowcy szczególnie, że Kaźmierczak to postać ważna dla tego środowiska. Może nie mózg całego zamieszania ale postać oddana sprawie i łasy na stanowiska związkowe. Chyba wszyscy pamiętamy, że Pan Marek zdobył te związkowe stanowisko mimo że nie spełniał żadnych warunków kandydata na tą funkcje.  Żaden z niego trener, bez doświadczenia zagranicznego, bez znajomości języka w którym rozmawia zachód, a i charakter tego pana raczej do konsolidacji środowiska nie zachęcał. Był to wybór raczej z serii „Nie matura lecz chęć szczera…..” lub, jak kto woli ” W uznaniu za zasługi……”. W każdym razie lansował się chłop po wielkim świecie za nasze pieniądze. Na szczęście chyba dużo nie mówił więc i może nie dał powodów do wstydu na arenach międzynarodowych. W każdym razie kończy powoli swoją wesołą twórczość jako szef skoków. Teraz czas na Małopolskę aby równie energicznie pozbyli się go ze swoich struktur wojewódzkich szczególnie, że nie jest tam też zbytnio lubiany o czym świadczy list zamieszczony na stronie KJ Facimiech.

Jedna jaskółka nie czyni wiosny. A wręcz przeciwnie. Nadal panuje zima i to sroga w Związku. Co z tego, że na miejsce Kaźmierczaka będzie rozpisany konkurs? Będzie jak z wyborami w innych konkurencjach jeździeckich. W WKKW szefem jest Pan Mossakowski. Ten sam który na salonach światowych razem z Panem Konarskim opowiadali nieprawdę o zawodach WKKW odbywających się w naszym kraju. Nie tak dawno, chyba z miesiąc temu tenże Pan Mossakowski został ukarany naganą przez PZJ. Tak, tak…. Wiem! Nikt się nie zgłosił konkretny poza tym panem więc alternatywy nie było. Ale taka sytuacja powinna dać do myślenia obecnym włodarzom związkowym. A jeżeli nie są w stanie prawidłowo odczytać tej sytuacji to podpowiadam : nikt z rozsądnie myślących osób nie chce firmować tego szamba jaki jest w PZJ. Kto rozsądny wytrzyma z dyletantami panoszącymi się po korytarzach związkowych?

Może wytrzyma nowy szef ujeżdżenia? A dokładnie szefowa.  Marlena Gruca-Rucińska w przeciwieństwie do niektórych znanych trenerów ma skończone studia trenerskie, jest trenerem PZJowskim oraz sędzią ujeżdżeniowym. Wydaje się, że merytorycznie jest przygotowana. Ale czy ma charyzmę, wizję rozwoju tej konkurencji? Ciekaw jestem opinii o nowej szefowej ludzi z branży ujeżdżeniowej. Pożyjemy, zobaczymy.

Na forach oraz na blogach związanych ze sportem końskim na tapecie sa dwa tematy. Pierwszy temat to zmiany w statucie PZJ. Co prawda temat nie jest nowy i ciągnie się już jakiś czas ale w ostatnim czasie zwiększył swoją energie absorbowania uwagi.. Moim subiektywnym zdaniem jest to temat zastępczy, a rozmowa, w tej sytuacji jaka jest w naszym Związku ma charakter raczej koperkowy czyli rozważnie o niczym. Warto przypomnieć, że narracje w temacie STATUT została nam narzucona przez poprzednią ekipę Zarządu, a podtrzymuje obecna. Zmiany w statucie, które rozpoczął poprzedni Zarząd z Gumkowym Podporą miała na celu odsunięcie niewygodnych ludzi z struktur związkowych oraz zagwarantowanie sobie jak najdłuższego panoszenia się w Związku. Taki był pierwotny zamiar majstrowania przy statucie i trzeba o tym pamiętać. Obecni włodarze nie są gorsi od poprzedników – szczególnie, że część Zarządu to ci sami ludzie – i równie chętnie manipulują statutem tak aby ich zamierzenia byly na wierzchu . Moim zdaniem to nie czas na zmiany w ” konstytucji ” związkowej. Do póki środowisko będzie podzielone i zawłaszczone przez ludzi ceniących własne dobro nad dobrem wspólnym nie dotykajmy tego tematu. Nie pozwólmy gmerać przy statucie bo po tej ekipie przyjdzie następna i zacznie robić poprawki pod siebie. I tak w kółko aż do usranej śmierci…. A poza tym najlepiej zlecić napisanie statutu jakieś firmie adwokackiej specjalizującej się w prawie sportowym. Koszt napisania statutu to ok. 500-1000 zł. Na Boga!! Niech nie piszą tego Jachymki, Szubskie, Jankowskie i inne wybitne „osobistości” prawnicze i związkowe…..

Drugi temat to zjazd FEI w Puerto Rico. Biadolenie na forach, że zmieniają na „niekorzyść” przepisy w konkurencjach olimpijskich nic nie da. Albo się dostosujemy albo Cześć Wielki Świecie Jeździecki. Szczególnie, że nasze jeździectwo nie liczy się na światowych salonach, a nasze uwagi dotyczące tych zmian mają wartość równą napisom w toalecie na dworcu Koluszkach. Co prawda mieliśmy w tropikach swojego przedstawiciela w postaci niezastąpionego Nemezjusza Kasztelana ale jakoby go tam nie było. Może opalał się na plaży sącząc zimną Magritte zamiast udzielać się aktywnie na światowej konferencji FEI bo jego głoś odnośnie polskiego stanowiska nie był w ogóle słyszalny?  W każdym razie na pewno taniej byłoby wysłać kawałek drewna DHLem do tego pięknego zakątka ziemi niż słać tam Pana Nemezjusza. Efekt końcowy byłby ten sam. Myślę, że nawet inni delegaci by się nie spostrzegli, że PZJ reprezentuje podgniły pień z drzewa lipowego a nie homo sapiens z Polski. Reasumując. Do póki jesteśmy w tym miejscu na mapie światowego jeździectwa co jesteśmy i wysyłamy drewnianego przedstawiciela
na konferencję zamiast kompetentnego człowieka to nie ma co biadolić, że zmiany robione są bez naszych uwag. Nie warto tracić energii na polemikę z resztą świata. Za to warto skupić się na własnym poletku i zacząć zmiany tu w naszym grajdole. Może za 100 lat ktoś nas wreszcie doceni na arenie międzynarodowej….

Widowisko

Tragedia Grecka w PZJ traw nadal. Kolejny akt tego nudnego i niekończącego się spektaklu marnej jakości doświadczamy po raz kolejny niczym deja vu. Marni aktorzy, fatalna scenografia, suflerzy bez dykcji, a i reżyser nie ma pomysłu na zwiększenie atrakcyjności widowiska. Widownia w znacznej większości gwiżdże i tupie wściekła patrząc na szmirę, a tylko nieliczni zachwycają się marnym kunsztem całej ekipy teatralnej. To klakierzy etatowi walą co sił w swoje spuchnięte dłonie bojąc się, że stracą swój wyuczony zawód. Wszak w teatrze, nawet tym kukiełkowym klakier to podstawa. Bez klaki i klakierów ten spektakl zszedłby już dawno z afisza. Kolejny miesiąc, a potem i zapewne dłużej będziemy skazani na taką szopkę….. wszak to jedyny teatr w mieście.

Kolejny raz w przeciągu krótkiego czasu obecnie nam panująca ekipa udowadnia nam, że nie ma pomysłu oraz chęci na rzetelne zmiany. Najlepiej pokazującym skale niechęci do zmian, nie tylko personalnych było spotkanie Zarządu z zawodnikami. Lanie wody to i tak delikatne porównanie do tego co usłyszeli zawodnicy. Zarząd przyjął do wiadomości postulaty zawodników i tyle. Aaaaa sorry! Zgodził się na Rady zorganizowane przez zawodników ze wszystkich konkurencji jeździeckich. Ten twór ma być ciałem doradczym. Tylko dla kogo? Dla satrapy Kaźmierczaka? Dla nowych managerów innych konkurencji po rozstrzygnięciu konkursów na szefów komisji – o ile ktoś się zgłosi i będzie to wybór merytoryczne a nie po linii układowej? Niestety, obawiam się, że te Rady sklecone z zawodników będą tylko fikcyjnym tworem, który ma za zadanie dodać lekkiego kolorytu szarościom panującym w Związku, bez możliwości realnego wpływu na zmiany jakościowe.

Stara rzymska maksyma mówi, że ryba psuje się od głowy. I jeżeli nawet odetnie się padlinie ta głowę to i tak już mięso nie nadaje się do spożycia. Tak też jest z PZJem. Nic nam po zmianie na najwyższych szczeblach związkowych bo mamy i tak zepsutą resztę, w tym wypadku RESZTA to delegaci na walne zjazdy. To przecież oni są winni tych wszystkich roszad i chorych pomysłów na naprawę świata jeździeckiego w Polsce. Zatem czy jest jakakolwiek szansa na zmiany? Czy jest szansa na zatrzymanie troglodytów oraz ich durnych pomysłów w narodowym związku jeździeckim? No jest. A działać należy w taki sam sposób jak zadziałali…….. Hermanowcy. Iść tą samą ścieżką tylko robić to uczciwie, transparentnie i w jak największym gronie ludzi, którym na sercu leży rozwój sportów konnych. Różnica zdań też nie jest przeszkodą. Liczy się chęć zmian. A w trakcie rzeczowej dyskusji możliwy jest kompromis i najlepsze wyjście dla jeździectwa. Naprawdę wystarczy niewiele pracy aby te nasze jeździectwo wróciło na odpowiednie tory, a potem to już tylko ciężka praca i efekt murowany. Nie szybko bo droga będzie długa i ciężka ale na końcu tej drogi jest tabliczka z napisem SUKCES.

Hermanowcy nie doszli do władzy dlatego, że byli tacy silni, a dlatego, że PZJ to słaby związek. Do tego dodali kłamstwa wypowiadane na zjazdach, manipulacje danymi, etaty dla swoich oraz rozsadzenie biura od środka i mają pełnie władzy i robią co chcą. Prezesa też sobie wybrali, a zjazd złożony z większości z troglodytów klepnął tą marną kandydaturę. Czy naprawdę nas nie stać na lepszych ludzi w Związku niż Pan Szubski, Jachymek, Święcicki, Kasztelan, Kaźmierczak, Kaliszuk, Podpora, Jankowski, Helak itd? Czy ta dżuma nadal będzie zarażać kolejne pokolenia ludzi chcących wejść w magiczny świat koni? A ludzie o mentalności gumofilca będą decydować na zjazdach jak ta choroba ma się rozchodzić? Jeżeli ktoś nie stanie i nie powie: Mam alternatywę i jestem gotów na rzeczową rozmowę, ktoś uczciwy i z pomysłem, to nadal będziemy oddychali morowym powietrzem bez szans na świeży powiew czystego powietrza. Ktoś chętny na Zbawce?

Podpora zwany Gumą czy Abgarowicz ? Kogo typujecie na nowego Prezesa Hipodromu Sopot? Była już Pani Prezes odeszła bo coś chyba finansowo nie dawała rady więc wyścig szczurów do sera się zaczyna. Niby Prezydentowi Karnowskiemu bliżej politycznie do Abgarowicza no ale zaciętość Podpory jest szeroko znana. A może ktoś trzeci? W każdym razie długi będą rosły i to lawinowo. Znam jednego byłego zarządce tego obiekty który nie tracił na tym obiekcie finansowo. I było to o tyle trudne, że działo się to w czasach kiedy infrastruktura była znacznie uboższa. Dawał rade i wychodził obronną ręką z finansami.

Ps. Serdeczne pozdrowienia dla Pana Sławka za miłe i dłuuuuuugie rozmowy.

Po dłuższej przerwie.

Tak. Żyję! I mam się w miarę dobrze. Swoją absencję „literacką” na blogu konkuleje mogę jedynie wytłumaczyć tym, że musiałem pozałatwiać kilka spraw. które troszeczkę zaburzyły mój dotychczasowy mir. Na szczęście powoli wszystko zaczyna się układać po mojej myśli, a jak się układa to i jest chęć do klikania w klawiaturę i troszeczkę rozruszania skostniałego środowiska jeździeckiego. A przez te prawie dwa miesiące mojego milczenia na blogu dużo się działo. I nic nie było robione ku dobremu i chwale Polskiego jeździectwa….. No może z paroma wyjątkami.

Takim wyjątkiem jest rezygnacja Pani Pilichowskiej z funkcji szefa komisji ujeżdżenia. Nie znam realnych przyczyn tej rezygnacji ale uważam, że to dobry ruch choć w obecnej sytuacji kadrowo-finansowej PZJ to nic nie zmieni. Co prawda jest rozpisany konkurs na następce Pani Pilichowskiej ale czy ktoś rozsądny się zgłosi? Raczej w to wątpię. No chyba, że jakiś desperat bo normalny człowiek temu nie podoła. Nie z tym Zarządem i nie z tą Radą oraz nie z tą atmosferą jaka panuję w nowej siedzibie Związku. Ale głupich lub naiwnych nie brakuję w jeździectwie więc może ktoś się zgłosi. Polecam blog http://www.ujezdzenie.blogspot.com oraz fejsowe wpisy Pana Wojtka Pisarskiego. Obaj Panowie mają rozsądne spojrzenie na ujeżdżenie oraz na to co się w Polskim jeździectwie wyprawia.

Drugim wyjątkiem jest nagana dla Pana Mossakowskiego oraz rozpisanie konkursów również i w tej konkurencji której przewodził jako p.o szefa. Szkoda, że na stronach PZJ, owszem byla wzmianka o tym fakcie ale bez podania nazwiska. Dosyć lakoniczna i bez wskazania dla kogo ta nagana. Zainteresowani problematyką WKKW doskonale wiedzieli o kogo chodzi ale plebs już raczej nie. Co zaś się tyczy konkursów to…… tak jak w ujeżdżeniu. Czy znajdzie się taki głupek co zdecyduje się na współprace z tą ekipą i w sytuacji gdzie WKKW tak naprawdę jest coraz bardziej wsteczne co udowodniły nam Mistrzostwa w Białym Borze i w Strzegomiu?

No i najbardziej świeża sprawa czyli oddanie się do dyspozycji Zarządu szefa komisji skoków Pana Kaźmierczaka. Jak wszystkim, którzy czytają mój blog, wiadome jest, że to mój ulubieniec. W dniu wczorajszym tj. 22 października Pan Kaźmierczak przesłał swój list rozpaczy do centrali PZJ. Co prawda zaznaczył, że oddaje się do dyspozycji tylko na czas niezbędny do wyjaśnienia stawianych mu zarzutów. Co będzie dalej to zobaczymy. W każdym razie jest duża szansa, że utrzyma się na tym stanowisku. Ku chwale swojej i Polskich skoków. A dlaczego tak sądzę? Bo Prezes Szubski….

Bo Prezes Szubski nic nie robi. Albo tylko udaje, że nic nie robi? Może własnie robi i to co się dzieje w poszczególnych komisjach to jego planowa rozgrywka z skostniałymi strukturami związkowymi? Może mamy do czynienia ze zmianami wręcz rewolucyjnymi w naszym Związku? Może idzie na lepsze w tym naszym grajdole jeździeckim? Wróćmy na ziemie. Nic takiego nie będzie miało miejsca. Jedna jaskółka, a dokładnie trzy jaskółki nie czynią wiosny. To klasyczny przewrót pałacowy w konwencji Ameryki Południowej. Wytnijmy wszystkich z poprzednich ekip albo tych na których najbardziej psioczy śroodowisko i wstawmy swoich nowych i zaufanych. Byle by wiernych…..

Najlepszym przykładem wycinania „nie swoich” ale bardzo kompetentnych pracowników jest pozbycie się Pana Rychlika z biura. To wielka strata dla i tak bardzo ubogiego intelektualnie Związku. To był jeden z niewielu pracowników biura PZJ o najwyższym stopniu kompetencji, wiedzy i chęci do pracy. To kolejny przykład beznadziejnie głupiej polityki kadrowej obecnego Zarządu PZJ na czele którego stoi Pan Prezes Szubski. Szanowny Panie Prezesie. Pójdę Pańską filozofią jaką mi Pan zaprezentował podczas naszej rozmowy : daję każdemu jedną szanse. Pan miał ich kilka i wszystkie zmarnował. Przegnał Pan je wszystkie i to w fatalnym stylu. A miał Pan Złoty Róg…..

Jak będzie teraz wyglądał obecny Związek? Obawiam się, że dużo do powiedzenia będzie miał pewien organizator prestiżowych zawodów z Wielkopolski. Związek idzie ku mariażowi koni i dużych pieniędzy bez pomysłów na długoterminową reformę całego narodowego jeździectwa. Będzie widowiskowo, będzie głośna muzyka, orgia świateł, stoliki zastawione kieliszkami z szampanem oraz zdjęcia z celebrytami na ściance. A jakość sportowa gdzieś w tym będzie? Gdzieś tam będzie…. z tyłu, na samym końcu. Tak ma wyglądać przepis na sukces. Złudny sukces i dostępny tylko dla garstki wybrańców nowej, miłościwie nam panującej ekipy. AVE.

Po wakacjach…

No i po wakacjach. Tak jak większość ludzi i ja postanowiłem sobie zrobić trochę wolnego. Nie pisałem , a raczej ograniczyłem swoją twórczość blogową do minimum, tak aby troszeczkę odpocząć od Pzj i tego co się tam wyprawia. Mam nadzieje, że i Związek odpoczął ode mnie, nabrał sił witalnych oraz ma nowe pomysły na coraz to bardziej niewybredną walkę oraz polemikę z moją osobą. Sezon 2015/2016 oficjalnie uważam za otwarty!

A działo się w te wakacje, oj działo! Jest nowy Prezes, mieliśmy ME w WKKW Juniorów i Młodzieży, spektakularne zwolnienie z biura Pzj oraz z funkcji trenera kadry oraz kilka gaf prominentnych działaczy naszego związku. No i III miejsce na ME w skokach w kategorii dzieci. Tak więc jest sie do czego odnosić. A więc….

Nowy Prezes PZJ Pan Michał Szubski w imię poprawy wizerunku jaki piastuje postanowił zaprosić wszystkich, którym na sercu leży dobro jeździectwa do odwiedzenia go na Lektykarskiej i wyartykułowania tego z czym się nie zgadza albo zgadza w obecnym działaniu władz Pzj. A jak prezes zaprasza wszystkich którym jeździectwo leży na sercu to zgłosiłem chęć spotkania się z Panem Szubskim i takie spotkanie doszło do skutku.

Nie powiem….trochę stremowany tym spotkaniem byłem. Nie to, że miałem się spotkać z samym Wodzem, bo po pierwsze nie boję się ludzi, po drugie już chyba tradycją moją jest rozmowa z nowymi władzami zaraz po wyborze ich na stanowiska. Raczej trema pochodziła z tego jakim człowiekiem jest obecny Prezes i czy jest otwarty na dialog z inaczej pojmującymi sport jeździecki? O ile poprzedni prezesi Pzj byli ludźmi znanymi bądź z działalności związkowej, bądź z polityki to obecny prezes był i chyba nadal jest Enigmą. W każdym razie z lekko drżącymi rękoma wszedłem do gabinety, gdzie oczekiwał na mnie Pan Szubski.

Nie mam zamiaru na forum publicznym przytaczać całej naszej rozmowy. Była to rozmowa w cztery oczy, w niektórych momentach rzeczowa, w niektórych momentach zupełnie nie rozumiałem postawy Prezesa i jego argumentów aby kontynuować pewne rzeczy i tolerować niektórych działaczy w jego otoczeniu. W pewnych sprawach znaleźliśmy wspólny mianownik w szczególności gdy temat rozmów dotyczył dzieciaków. Rozmowa naprawde była bardzo mila choć miała zarówno z mojej strony jak i Prezesa raczej charakter rozpoznawczy. Ale w dwóch sprawach muszę przyznać, że Prezes mnie zaskoczył in plus. Pierwsza to zdanie jakie wypowiedział już pod koniec rozmowy, że jego wybór na Prezesa Pzj to nic innego jak pokazanie słabości Polskiego Związku Jeździeckiego( !!!! ). Odpowiedziałem, że również mój „sukces” czyli blog Końkuleje  nie miałby prawa zaistnieć gdyby wszystko było dobrze w Pzj. Powiedziałem, a Prezes potwierdził, że oboje jesteśmy dziećmi zapaści polskiego jeździectwa…… Drugą rzeczą z która się wypełni zgadzam to taka, że wszyscy krytycy obecnego Zarządu mocni są tylko poza związkiem i jeżeli chcą coś zdziałać dla dobra jeździectwa to powinni zacząć mniej mówić a więcej działać. To stwierdzenie dotyczy również mnie. Rozmowa trwała 40 minut i zakończyła się uściśnięciem dłoni.

W Polsce odbyły się dwie wielkie imprezy europejskie. Mistrzostwa Europy Juniorów oraz Młodych Jeźdzców w konkurencji WKKW. Zarówno w Białym Borze jak i w Strzegomiu zabrakło naszych rodzimych oficjeli z najwyższej półki. To znaczy byli ale tylko na moment. Pan Mossakowski, szef konkurencji WKKW pojawił się na crossie W Białym Borze oraz na after party i….. pojechał sędziować na inne zawody. Mam nadzieje, że nie zapomniał odebrać kilometrówki za dojazd do Białego Boru.

W Stragonie było trochę liczniej ale również krótko. Pan prezes pojawił się ze świtą z Cavaliady, pokręcił się i pojechał. Szkoda, że nie został dłużej bo może by usłyszał kilka ” ciepłych słów ” na temat zapaści WKKW. Mógłby również porozmawiać z trenerami zagranicznymi i co nie co powiększyć swoją wiedzę na temat tej konkurencji. Niestety, jak donoszą sikorki absencja włodarzy PZJ była zauważona przez szefów zagranicznych ekip z dużym zdziwieniem….. Wszak to tylko ME i to w dodatku juniorów i młodzieży, a Cavaliada ma znak Teraz Polska rozpoznawalny w całym świecie!! Ach Święcicki, Święcicki nie na darmo jeździłeś pod Białystok!

Mój ulubieniec Kaźmierczak niczym Lenin wiecznie żywy i nie do usunięcia! Potknął się na nim i utonął równie niezatapialny Wassibauer. Pan Rudiger został trafiony i zatopiony. Na szczęście mamy cały czas wielkiego trenera namaszczonego przez Kaźmierczaka czyli Geerinka. Na razie wyróżnił się tym nasz trener kadrowy, że mu służy klimat Włoch. Myślę, że kwestią czasu będzie bunt kadrowych zawodników. Aaaa sorry, już zaczynają się buntować.

Z biura Pzj odeszła Ewa Porębska Gomółka, Szefowa kolegium sędziowskiego. Po głównej księgowej to kolejna osoba zasłużona dla biura, która nie wytrzymała w nowej rzeczywistości związkowej. Niestety, obawiam się dalszych zwolnień, dymisji etc. Powód tych działań jest jeden. Likwidacja, a dokładnie przeniesienie biura Pzj do …… moim zdaniem Baborówka. W Warszawie zostawi się pseudo biuro aby nie zmieniać statutu PZJ z jednym pracownikiem, Pamiętajcie Drodzy Czytelnicy, że umowa na najem lokalu na Lektykarskiej kończy się w listopadzie!!!

400 zł dziennie. Jak donosi ciotka Zuzanna tyle kosztuje dzień pracy poszczególnych członków Zarządu jeżeli przebywają w biurze. To pewno dlatego biuro zamienili w garkuchnie aby nie tracić czasu na wychodzenie z niego. Ponoć Jachymek idzie na rekord w nieopuszczaniu pomieszczeń i zamierza zgłosić swój wyczyn do Księgi Rekordów Guinnessa. Zaraz mają dołączyć inni!!

Wielkie gratulacje dla dzieciaków, którzy zajęli III miejsce na ME w skokach przez przeszkody! To jeden z nielicznych sukcesów ostatnich dekad! Wielkie gratulacje dla trenerów oraz rodziców za wytrwałość! To wasz sukces.

I na koniec chciałem podziękować za miłe przyjęcie jakie mnie spotkało ze strony pracowników biura gdy czekałem na spotkanie z Prezesem. Nie spodziewałem się tak miłych słów. Dziękuję bardzo! Jestem z wami i trzymajcie się ciepło!

Po wyborach…

Postanowiłem troszeczkę odpocząć od mojej wesołej twórczości blogera. Taki mały reset od tego co się dzieje w „polityce” związkowej. Zresztą są wakacje, sezon odpoczynku i czytania książek, grilla i zimnego piwa. I do tego nieziemskie upały, które sprawiają, że ostatnią rzeczą jaką chce się robić to pisanie tekstów na blogu. Myślami raczej jestem gdzieś w chłodnej Skandynawii niż na bielańskiej małej uliczce o nazwie Lektykarska. Tym bardziej, że temperatura w biurze PZJ jest jeszcze wyższa niż na zewnątrz.

Mamy nowego Prezydenta. Tzn. oni mają. Tak samo jak ONI mają nowego Prezesa Polskiego Związku Jeździeckiego. Został nim Pan Michał Szubski. Człowiek namaszczony przez ludzi z otoczenia Kaliszuka, Święcickiego Seniora i paru jeszcze zielonych ludzików chcących zwiększyć swoje wpływy na rzeczywistość jeździecką. Na pewno Pan Szubski bardzo szybko zacznie spłacać dług wobec tych wszystkich, którzy ubrali go w garnitur prezesowski, a następnie wsadzili go do kolorowego pudełka ze sprężyną tak aby mógł wystrzelić w kosmos z plakietką Nowy Zbawca Jeździectwa. Niestety albo stety ta kadencja nowego prezesa nie potrwa długo i będzie raczej niskich lotów, gdyż do Pana Szubskiego podczepiło się kilka ołowianych kul z Poznania, Małopolski, Zielonej Góry oraz kilka cegieł z reszty naszego pięknego kraju.

Abgarowicz, mimo wcześniejszych deklaracji, nie liczył się w walce o władzę w Związku. Ma na głowie inne wybory, bardziej prestiżowe. I jak głosi plotka gminna szykuje się on również na inne stanowisko. Zresztą sam on nie wierzył w swoją wygraną, a jego dymisje można raczej traktować jako pozbycie się balastu, który mógłby zaważyć na jego karierze parlamentarnej. Tak więc mieliśmy trzech kandydatów na Prezesa związku.

O Michale Szubskim już pisałem. Człowiek kartelu z Hermanowa, były prezes państwowej spółki związanej z wydobyciem surowców kopalnianych, doskonale wykształcony i z wielkim doświadczeniem zawodowym, młody jak na standardy związkowe. Prowadzi gospodarstwo agroturystyczne, gdzieś na rubieżach RP, strzela z łuku, hoduje mało sportowe konie i lubi kuchnie staropolską. O sporcie jeździeckim zero pojęcia, a jeszcze mniej  o meandrach i niuansach jakie kryje ten sport. Jeżeli Pan Michał wystartował by w walce o prezesurę w Polskim Związku Jazdy Koniem Rekreacyjnym to bym był pierwszy, który go by rekomendował na to prestiżowe stanowisko. No i jego zaplecze „intelektualne” na którym się oparł……. czyli to co moim zdaniem jest najgorsze w obecnym polskim jeździectwie. Kaliszuki, Helaki, Jachymki, Święcickie itd. Nic z tego nie będzie, a wszystko zakończy się piękną katastrofą.

Drugim kandydatem był Pan Marek Szewczyk.Kandydat chyba najbardziej niestabilny z całej trojki. Już raz był kandydatem Hermanowców aby nim nagle, a niespodziewanie przestać być. Raz z nimi, raz przeciw nim. Raz mądre i przemyślane wpisy blogowe, raz zupełnie od czapy. Sześć głosów  oddanych na zjeździe wyborczym na Pana Marka  świadczą o tym, że nie jest wstanie porwać tłumów choć……. moim zdaniem był najlepiej merytorycznie przygotowany kandydatem z całej trójki.

Ostatnim kandydatem, który zgłosił się do Gry o Tron  był Wojciech Pisarski. Powiem szczerze, że liczyłem na lepszy wynik tego Pana i po cichu mu kibicowałem jednocześnie mają świadomość, że jego przegrana jest nieunikniona.

Pan Wojciech popełnił kilka błędów, które skutkowały jego przegraną. Na swojej stronie mordoksiązkowej spróbował sam dokonać analizy porażki. Niestety jest ona niepełna i tak naprawdę osobiście zgadzam się z tylko jednym punktem, a mianowicie drugim. Bo pierwszy i trzeci punkt to nic innego jak rozwinięcie drugiego.

Moim subiektywnym zdaniem pan Pisarski przede wszystkim nie powinien startować w tych wyborach. To był jego pierwszy błąd. Nie mając zaplecza intelektualnego oraz zgłoszenie swojej osoby w ostatniej chwili raczej sukcesu nie wróżyło. Jeżeli chce się rzeczywistych zmian w jeździectwie to trzeba się nachodzić i budować podstawy oddolnie, a nie odgórnie. Postawienie na WMZJ z panem Tomaszewskim na czele oraz ” list poparcia” ludzi z wielkimi nazwiskami jeździeckimi to też był niewypał. Szczególnie, że większość tych nazwisk tak naprawdę można śmiało obwinić za to co się dzieje obecnie w PZJ. Wielkie nazwiska, które nic nie zrobiły aby przyszłość jeździecka była klarowna. Kiedyś byli w układzie, teraz na marginesie życia sportowego.  Również program Pana Wojciecha był pisany raczej na kolanie niż przy stole wieczorową porą. Lakoniczny, bez polotu. Trochę też bez podstawowej wiedzy np. w punkcie ” Biuro na Lektykarskiej” kiedy już wiadomo od paru ładnych miesięcy, że cały teren jest sprzedany pod mieszkania i apartamenty. Niby nic, a razi. Zabrakło mi również tego co mi najbardziej leży na sercu czyli odniesienia do dzieciaków i młodzieży. Szkoda, że żaden z kandydatów się nad tym tematem nie pochylił.

Szanowny Panie Wojciechu. Jeżeli chce Pan piastować najwyższą funkcję w polski sporcie jeździeckim to proszę przygotować się do tego stanowiska bardziej merytorycznie. Niech Pan buduję swoje zaplecze w sposób przemyślany i na mocnym fundamencie. Niech Pan nie zapomina o dołach sportowych, nawiązuje współprace z młodymi ludźmi ze sportu jeździeckiego, rozmawia z zawodnikami, rodzicami dzieciaków. Niech Pan wsłucha się w ich problemy. Niech pan aktywuje środowisko jeździeckie do myślenia, wskazuje błędy i oszustwa działaczy związkowych. Bez żadnych zahamowań i bez patrzenia na to co środowisko powie. I niech Pan stworzy z jak największym gronem ludzi nie szukających profitów związanych z piastowaniem funkcji związkowych prawdziwą realną alternatywę wobec tego co obecnie jest w Związku. I na Boga! Niech Pan nie wchodzi w żadne układy z nowym Prezesem. Bo długo to on nie zagości w PZJ tak jak nie zagościł poprzedni Prezes wystawiony przez inny układ.

A teraz pozwólcie Drodzy Czytelnicy, że udam się na dalsze wakacje. Chłodu wam życzę!

 

Upały.

Upały źle działają na postrzeganie rzeczywistości. Niektórzy działacze PZJ maja problemy z logicznym myśleniem, a podejmowane decyzję ewidentnie są generowane w trakcie trwania udaru słonecznego. Być może odwodnienie też jest przyczyną ostatnich decyzji związkowych. Należy więcej pić wody aby mózg sprawnie pracował. Tylko należy wodę pić, a nie napoje wysoko procentowe. Piwko tak, jest dozwolone w niewielkich ilościach.

Wielkie uznanie moje zdobył Pan Pietrzak. Nie znam osobiście tego pana ale z rozmów, które przeprowadziłem z ludźmi znającymi bliżej Pana Profesora wynika, że jest to bardzo porządny i kulturalny człowiek. A gdy ma się odpowiednią aparycję ( profesorską ), używa się ponad przeciętność swojego mózgu i jest się uczciwym człowiekiem względem ludzi i własnych przekonań to było wiadome, że ten Pan długo miejsca w Zarządzie nie zagrzeje. Nie z tymi ludźmi i nie w tych okolicznościach przyrody. Gratuluję tej decyzji bo nie będzie Pan Pietrzak kojarzony z tą sławojką, która stoi na ul. Lektykarskiej.

Stanisław Helak, człowiek od wszystkiego, a zarazem do niczego będzie organizował Zjazd Delegatów PZJ, który odbędzie się tym razem w Poznaniu. Nie jest przypadkowe podjęcie przez TEN Zarząd decyzji o tym aby Zjazd odbył się w Poznaniu. Już Stanisław odpowiednio zadba aby wszystko odbyło się zgodnie z wytycznymi jego kolegów z kliki Hermanowskiej i aby nic złego się nie stało. Będą paluszki słone, kawa, herbata i wybór nowego zbawcy polskiego jeździectwa czyli Pana Szubskiego na Prezesa PZJ czyli……. kolejnego prezesa wyciągniętego z rękawa przez osoby chcące zachować swoje stołki. Aż chce się krzyknąć KONKURSY GŁUPCY! Ale Stanisław jest zaprogramowany pod DOS i wszelakie innowacyjne zmiany oraz otaczający go świat do niego nie pasują. Zresztą jak i do innych przedstawicieli tej opcji związkowej, a powiązanych z Helakiem. Chłopcy jadą na starym programie – takim od snopowiązałki Radzieckiej.

„Resume i wnioski Niektórzy członkowie Związku chcą za wszelką cenę zablokować działania wprowadzające najwyższe standardy gospodarności i przejrzystości, inni wszystkimi siłami bronią okopanych pozycji korporacyjnych i profitów z tym związanych. Robią to w sytuacji kiedy do naszych szeregów może za chwilę dołączyć menadżer gospodarczy najwyższej krajowej półki, człowiek o dużej wiedzy prawniczej, kulturze osobistej i skromności. Działania ocierające się o awanturnictwo polityczne podejmowane są w czasie kiedy odpowiedzialni za dyscypliny i reprezentanci kraju po raz pierwszy od wielu lat od początku sezonu wiedzą jakim budżetem dysponują, wiedzą co i na jakich zasadach będzie finansowane, mają dostęp do trenerów klasy światowej, a w ostatnich tygodniach, a nawet dniach dostarczają nam coraz więcej powodów do dumy. Zarząd intensywnie pracuje nad określeniem stanu w jakim znajduje Związek po rezygnacji Prezesa, analizuje aspekty związane z przychodami od sponsorów- istotnie niższymi niż to było zapowiadane przez prezesa, działa na rzecz zmniejszenia kosztu funkcjonowania Związku- niepomiernie rozdętego w ciągu ostatnich dwóch lat, zmniejszył liczbę pracowników etatowych i dba o efektywne wykorzystanie ich czasu pracy, pochyla się nad licznymi przykładami niegospodarności, rozważa kolejne kroki możliwe do podjęcia w związku z zawarciem w ostatnich latach wieloletnich, a kosztownych umów między innymi na: obsługę prawną związku, wdrożenie programu Artemor, organizację Mistrzostw Polski w Warce, umowę dotyczącą ubezpieczeń. Precyzyjnych działań wymaga zachowanie efektywności i bezpieczeństwa finansowego Związku w kontekście obsługi marketingowej. Zarząd oświadcza, że w swoich działaniach będzie konsekwentny, ale na tym etapie w trosce o dobre imię Związku i skuteczność działań nie informuje o szczegółach prowadzonych spraw.”

To wypociny, pożal się Boże, okrojonego Zarządu PZJ. Kłamstwa serwują nam niczym prawdę objawioną. Jaka gospodarność i przejrzystość do kur…. nędzy pokazał ten Zarząd? Helak bez konkursu jest w komisji dzieci i młodzieży. Pilichowska to menadżer na jakiego czekało ujeżdżenie? Mossakowski to marzenie spełnione w WKKW? Kaźmierczak też na czysto dostał się do sterów w skokach? A może Jachymek i Kasztelan to tytani pracy? Święcicki to człowiek, który nie ma konfliktu interesów w związku z pełnioną funkcją? Jaka tu przejrzystość i gospodarność gdy zwalnia się ludzi z biura PZJ, a na ich miejsce wpycha się innych ale zaufanych? I niech ten Zarząd przestanie się tak ciągle pochylać i pochylać nad sprawami „ważnymi” bo ktoś w końcu nie wytrzyma i sprzeda im soczystego kopniaka w sam środek….. Banda zakłamanych macherów i cwaniaków z gębą pełną frazesów i niedokończonych zdań. Będą konsekwentni ale w trosce o dobre imię Pzj to niczego nie ujawnią……. Ciekawe podejście do transparentności związkowej Panów Jachimka, Kasztelana i Święcickiego.

Ten Zarząd kłamie i będzie kłamał. Nigdy nie dowiemy się jak jest w rzeczywistości. Dopóki drodzy delegaci będziecie wybierali miernoty zasiedziałe w PZJ od dekad to będziecie mieli  bardachę zamiast prawdziwego Związku Sportowego. Nie da się robić sportu przez duże S gdy karty rozdają ludzie z poprzednich dekad, albo wytypowany przez nich Jocker. Zmiana Statutu PZJ jest konieczna i tak to trzeba zrobić aby nie było możliwości wprowadzania do Zarządu ludzi, którzy będą reprezentować wyłącznie interesy prywatne tych osób, które na to stanowisko ich wynieśli.

Miłego odpoczynku i dużo słońca w wakacje!

Ps. Czy będzie transmisja na żywo tego spotkania w Poznaniu? I kiedy ma być opublikowany filmik z poprzedniego Walnego Zjazdu?

Obserwuj

Otrzymuj każdy nowy wpis na swoją skrzynkę e-mail.