Grzech zaniechania byłego Prezesa.

Z ostatniej chwili……. Jest odpowiez z Ministerstwa Sportu dot. Rady Pzj. JEST POZYTYWNA DLA RADY. Prawdopodobnie będą zmiany w Komisji WKKW. Mimo, że wszystko było ustalone,  a Pan Jacek Gałczyński zgodził się na zaniżone warunki finansowe to Zarząd ponownie zmniejszył mu pensje bez stosownych negocjacji z zainteresowanym. Teraz ma zarabiać ok.2500 zł. Śmiech na sali. Kiedy próbował dochodzić swoich praw, które były ustalone i zatwierdzone przez dwie strony odpowiedzieli mu, że jak mu się nie podoba to mają już SWOJEGO kandydata. Jest nim Mossakowski. Gumofilce z Pzj wiedzą jak zniechęcić człowieka. A teraz zapraszam do wpisu.

 

 

Nie mam zamiaru znęcać się nad Panem Marcinem Szczypiorskim. Nie o to chodzi. Jako osoba prywatna nie interesuję mnie on zupełnie. Nie chce wiedzieć co je na obiad, co robi w  wolnych chwilach, z kim się spotyka i po co, kiedy chodzi spać. Są to informacje, które mnie nie interesują. Nie mam też zamiaru ani ochoty wchodzić mu w życie prywatne, ani w życie jego rodziny. To są sprawy jego i tylko jego. Interesuję mnie natomiast to co ten Pan zrobił dla jeździectwa przez te lata kiedy był na świeczniku i dlaczego próbuje na nowo wskoczyć do mainstreamu jeździeckiego? Czy warto postawić raz jeszcze na tą zgraną kart jaką jest związkowiec Szczypiorski i czy da to nową jakość w jeździectwie?

Nie znam Pana Marcina osobiście ale kilka razy mijaliśmy się na różnych zawodach lub w biurze Pzj. Tak więc moje opinia pochodzi od osób trzecich oraz moich obserwacji jego dokonań. Z rozmów jakie prowadziłem wynika, że Pan Szczypiorski jest osobą uczciwą i raczej ugodową.  W każdym razie nie znam opinii negatywnej dotyczącej jego działania o charakterze korupcyjnej czy ciemnych interesików robionych na szkodę jeździectwa. Z tym się nie spotkałem i nikt mnie nie informował o takich przypadkach aby były Prezes robił jakąś prywatę na dużą skale. Obraz jaki wyłania się z opisów rożnych osób wskazuje, że jest osobą miłą uczciwą i skrupulatną, a przezwisko jakie dostał od współpracowników dokładnie oddaje jego związkowy charakter. Magazynier.

Przez lata Marcin Szczypiorski był Prezesem PZJ. I przez lata tak naprawdę nie zrobił nic co by ustawiło jeździectwo na właściwe tory. Nie wystarczy być uczciwym, skrupulatnym ale trzeba mieć odwagę i nie bać się podejmowania decyzji, które niekoniecznie są po myśli elit zasiedziałych w Związku. Lata zasiadania na stołku Prezesa Pzj Pana Marcina skutkowało umacnianiem status qwo marazmu związkowego. Aby nie narazić się stęchliźnie związkowej tolerował ją przy sobie i pozwalał działać na dużą skalę. Polska Szkoła Jeździecka, tak wsteczna do tego co robił Świat, ukorzeniła się na dobre i zaczęła wypuszczać pąki. To za jego czasów do jeździectwa wkroczyli tacy ludzie jak Krzysztof Kaliszuk, to za jego czasów jeździectwo zagrzebało się w muł i to za jego czasów układ koleżeński stał się układem związkowym. I trwa to do dnia dzisiejszego.

Zaniechanie przez Szczypiorskiego zmian w jeździectwie doprowadziło do tego co mamy teraz. Konkurencje olimpijskie leżą totalnie i kwiczą. Kolesiostwo i brak kwestii sportowej na Lektykarskiej jest widoczny gołym okiem. Niekompetencja miesza się z głupotą. Brak realnych pomysłów na naprawę tego stanu rzeczy, młodzież sportowa postrzegana jest jako zgniłe jajko, które trzeba niestety mieć w kurniku, ośrodki jeździeckie nie kształcą zawodników a tylko produkują masę ludzką do napędzania kasy, kadra trenerska to w większości motłoch zapatrzony w swoją małą i przed potopową wiedzę, Nawet Toris i ciągnący się za tym projektem smród niekompetencji można śmiało przypiąć byłemu Prezesowi. Za Prezesa Szczypiorskiego miało być miło i tylko to było priorytetem.

Rozumiem doskonalę, że Panu Marcinowi ckni się na emeryturze, że ma dużo wolnego czasu i być może występuje u niego syndrom odstawienia. Ponad dwa lata był poza związkiem, bez realnego oddziaływania na jeździectwo. To może być bolesne i dość depresyjne. Być może chęć powrotu do mainstreamu obowiązującego aktualnie w Pzj było przyczyną napisania listu tuż przed zjazdem Pzj, który wyniósł Hermanowców do władzy. Opublikowany został na stronie Pomorskiego OZJu czyli w mateczniku Pana Podpory i był próbą na nowo wejścia w układy na Lektykarskiej. Próbą zresztą udaną.

Czy potrzebujemy Pana Szczypiorskiego w związku? Moim subiektywnym zdaniem absolutnie jest zbyteczny. Po pierwsze : nie wchodzi się do tej samej rzeki drugi raz. To nie zdrowe dla wchodzącego i nie zdrowe dla fauny i flory z rzeki. Szczególnie gdy wchodzący ma brudne nogi. Po drugie : jeżeli Pan Marcin zadomowi się w Pzj na dłużej i na jakimś eksponowanym stanowisku to powrócą stare demony. I po trzecie: zacznie znów ogarniać biuro na Lektykarskiej totalny grzech zaniechania.

A co tam w samym Pzj? Zarząd Polskiego Związku Jeździeckiego postanowił o powołaniu pana Stanisława Helaka na stanowisko Konsultanta ds. Sportu Dzieci i Młodzieży i podpisaniu stosownej umowy. No to super, że Helak będzie w końcu miał stosowną umowę. Po latach pracy na czarno i brania pieniędzy za faktury wystawiane Związkowi nie do końca wiadomo za co,teraz będzie już oficjalnie zatrudniony. No i dodatkowa kasa za opiekę nad parkurami….. fiu fiu…szykuje się piękna przyszłość finansowa Pana Helaka.

Dochodzą do mnie informację, że Podpora Polskiego Jeździectwa szykuję się na zmianę nazwiska na Filar. Marcin Podpora ma duże chęci i ochotę na prezesurę. A jak Hermanowcy czegoś chcą to sobie to biorą. Czyli już wkrótce, całkiem możliwe, że krzykniemy : Umarł Król, niech żyje Król.

List Andrzeja Sałackiego.

Dobrze, że Pan Sałacki dostrzegł duży problem w ujeżdżeniu. Głoś ważny bo to człowiek legenda w tej konkurencji jeździeckiej.  Bardzo dobry list i bardzo merytoryczne podejście do tematu. Zapraszam do lektury.

 

List otwarty do Prezesa Polskiego Związku Jeździeckiego
Pana Łukasza Abgarowicza,

Szanowny Panie Prezesie,
Piszę do pana jako trener i prezes Ludowego Klubu Jeździeckiego “Lewada” sklasyfikowanego na I miejscu w rankingu PZJ, w którego barwach na dzień dzisiejszy jest zarejestrowanych w PZJ  12 zawodników , z czego 4 amazonki  w Kadrze  Narodowej.  Z ogromnym  zaniepokojeniem przyglądam się poczynaniom nowo powstałej Komisji Ujeżdżenia.
Zbliża się termin Halowego Pucharu Polski  – najważniejszej imprezy sportowej w sezonie halowym, a my słyszymy o problemach z zatwierdzeniem propozycji tych zawodów, nie wynikających ze strony  organizatora. W efekcie tego na 3 tygodnie przed imprezą  środowisko ujeżdżeniowe nie zna propozycji zawodów. Nie wiadomo jakie konkursy będą rozgrywane,  w jakich kategoriach, nieznany jest skład Komisji Sędziowskiej, wysokość opłat, lokalizacja miejsc noclegowych – czyli najważniejszych informacji dla potencjalnych uczestników.
Osobiście przyznaję,  że pierwszy raz w historii naszej konkurencji ma miejsce taki bałagan  co nie świadczy najlepiej o działaniu nowej Komisji Ujeżdżenia. W tym miejscu chciałbym też podkreślić, że zbliżają się Mistrzostwa Europy  w Aachen. Do ME zostały tylko 4 miesiące, a my nie wiemy nic na temat planów startowych, koordynacji Kadry Narodowej, trenerów, finansów.
Nie wróżę sukcesu powołanej Komisji, jej skład to bardzo ryzykowny eksperyment, zwłaszcza w kontekście przygotowań i kwalifikacji polskiej ekipy do IO Rio 2016. Dziwi fakt powołania Komisji w obecnym składzie menedżerskim ponieważ osoby w niej działające nie spełniają podstawowych  kryteriów wymaganych w ogłoszonym przez PZJ konkursie.

W przypadku pani Katarzyny  Milczarek, vice Przewodniczącej Komisji,  niedopuszczalny jest  konflikt interesów. Zawodniczka Kadry Narodowej i jednocześnie  matka członka Kadry  Narodowej młodych jeźdźców, nie może  zarządzać Komisją, która dzieli związkowe i publiczne pieniądze  na finansowanie  startów, konsultacji i zgrupowań.  Już  dochodzą nas informacje o planowanych  zgrupowaniach w Zagoździe – miejscu zamieszkania pani Katarzyny Milczarek,   gdzie nie ma odpowiednich warunków do szkolenia zawodników kadry.
Sama pani Milczarek dała się poznać z nie najlepszej strony łamiąc przez ostatnie lata wielokrotnie przepisy konkurencji ujeżdżenia poprzez starty bez licencji, czy obowiązujących kwalifikacji. Czy może być godną zaufania osoba, która zbojkotowała ślubowanie olimpijskie podczas IO w Londynie?

Dochodzą nas również bardzo niepokojące słuchy o  zaniechaniu współpracy Komisji Ujeżdżenia z jednym z najbardziej kompetentnych i doświadczonych pracowników   PZJ, panem Konradem Rychlikiem. Dramatem byłoby zniszczenie w ciągu kilku tygodni czegoś, co trzeba będzie odbudowywać przez lata.
Panie Prezesie, bardzo nietrafionym posunięciem było odwołanie wszystkich Przewodniczących konkurencji i trenerów na początku grudnia ubiegłego roku. W efekcie tej niefortunnej decyzji  nastąpiła 4-miesięczna przerwa  w koordynacji szkolenia jeździeckiego.   Być może nie jest to problem z punktu widzenia Biura PZJ,  ale przez zawodników jest to odbierane jako kompletny chaos.

 

Również, od czasu odwołania poprzedniego Kolegium Sędziów PZJ do chwili obecnej w składzie KS nie ma przedstawiciela dyscypliny ujeżdżenia – sędziego o statusie międzynarodowym.  To uniemożliwia planowanie obsad, szkoleń i awansów sędziowskich, jak również  współpracę międzynarodową w tym zakresie.
Na koniec chciałbym zaznaczyć,  że mieliśmy w osobie pana Wacława Pruchniewicza znakomitego i  doświadczonego menadżera, posiadającego liczne konktaty międzynarodowe , który  został przez  Zarząd PZJ odwołany ze stanowiska bez podania przyczyn.

 

Zawodnicy, trenerzy, organizatorzy imprez sportowych i szkoleń, sędziowie – wszyscy chcą robić to, co nich należy: startować, trenować, organizować, sędziować, ale z ubolewaniem stwierdzam, że obecna sytuacja, stworzona przez działania (a raczej ich brak) członków nowej Komisji w bardzo dużym stopniu to utrudnia.

Ze względu na brak kompetentnych i racjonalnych działań Komisji Ujeżdżenia, wywołujących  rosnące niezadowolenie naszego  środowiska,  proszę o niezwłoczne poczynienie stosownych kroków w celu uzdrowienia obecnej sytuacji.

 

Prezes LKJ Lewada

Andrzej Sałacki

Dwa listy.

Wiem, że te listy już są w przestrzeni internetowej. Staram się nie dublować tego co już istnieje lub jeżeli ktoś to przede mną opublikował. Jednak na wyraźną prośbę robię w tym wypadku ustępstwo od swojej reguły. Dla tych co jeszcze nie znają to życzę miłej lektury. Na list Pana Sałackiego odpowiedział sam zainteresowany czyli Pan Szewczyk. Zrobił to na swoim blogu.

List Pana Trenera Sałackiego :

Marku, niedoszły prezesie PZJ,

 W kilku punktach odniosę się do Twojego felietonu:

1. Może na Opolszczyźnie jeździectwo nie jest tak popularne jak w Wielkopolsce, ale mimo to „Lewada” istnieje prawie 25 lat, ma corocznie kilka osób w kadrze i ponad 100 medali Mistrzostw Polski na koncie. Ośrodek w Zakrzowie powstał dzięki wieloletniej współpracy klubu i samorządu. Sugestia, że Wójt Gminy podpisała umowę z PZJ nieświadomie i nieopatrznie jest niedorzeczna, tym bardziej, że umowa była integralnym załącznikiem do wniosku o dofinansowanie złożonego do Ministerstwa Sportu i Turystyki. Klub ”Lewada” jest najlepszym klientem Ośrodka, płaci za wszystkie imprezy, które w nim organizuje, z ośrodka korzystają też inne podmioty. Gdzie tu afera? Gdzie faworyzowanie? Jeśli chcesz ratować naszą biedną Gminę, zapraszamy do zapoznania się z cennikiem w Biuletynie Informacji Publicznej i organizowania u nas imprez!

2. A’ propos prokuratora. „Zapomniałeś” jako dziennikarz wnikliwie przeanalizować dokumenty finansowe, napisać jakie były całkowite koszty wspomnianego szkolenia oraz że klub do niego dołożył, a PZJ (już za kadencji nowego zarządu) zaakceptował pisemnie wszystkie koszty przed rozpoczęciem szkolenia i wysłał instrukcję wystawienia faktury. Czekam na prokuratora. Hahaha!

3. Rzeczywiście za organizację zawodów w roku 2013 nasz klub zapłacił PZJ- owi ze znacznym opóźnieniem, a za 2014 r. ponad 15 tys. zapłaciliśmy dopiero w marcu. Masz rację, nowy zarząd zablokował naszym zawodnikom licencje i uniemożliwił organizację zawodów, ale gdy po dokonaniu wszelkich opłat zadzwoniłem do wiceprezesa Podpory z prośbą o odblokowanie i wysłanie propozycji zawodów międzynarodowych do FEI usłyszałem (i 10 osób na telefonie głośno mówiącym ze mną), że nie odblokuje, bo sprawę trzeba rozwiązać pakietowo, musimy się dogadać w sprawie kontroli Rady w PZJ, bo przecież jako jej przewodniczący muszę mieć jakiś wpływ na swoich kolegów. Metody z epoki stalinowskiej. Powiedział, że nie odblokuje nam licencji, dopóki się nie spotkamy w Warszawie i nie dogadamy, otrzeźwiła go dopiero perspektywa wizyty telewizji w PZJ. Na żadne spotkanie oczywiście nie pojechałem.

4. W sprawie dofinansowania zawodników uczestniczących w CDI w Zakrzowie: nam jako organizatorowi naprawdę jest obojętne czy zawodnik płaci sam, czy płaci za niego Związek. Chociaż nie do końca obojętne, bo gdy płaci sam, mamy pieniądze od razu a nie za kilka tygodni, a koszty organizacji takiej imprezy są olbrzymie i trzeba je regulować na bieżąco. W tym roku już tylko Zakrzów (2 razy w roku) i Radzionków (1 raz) organizuje zawody międzynarodowe. Trafiłeś jak kulą w płot.

5. W Zakrzowie na zawodach rzeczywiście chodziłem z listą, zbierałem podpisy i pozdrowienia dla Wojtka Markowskiego, który leżał w szpitalu.

6. Oczywiście, że broniłem prezesa PZJ na walnym zjeździe, bo w momencie gdy załatwiona została rekordowa ilość sponsorów i telewizja, twierdziliście że PZJ -owi grozi bankructwo.

7. Proponuję zainteresować się Twoim kolegą Helakiem, który przez kilka lat pobierał z kasy PZJ kilkadziesiąt tysięcy rocznie za „obserwowanie zawodów” bez żadnej umowy i dokumentacji, a teraz uciekł z Rady PZJ, żeby zablokować kontrolę w swojej sprawie.

8. Proponuję również wnikliwą kontrolę dotacji ponad 120 tys. zł z PZJ u Twojego przyjaciela K. Kaliszuka w Drzonkowie.

9. Dziwię się, że tak „obiektywny” dziennikarz nie zauważył nieprawidłowości na ostatnim zjeździe sprawozdawczym PZJ, który odbył się bez listy obecności, a głosowano starymi mandatami z poprzedniego zjazdu.

Możecie szukać dalej na mnie „haków”. Nie znajdziecie. Dzisiaj jestem ja, jutro następny, który się Wam sprzeciwia. Kontrola w PZJ i tak będzie. A środowisko już doskonale się zorientowało o co chodzi.

Andrzej Sałacki

 

A to drugi list od Pana Trenera Mrugały :

Rudolf Mrugała
Kąpielowa 10
47 – 370 Kujawy

Zarząd
Polskiego Związku Jeździeckiego
ul. Lektykarska 29
01 – 687 Warszawa

PROTEST

W związku z ogłoszeniem i przeprowadzeniem Konkursu Ofert na Trenera – Selekcjonera Dyscypliny jaki został ogłoszony przez Zarząd Polskiego Związku Jeździeckiego  i sposobu jego zakończenia składam swój stanowczy protest.
Forma zakończenia tego konkursu stanowi jawne i oczywiste pogwałcenie wszelkich cywilizowanych norm społecznych. Spowodowaliście Państwo, że wszystkie osoby, które dały się złapać na lep ogłoszonego Konkursu zostały przez Was w haniebny sposób ośmieszone.
Wybrany w równie haniebnie zakończonym Konkursie Na Przewodniczącego Komisji – Menadżera  w konkurencji skoków przez przeszkody Pan Marek Kaźmierczak bezpośrednio po tym fakcie opowiadał, że trenerem Kadry Narodowej w skokach zostanie zagraniczny szkoleniowiec. Jednak wśród zgłoszonych aplikacji zabrakło takiej, którą zgłosiłaby taka osoba lub ktoś ją reprezentujący.
Jest mi niezmiernie przykro, że Zarząd PZJ zachował się w tej sprawie w ten sposób i nie stać było Was na otwarte zachowanie. Takie jak choćby skorzystanie z punktu 8 ogłoszonego przez Was Regulaminu  Konkursu Ofert na Trenera – Selekcjonera Dyscypliny, czyli unieważnienie Konkursu bez podania przyczyny.
Nie wiem jak mogliście Państwo napisać, że Komisja Konkursowa nie przedstawiła Zarządowi żadnego z kandydatów, skoro wiem o tym, że choćby moja kandydatura zyskała poparcie kilku członków tej Komisji. Wydaje mi się, że przy rozpatrywaniu poszczególnych aplikacji 6 medali z ME Juniorów i Młodych Jeźdźców powinno mieć swoją wagę. Jak jednak się okazało, dla Zarządu PZJ nie jest to żaden argument.
Panowie, w tej sytuacji ogłaszanie i realizowanie częściowe Konkursu na trenera było niepotrzebną fikcją.
Mówiąc szczerze jestem zdegustowany Państwa postawą. Pozwoliliście by konkurencję skoki przez przeszkody prowadził człowiek nieakceptowany przez większość środowiska tej konkurencji. Człowiek, który nie tylko nie spełniał kryteriów ogłoszonego przez Was Konkursu, pozostając w jawnym konflikcie interesów ponieważ jego syn jest członkiem Kadry Narodowej.
Z tego też powodu wybór Menadżera konkurencji skoków przez przeszkody został oprotestowany przez Radę PZJ i innych uczestników Konkursu na Menadżera. Człowiek, który w dniu powołania na to stanowisko nie był w stanie zachować się z honorem i natychmiast zgłosić swoją rezygnację z członkostwa w radzie PZJ. Zrobił to w niesmacznym i  teatralnym stylu znacznie później, podając przy tym ośmieszające go i nas wszystkich powody. Pozwoliliście, żeby wybrał sobie on skład Komisji Skoków, z którego wyłoniliście później asystenta trenera Kadry Narodowej.
Czy nie jest to dziwne, że niektórzy członkowie Komisji Konkursowej zostali wybrani do Komisji Skoków
i to ci, którzy głosowali przeciwko np. mojej ofercie?
Czy nie wydaje się Wam, że jest to kuriozalna sytuacja w której ów członek Komisji Skoków sam siebie wybiera na stanowisko asystenta trenera Kadry Narodowej i sam siebie będzie rozliczał z tej pracy? Farsą jest również informacja, że to nie PZJ będzie opłacał asystenta trenera, jaką podał w wywiadzie Pan Prezes.
Na koniec już chciałbym zwrócić Waszą uwagę, że wybór pana Geerinka jest niezgodny z Punktem 2  ogłoszonego przez Was Regulaminu Konkursu Ofert na Trenera – Selekcjonera Dyscypliny, który określa wyraźnie wymagania konieczne (a więc takie, które musi spełnić zatrudniony trener). Oto one:
2.1. minimum wykształcenie średnie,
2.2. minimum 5-letni staż pracy szkoleniowej,
2.3. dyspozycyjność we wszystkie dni tygodnia,
2.4 brak zatrudnienia jako trener prowadzący par będących w składzie kadry narodowej.
Jak wyobrażacie sobie Państwo wypełnienie obowiązku realizacji przez pana Geerinka podkreślonego i wytłuszczonego punktu? Co wiecie na temat wykształcenia pana Geerinka? (pkt 2.1)
Dlaczego w końcu przedstawiając sylwetkę nowego trenera Kadry Narodowej w skokach przez przeszkody na internetowej stronie Związku nie podaliście informacji o jego osiągnięciach w pracy szkoleniowej? Czyżbyście takimi dokumentami nie dysponowali? Czyżby takich osiągnięć nowy trener Kadry Narodowej skoczków nie posiadał?
W udzielonym wywiadzie zatrudniony przez Was trener polskiej Kadry Narodowej w skokach przez przeszkody był uprzejmy powiedzieć, że Polakom brakuje dobrych koni i zajmie się on  szkoleniem tych, które Polacy mają. Czy zamierza on sprzedać Związkowi lub w ogóle Polakom takie konie, które według niego będą dobre dla naszej Kadry Narodowej? Tylko kto za nie zapłaci? Zawiązek?
Panowie dokąd prowadzicie swoimi  działaniami polskie jeździectwo?
Od listopada ubiegłego roku, czyli rekonstrukcji składu osobowego Zarządu PZJ jego działanie w moim odczuciu skupia się wyłącznie na sprawach personalnych. Toczone są różne małe i duże wojny i wojenki, a to z Radą PZJ, a to z innymi ludźmi. Brak tylko działań stricte sportowych. Niebawem będziemy mieli marzec a planu startów polskiej Kadry narodowej w każdej z grup wiekowych jak nie było tak dalej nie ma.
Mój protest kieruję do Was i przesyłam również do wiadomości Rady PZJ, którą swoim postępowaniem chcecie zneutralizować, tak żeby działać bez jakiejkolwiek kontroli. Rozważam także upublicznienie niniejszego pisma w prasie branżowej oraz zainteresowanie tym co dzieje się w PZJ Departamentu Kontroli w Ministerstwie Sportu.

Rudolf Mrugała

do wiadomości:
Przewodniczący Rady PZJ
Pan Andrzej Sałacki

Parszywy Koń bo Kuleje

Widać, że Koń Kuleje ma wielkie oddziaływanie na Pzj. Otóż dostałem zaszczytny tytuł PARSZYWCA. Ponoć teraz dwa słowa Koń Kuleje poprzedza się przymiotnikiem PARSZYWY. Powiem szczerze, że jestem dumny z tego przezwiska bo dostałem je od ludzi, których absolutnie nie cenię jako działaczy Związku. Drugi powód nadania mi tego szlachetnego przezwiska jest zapewne taki, że piszę to co inni starają się pominąć albo zataić. Dlatego bardzo chciałbym podziękować wszystkim, którzy nominowali mnie do największego PARSZYWCA PZJ czyli obecnym władzą PZJ, trzem troglodytom, którzy w pośpiech opuścili Rade PZJ, działaczom wyższego i średniego szczebla związkowego, ludziom uwikłanym w kwasi mafijne układy związkowe, instruktorom i trenerom z Bożej łaski, niektórym prezesom Wzj-ów, ośrodkom z certyfikacją PZJ, które tak zaciekle zniechęcają do jeździectwa. Dziękuję Wam wszystkim za ten chwalebny tytuł. Chciałbym was wszystkich uściskać i obiecuję, że w następnych latach będę robił wszystko aby ten tytuł nie powędrował w inne ręce. Kocham Was Dziadki Leśne! I w tym miejscu pociekły mi łzy szczęścia……

A dlaczego Koń Kuleje ma aż taki wpływ na PZJ? Bo pod wpływem wpisów jakie można przeczytać na moim blogu Zarząd zmienia zasady dostępu do dokumentów. Po publikacji wpisu o Stanisławie Helaku i pokazaniu ile ten Pan wyciąga pieniędzy za swoje „nic nie robienie” w Pzj oraz po jego opisach faktur, które wystawiał, Zarząd postanowił ukrócić dostęp do dokumentów dotyczących m.in. zarobków. Teraz nawet Rada musi wybrać komisję, która będzie mogła…… obejrzeć dokumenty w biurze. Nie będą im wysyłane a jedynie udostępniane komisji wyłonionej z członków Rady. Kretyństwo działaczy PZJ osiągnęło maksymalny poziom. Może warto tym dyletantom z Zarządu przypomnieć, że to nie jest prywatny folwark poszczególnych Panów macherów od jeździectwa, a stowarzyszenie sportowe, które dla dobra sportu powinno być jak najbardziej transparentne.

Na Helaka zawsze się znajdzie kasa, a na dzieci już nie koniecznie. Związek rozdziela nasze pieniądze . Jak wiadomo, w tym roku w konkurencji WKKW mamy dwie wielkie imprezy. W Strzegomiu i w Białym Borze odbędą się Mistrzostwa Europy Juniorów ( Biały Bór ) i Młodych Jeździców ( Strzegom ). Imprezy bardzo ważne i prestiżowe, nie tylko dla samych młodych zawodników, którzy tam wystąpią ale także dla promocji całego jeździectwa wśród młodzieży. Tak więc Pzj i chyba Ministerstwo Sportu (?) dał tyle tej kasy……. ile prawdopodobnie kosztować będzie wysłanie konia polskiego zawodnika, o swojsko brzmiącym nazwisku na Finał Pucharu Świata w Las Vegas. O ile dobrze zapunktuje na warszawskiej Cavaliadzie. Pieniądze a raczej zapomoga ma starczyć na wszystko łącznie ze strojami narodowymi, konsultacjami, hotelami, kosztami podróży itd. Niestety mam wrażenie, że dzieci i reszta młodzieży to zbyteczny balast dla tego wraku jakim jest statek o nazwie Pzj. W tym kontekście warto sobie przypomnieć mój wpis sprzed prawie trzech lat Opary : https://konkuleje.wordpress.com/2012/08/17/opary/ .  Co było w Vegas zostanie w Vegas. Nasz pieniądze również.

Łukasz Zbigniew obojga imion Jankowski niczym mitologiczny Cerberus strzeże świata ciemności w naszym związku. A dokładnie strzeże dojścia do dokumentów o które zwróciła się rada. Tłumaczenie dlaczego rada nie otrzymuje tego o co prosi jest takie : Nie dostajecie dokumentów o które prosicie, gdyż nie wiemy czy jesteście legalnie działającą Radą, a nasz prawnik PRZYGOTOWUJE pismo do Ministerstwa Sportu z zapytaniem o tą kwestię. I tak będą czekać na te dokumenty aż do 18 maja. Taki paraliż struktur Rady Pzj oznacza tylko tyle, że chłopcy od Kaliszuka mają zamiar wymienić w całości ten organ i obsadzić go swoimi ludźmi. Choć i 18 maja nie jest pewną data bo juz coś zaczynają kombinować przy tej dacie.

Dobrze, że Rada przejrzała na oczy i zaczyna wykonywać to do czego została powołana. Kontrola i stanie na straży porządku oraz transparentności  w Stowarzyszeniu jakim jest Pzj to sprawa priorytetowa. NIe może być niedomówień, dziwnie znikających dokumentów, umów z ludźmi, którzy ze sportem mają tyle wspólnego co koń napłakał. Im więcej Zarząd coś próbuję zataić tym bardziej Rada powinna to sprawdzać i upubliczniać. Takie jest prawo Rady i jej obowiązek względem Zwiazku oraz wszystkich zainteresowanych jeździectwem. A jest co ukrywać szczególnie gdy chodzi o dokumenty dotyczące np. szkoleń przed takimi imprezami jak IO w Londynie czy przed innymi światowymi imprezami jeździeckimi. Dochodzą do mnie bardzo niepokojące informacje, że dużo naszych pieniędzy poszła bokiem do prywatnych kieszeni zamiast do tego do czego były przeznaczone.

Mamy kolejną osobę niezastąpioną w naszym Związku. Prawdziwego człowieka wielu profesji. Parnas intelektu, tytan pracy, człowiek wzór, kabareciarz!! Nie, nie…. to nie Kaliszuk. Kaliszuk to kierownica i silnik… Tym człowiekiem jest Pan Stanisław Helak. Pan Stanisław będzie odpowiedzialny w Pzj za parkury i parkurmajstrów. Nie , nie to nie pomyłka. Pan Helak nie będzie stawiał płotów w Hermanowie tylko będzie stawiał parkury bądź pilnował aby parkury były dobrze ustawione. Tak więc mamy taką oto sytuację : Nie ważne gdzie i nie ważne kto byle był to Pan Stanisław Helak. Raz dzieci, raz parkury. Jak w przysłowiu o fryzjerze : strzyże, goli, wymiędoli, krawaty wiąże, usuwa ciąże. Złota rączka od wszystkiego. I fakturę wystawi za swoje usługi i doskonały opis zrobi za co pobiera pieniądze. Ciekaw jestem ile to teraz Pan Helak będzie nas kosztował? Aj…..chyba dużo bo rozjazdów sporo. Kilometrówka jest do rozliczenia. Powodzenia Panie Stanisławie na nowym ale chyba nie ostatnim stanowisku w PZJ. Czy się stoi czy się leży…..trala la la…

Koperkowe dywagacje.

Jestem dosyć mocno zdziwiony nieustającą dyskusją na temat Rady Pzj. Co prawda sam biorę w niej udział i nawet teraz o niej pisze, ale temat jest już moim skromnym zdaniem wyczerpany i męczący. Co blog czy jakiś portal jeździecki to inne zdanie na tą kwestie. Pan Marek Szewczyk ma inne zdanie, Koń Kuleje ma inne, Zarząd z Prezesem też ma swoją opinie na ten temat. Nawet niedawno odkryty przeze mnie blog Pana Bartosza Jury serwuje nam również swoją wersję wykładni prawnej dotyczącej czy Rada istnieje i może działać czy też nie może. Debatowanie nad tą sprawą jest jałowe. Problemem nie jest czy Rada istnieje w okrojonym składzie i czy może legalnie działać, a raczej co należy zrobić aby przywrócić normalne działanie Pzj. Mamy w tej sprawie zamazywanie priorytetów oraz maskowaniem tego co rzeczywiście jest istotne w sporze między Zarządem ( czytaj Kaliszukiem ) a Radą. Chodzi o transparentność oraz czytelność i trafność decyzji jakie podejmuje Związek. A z tym niektórzy związkowcy mają duży problem.

Czy Rada może działać i procedować w ustalonym przez statut związkowy ramach prawnych? MOIM SUBIEKTYWNYM zdaniem nie może bo nie spełnia wymogów paragrafu 38 punkt 2, który wyraźnie określa minimalny i maksymalny skład Rada Pzj. Czy oznacza to, że Rada nie ma prawa w do wglądu w dokumenty Pzj i czy Zarząd ma prawo odmówić przekazania dokumentów o które zwróciła się okrojona personalnie Rada? Zarząd nie ma takiego prawa, zaś Rada ma pełne prawo, a nawet obowiązek wglądu w dokumenty związkowe ale nie może procedować uchwał i pisać oficjalnych wniosków. Czy jest jakiś problem z działaniem i prosperowaniem prawnym PZj w związku z wakatami w Radzie? Nie ma żadnego ale trzeba zwołać jak najszybciej Zajazd Wyborczy aby uzupełnić Radę lub wybrać ją na nowo jeżeli zapragną tego delegaci. Przecież w normalnym Związku Sportowym jest powszechną i spotykaną rzeczą, że ludzie rezygnują z funkcji w kierowniczych organach z powodów osobistych, niezgodności zdań, lepszej formy zagospodarowania swojego cennego czasu itd. W naszym jest afera i niepokój. Oraz dyskusja na niespotykaną skalę. A wystarczy tylko dokładnie czytać statut i się do niego stosować. I wykazać odrobinę zdrowego rozsądku.

Oczywiście, wszyscy wiemy dlaczego trzech troglodytów na szybko opuściło Radę. Jeżeli im się tak bardzo nie podobało to trzeba było odejść w sposób w jaki to robią kulturalni przedstawiciele homo sapiens. Beż paraliżu władzy związkowej , który doprowadza do gorących debat oraz zwiększa podziały w naszym środowisku. Ale po nich nie ma się co spodziewać dobrych obyczajów. Warto natomiast się skupić i pilnować aby w pierwszej kolejności czyli 18 maja 2015 roku odbył się zjazd delegatów w celu uzupełnienia/wyboru Rady, a następnie dać czas nowym członkom Rady na zapoznanie się z dokumentami związkowymi oraz żeby mogli złożyć wspólny wniosek do Zarządu o zwołanie Zjazdu Sprawozdawczego. Tak to powinno wyglądać w normalnym związku sportowym. Choć data 18 maja jest dosyć niezręczna i chyba celowo ustalona aby po raz kolejny można było zobaczyć jak Pan Kaliszuk dyryguję sprawnie swoimi ludźmi z tylnego siedzenia.

Jak już chyba wszystkim wiadomo, odbyły się II Spotkania Kabaretowe w Hermanowi. Tym razem nie było już tak wesoło. Klakierzy nie dopisali. Może po prostu zrozumieli, że tej opcji brawa się nie należą. Gospodarz tego kabaretonu chodził jakiś taki struty i z nieprzekonującym głosem coś próbował zarządzać. Mam nadzieję, że zły humor spowodowany był moim artykułem o Panu Helaku, a nie była to wina przesolonej zupy serwowanej w restauracji. Ponoć były zakulisowe rozmowy z Panem Tomaszewskim dotyczące jego powrotu w struktury Związkowe PZJ i to na najważniejsze stanowisko. Chyba główni rozgrywający w Hermanowskiej Grupie Kabaretowej tracą poparcie nawet własnego środowiska i szukają szabel na Mazowszu. Pomysł na szefa WMZJ aby przejął schedę po Abgarowiczu to chyba taki chwyt rozpaczy. Z tego co mi Ciotka Zuzanna donosi sam Tomaszewski raczej nie wyraził zainteresowania tą inicjatywą. Pożyjemy – zobaczymy. W każdym razie podyskutowali chłopaki również o zmianach w statucie związkowym i tyle. Rozjechali się do swoich mateczników. Myślę, że to były ostatnie spotkania w Hermanowie w tej formule i organizowane przez tych ludzi. I dobrze bo nie ma co marnować czasu i pieniędzy na żałosnych kabareciarzy.

Troglodyci

Już nie raz pisałem, że Związek Sportowy stoi działaczami. Jeżeli działacze związkowi są kompetentni, mają pomysł na daną dyscyplinę sportową, nie działają na swoją korzyść tylko dla sportu, który reprezentują to wszystko się zazębia i działa jak w dobrze naoliwionej maszynie parowej. Jeszcze lepiej gdy działacze mają jakieś predyspozycje aby swoje funkcji pełnić. Dobrze jest jak taki działacz był  zawodnikiem z międzynarodowymi sukcesami, trenerem z zagraniczną i udokumentowaną przeszłością, wykształcenie predysponujących ich do piastowania funkcji w strukturach stowarzyszenia sportowego itd. Dobrze jest kiedy mają otwarty umysł oraz zmysł postrzegania jeździectwa nie tylko przez pryzmat lokalnego środowiska ale w szerszej perspektywie również czasowej. Takie cechy powinien mieć działacz każdego związku sportowego. Niestety, w naszym mamy……

Troglodyci. To trudny wyraz ale najlepiej obrazujący mentalność co poniektórych działaczy Pzj. To są jaskiniowcy, którzy zatrzymali się w jeździeckiej epoce kamienia łupanego. Z całym szacunkiem dla obecnego Zarządu i dla niektórych działaczy ale tak ja was postrzegam. Ale co tam ja…. Do takiego waszego wizerunku przekonują się coraz większe grupy ludzi. Dzięki waszym pomysłom, które tak ochoczo wdrażacie w życie cofacie sport jeździecki w epokę gdzie grzmoty i błyskawice były uważane za karę Boską a nie widowisko przyrodnicze.

Że jesteście wsteczni to widać gołym okiem. Z całym szacunkiem……. a może właśnie nie!! Bez szacunku!!! Kim wy do cholery jesteście? Może jakieś osiągnięcia poszczególnych Panów z Zarządu ktoś wymieni? Jakieś wiekopomne sukcesy sportowe na arenach światowych? Może jakieś osiągnięcia managerskie w dużej firmie związane z przemysłem konnym? Jakieś zagraniczne i podparte dokumentacją osiągnięcia trenerskie ktoś ma? No to może ktoś z nich ma super wejście do FEI? A może ktoś z nich wytrenował jakiegoś klasowego jeźdźca na światowym poziomie, a najlepiej kilku? Ani Abgarowicz, Podpora, Jachymek, Kasztelan, Święcicki w tym temacie nie błyszczą. Bo niby jak mieli by błyszczeć jak zostali wybrani i namaszczeni przez jeszcze większych indolentów niż oni sami, a sposób ich wyboru nie ma nic wspólnego z wyborem sumienia.

Trzech byłych Panów z Rady dało nie lada zagwozdkę Panu Senatorowi i Prezesowi w jednej osobie. Pogubił się zupełnie Pan Prezes. Najwyraźniej zaskoczył go pytania Pana Redaktora Dudka w temacie Zjazdu Walnego. A to ma jakieś prawne opinie, a to ponoć sama Kancelaria Prezydenta RP wydała opinie….no same ciekawostki ze świata. A to takie proste bo wystarczy przeczytać statut.

Po pierwsze, faktycznie Rada w okrojonym składzie nie ma mocy prawnej do której została powołana. Aby ja uzupełnić trzeba zwołać Zjazd Nadzwyczajny bo tylko walne zgromadzenie delegatów ma prawo wyboru bądź uzupełnienia wakatów w organach władzy. Po drugie, nie wolno zwoływać Walnego Sprawozdawczo-Wyborczego w tym samym czasie. Trzeba wpierw uzupełnić Radę, a następnie dać czas nowo wybranemu lub uzupełnionemu organowi aby zapoznał się z dokumentami o których będzie mowa w Zjeździe Sprawozdawczym. § 38 punk 4 mówi : Rada Związku dokonuje oceny wykonania przez zarząd rocznego budżetu PZJ. Zaś punkt 6 tego samego paragrafu brzmi : Rada Związku przygotowuje wnioski i projekty uchwał na walne zjazdy delegatów PZJ. Nie wyobrażam sobie zatem aby nowi członkowie zapoznali się w ciągu paru minut czy nawet godzin z tym wszystkim co Rada robiła przez te lata i wspólnie, na kolanie rozpisywać projekty uchwał na odbywający się właśnie Zjazd Sprawozdawczy. Niestety albo stety trzeba zrobić dwa zjazdy osobno i w dość dużym przedziale czasowym. Oczywiście wiem, że niektórym panom puczystom zaczyna brakować czasu, bo trzeba sprawozdanie roczne zamknąć w terminie ale jak się naważyło piwa to teraz trzeba go wypić zgodnie z prawem i dobrym obyczajem. Choć i prawo, a tym bardziej dobry obyczaj u tej grupy związkowców jest mocno zaburzony czy wręcz nieistotny.

A propos Rady PZJ. Dochodzą do mnie głosy, że szykują się zmiany w statucie tak aby zastąpić Radę komisją rewizyjną. Tak było za panowania mojego ulubieńca Marcina Szczypiorskiego. Troglodyci z PZJ jak widać chcą powrotu tej formy kontroli do związku. Moim zdaniem Rada jest niezbędna. Co by było gdyby jej zabrakło? Co by Pan Kaliszuk i reszta jego chłopców robiła ze związkiem gdyby nie sprzeciw Rady na ich chore aspiracje? Jedynie czego brakuje Radzie to energii działania i szybszych decyzji oraz wyprzedzających działań na ruchy chorych ludzi z chorymi aspiracjami osobistymi. Delegalizacji Rady mówimy stanowcze NIE!

 

 

A co na to prawnik?

Mam serdeczną znajomą, która zajmuję się od ponad 20 lat fundacjami, stowarzyszeniami i innymi organizacjami pozarządowymi. Jest wybitnym fachowcem/prawnikiem w tej dziedzinie. Współpracuję na co dzień z ponad 30 organizacjami pożytku publicznego, była kuratorem Sądowym w Stowarzyszeniach, brała wielokrotnie udział w projektach organizacji pozarządowych. Znam ją jako człowieka dobrego i prawego i mocno oddana tematom w które się angażuje. Jednym słowem: wie o czym mówi.

Postanowiłem zadać jej cztery pytania odnośnie konfliktu Rada-Zarząd. Oto one :

1) Czy Pzj/ Zarząd może działać, podpisywać umowy itd,  w sytuacji kiedy Rada Związku w okrojonym składzie?

– Pzj/ Zarząd może działać, podpisywać umowy i robić wszystko do czego został powołany.

2) Czy Zarząd może odmówić przyjęcia wniosku o Zjazd Nadzwyczajny wystosowany przez Radę PZJ w celu uzyskania przynajmniej 9 osobowej Rady?

Okrojona Rada powinna zasugerować/wydać wniosek Zarządowi o zwołanie Zjazdu Nadzwyczajnego w celu doprowadzenia do uzyskania pełnego składu Rady. To jest organ statutowych niezbędny w działaniu Stowarzyszenia. W statucie napisane jest ” zwołuje ” a nie ” może zwołać „. Ma na to ustawową liczbę dni aby taki zjazd się odbyl. Jeżeli nie chce współdziałać w tej kwestii z Radą to Radzie przysługuje skarga do organu kontroli czyli zapewne do Ministerstwa Sportu.

3) Czy Rada może skutecznie działać w okrojonym, 6 osobowym składzie?

- Rada nie może działać skutecznie w okrojonym składzie, musi być minimum 9 osób.  Nie ma mocy statutowej do której została powołana.

4) Czy Rada ma być uzupełniona czy wybrana na nowo?

– Statut przewiduje uzupełnienia.

I to by było na tyle. Rady już nie ma w tej formie osobowej. Kaliszuk triumfuje. A w Hermanowie dokończą dzieła dorżnięcia polskiego jeździectwa. No chyba, że ktoś walnie w stół i powie : No Pasaran!! Tylko kto?

Obowiązek Rady

No to już drugi raz składam Szanownemu Panu Kaliszkowi gratulację na łamach mojego bloga. Fantastycznie rozegrana partia szachów związkowych. Jedną decyzją unieruchomił Rade PZJ. Odejście z rady trzech Panów tzn. Helaka, Kaźmierczaka i Kaliszuka oznacza  zawieszenie Rady w próżni bez możliwości podejmowania statutowych działań do jakich została powołana. Tak naprawdę wystarczyło tylko odejście Kaźmierczaka, wszak Rada Związku może liczyć od 9 do 15 osób. ” Rada Związku wybierana jest przez Walny Zjazd spośród delegatów, zaproszonych gości i ustępujących władz zwykłą większością głosów; minimum 60% członków Rady wybieranych jest spośród delegatów.Rada Związku składa się z 9 do 15 członków, w tym: Przewodniczącego, Wiceprzewodniczącego i Sekretarza”. Tak stanowią przepisy PZJ.

Dlaczego przedstawiciele Hermanowa tak szybko odeszli z Rady? To proste! Rada nie działała pod dyktando Zarządu zdominowanego przez ludzi Kaliszuka. Zaczęła mieć odrębne zdanie na temat tego co się dzieje w naszym Związku. Nie zgadzała się na scenariusz pisany ręką  Kaliszuka. Nie zgadzała się na farsę związaną z wyborem szefów komisji oraz na to jak wybierani są selekcjonerzy kadrowi. Zaczęła węszyć w księgowości,  rzetelnie sprawdzać wydatki . Czyli skrupulatnie wypełniać swoje obowiązki. Mało tego zapragnęła wszystko publikować w swojej zakładce na stronie PZJ. Tego było za wiele dla tych Panów.

Niestety, wszelakie działania uszczuplonej Rady są głęboko spóźnione, a ustalenia między członkami Rady nie mają znamion dynamicznych decyzji. Ślimacze tempo to zmora Rady, którą wykorzystują jej przeciwnicy.

Przewodniczący Pan Andrzej Sałacki w obecnej sytuacji powinien złożyć wniosek do Zarządu Pzj o Zjazd Nadzwyczajny w celu uzupełnienia składu Rady, przynajmniej o trzy wakaty. To jest jego obowiązek wynikający z statutu. Nie zwołanie Walnego jest łamaniem prawa i skutkuję odpowiedzialnością prawna. Mam nadzieje, że oni o tym wiedzą i będą działać zgodnie z prawem. Warto też wiedzieć, że PZj jako Związek Sportowy nie może działać bez pełnego składu Organów Statutowych. Wszystkie działania Zarządu będzie można bez problemu podważyć jako bezprawne.Dotyczy to również umów, powołań selekcjonerów itd.

Grupa Kaliszuka zafundowała nam paraliż decyzyjny w Związku. To oni sabotują wszelakie decyzje dotyczące przejrzystości działania PZJ, to oni działają wbrew interesowi sportowemu oraz łamią prawo związkowe. Na wszystko co ustalała Rada mieli odrębne zdanie. Koteria kolegów Kaliszuka jest widoczna gołym okiem i zasługuje na środowiskowy sprzeciw. Nie wolno na to pozwolić aby wąska grupa działająca w partykularnym interesie, decydowała o przyszłości sportowej naszego jeździectwa. Nie wolno!

Pomysł całkowitej likwidacji Rady budzi gęsią skórkę. W ramach demokracji musi być kontrola i transparentność. Inaczej obudzimy się w prywatnym związku sportowym Pana Kaliszuka.

Święta Krowa.

Jak się nie mylę, gdzieś w styczniu 2013 roku miałem rozmowę telefoniczną z jednym z członków uwczesnego Zarządu. Rozmowa dosyć miła mimo że, ani ja nie znałem człowieka ani on mnie.  Zadzwonił zapewne poruszony moją wesołą twórczością blogową. Być może chciał wyczuć moje intencje względem nowego Zarządu, jakie mam na ten temat zdanie, a być może liczył na jakieś dobre słowo z mojej strony. W każdym razie rozmawialiśmy dosyć długo na różne tematy m.in. o personaliach w Pzj, o tym co zastali po poprzednikach i o tym jak ma wyglądać przyszłość jeździectwa. Próbowałem przekonać mojego rozmowce aby szukali nowych koncepcji rozwoju jeździectwa i nie bali się radykalnych decyzji personalnych, a wszystko robili zgodnie z prawem oraz o wszystkim informowali na bieżąco na stronach PZJ z komentarzem dlaczego tak a nie inaczej postępują. A jeżeli nie wiedzą do kogo się zgłosić o pomoc i nie mają zbyt długiej ławki personalnej to niech szukaja nazwisk tych ludzi z którymi poprzedni PZJ miał nie po drodze. Ostrzegałem, że jeżeli tego nie zrobią i będą się nadal opierali na personach z otoczenia Szczypiorskiego to za jakiś czas zostaną odesłani z kwitkiem na zieloną trawkę. Najwyraźnie nie wzieli sobie tego do serca bo po dwóch latach część  ludzi tamtego Zjazdu Wyborczego zniknęła z ulicy Lektykarskiej, w tym i mój rozmówca. Ale nie o tym chciałem dzisiaj pisać.

W trakcie tamtej rozmowy moj adwersarz powiedział mi coś co dosyć mocno mnie zaniepokoiło. Otóż poinformował mnie, że gdy oficjalnie weszli do biura i zaczęli robić audyt otwarcia okazało się, że archiwa Pzj świecą pustkami. Brakuję dużo papierów oficjalnych w tym umów pracowniczych i sponsorskich, nie ma sprawozdań finansowych z lat poprzednich, brakuje części protokołów z zebrań i ustaleń na nich podjętych. Po prostu są duże braki w dokumętach. Ogólnie wygląda to tak jakby ktoś bał się konsekwencji swojego działania i zniszczył/schował wszystkie niewygodne sprawy. Jedyną rzeczą jaką można zobaczyć gdy otworzy się szufladę to toczący się ołówek. Tak mi to zostało wtedy przedstawione. Dzisiaj trochę żałuję, że tego nie opisałem ale miałem nadzieje, że to nowa władza załatwi i opublikuje te wszystkie informację, które mi mój rozmówca przekazał. Wtedy, po rozmowie z tym człowiekiem miałem nadzieję. A wiadomo, że nadzieja to….

Najlepszym przykładem rządów Marcina Szczypiorskiego jest Pan Stanisław Helak. Z dokumętów, które dotarły do mnie wynika, że Pan Helak nie jest i nigdy nie byl formalnie zatrudniony w PZJ. Jest uchwała dotyczącą Helaka ale nie ma umowy o prace do dnia dzisiejszego. Uchwałą nr 259/31/Z/2011 Pan Stanisław zostaję powołany na Przewodniczącego Komisji ds. Sportu Dzieci i Młodzieży i koniec. Po posiedzeniu Zarządu w dniu 10.05.2011 został sporządzony raport w którym czytamy :„M.Szczypiorski omówił sprawy koordynacji zagadnień sportu dzieci i młodzieży. Przedstawił zasady  nawiązanej  współpracy ze Stanisławem Helakiem w tym zakresie, który koodynował będzie w biurze PZJ zagadnienia leżące w gestii  Komisji ds. Sportu Dzieci i Młodzieży”. Nie ma mowy w protokole ani o uchwale dot. kwoty jaką Pan Stanisław Helak miał dostawać w związku z powierzonymi zadaniami . Nie ma również żadnej pisemnej umowy pomiędzy PZJ a Panem Helakiem, która określałaby czas zatrudnienia czy zakres obowiązków. Jakie były słowne ustalenia pomiędzy Panem Szczypiorskim a Panem Helakiem również nie wiemy ale chyba musiały jakieś być gdyż za lata 2012 – 2014 Pan Stanisław pobierał wynagrodzenie tytułem „koordynacja szkolenia w sporcie dzieci i młodzieży” (w związku z tym, że prowadzi działalność gospodarczą – wystawiał faktury na Polski Związek Jeździecki), A ile to Pan Helak za swoją ciężką prace pobierał pieniędzy? Oto roczne wynagrodzenia Pana Stanisława :

Rok 2012 – 33.018,70zł brutto

Rok 2013 – 31.038,50zł brutto

Rok 2014 – 30.786,30zł brutto

Są to kwoty niemałe, a w uszczuplonych archiwach PZJ nie znajdziemy sprawozdań miesięcznych, sprawozdań rocznych, dzienników zajęć ani informacji o ilości przepracowanych godzin w miesiącu Pana Helaka. Nie ma nic!!!!! O przepraszam…. zagalopowałem się zbyt mocno! Sorry, przepraszam….. są dwa sprawozdania, a dokładnie omówienie faktur wystawionych w listopadzie i grudniu 2014. Też posiadam te dokumenty i jak je przeczytałem to mało co ze stołka nie spadłem. A w nich możemy dowiedzieć się jak ciężko pracuje Pan Stanisław : ( grudzień 2014 ) Obserwacja zawodników w czasie Cavaliady Poznań, opracowanie końcowego rankingu 2014 w SDiM, wyłonienie kandydatów do MEP w 2015; ( listopad 2014 ) korekta regulaminu SDiM na 2015 rok, obserwacja zawodników w Lesznie i Jaszkowie i to co chyba najbardziej wyczerpuję Pana Helaka: Częste udzielanie wyjaśnień zainteresowanym osobom przepisów związanych z kategorią młodzieżową w jeździectwie…… To ostatnie robi wrażenie. A najlepsze jest to, że nawet te lakoniczne działania Pana Helaka nie mają najmniejszego sensu bo wyniki jego szefowania w komisji dzieci i młodzieży należy traktować jako wsteczne i szkodliwe dla sportu juniorskiego. Zmarnowane lata sowicie opłacane z naszych pieniędzy.

Pan Helak i reszta ludzi zaangarzowanych w spotkania w Hermanowie to spuścizna po rzadach Szczypiorskiego. Takich ludzi w jeździectwie jest wielu i nadal chcą wpływać na rzeczywistość sportową. To są dobrze zakorzenione chwasty. Za nic nie odpowiadają, nic nie robią, a pobierają kasę i profity osobiste z tego, że są na świeczniku. A to kuca się komuś sprzeda, a to klinikę się zorganizuje, a to pojedzie się za granicę za związkowe pieniądze. Właśnie tego m.in. nie mogę wybaczyć poprzedniemu Zarządowi, że ich nie wyplenił razem z korzeniami. Teraz za swoje uwczesne zaniechania dotyczące m.in. personalnych zmian w Zwiazku pokutują w odmętach jeździectwa. A nam pozostaję patrzyć jak pięknie i na nowo rozwija się kariera Marcina Szczypiorskiego  i jego starych kolegów w naszym Związku Sportowym. Pewno przy kolejnej zmianie na szczycie ktoś z nowych władz Pzj do mnie zadzwoni i poinformuję mnie, że w szufladzie zamiast dokumentów turla się obgryziony ołówek…..

Uchwała Rady Pzj

W związku z odwołaniami uczestników konkursu na stanowisko menadżera konkurencji skoków od decyzji Zarządu PZJ z uzasadnieniem złamania kryteriów pkt 2.5 niezależność i brak konfliktu interesu w obszarze działania jak również zapisu pkt. 3.2 dorobek sportowy/szkoleniowy na poziomie sportu międzynarodowego i szkoleniowy w pracy z zawodnikami poziomu rywalizacji międzynarodowej Rada Związku zaleca wstrzymanie wszelkich działań w wyborze trenera – selekcjonera w konkurencji skoków.

Uchwała Rady Związku w trybie obiegowym z dnia 9 lutego 2015 przedstawiła stanowisko, że nie otrzymała odpowiedzi na pytanie postawione Zarządowi w sprawie „uzasadnienie odwołania menadżerów, trenerów i dyr. d/s sportu”. Ponadto w  związku z wątpliwościami, iż osoby powołane  na menadżerów w konkurencjach olimpijskich nie wypełniają warunków konkursowych Rada zwróciła się do Zarządu o przedstawienie dokumentów kandydatów wraz z aplikacjami. Dokumenty należy przesłać w terminie 7 dni w formie PDF do przewodniczącego Rady. Termin nadesłania mija 20 lutego 2015r.
Po zapoznaniu się z w/w dokumentami Rada poinformuje niezwłoczne o wynikach kontroli. Rada zwraca się do Zarządu  o zamieszczenie na stronie internetowej PZJ niniejszej uchwały.
PS.  Przeciw opublikowaniu tej decyzji Rady Pzj byli Kaźmierczak, Helak i Kaliszuk. Jankowski jak zawsze zawieszony gdzieś w kosmosie poprosił o opinie adwokacką.  A ja bez niczego publikuje bo uważam , że tak należy.

Obserwuj

Otrzymuj każdy nowy wpis na swoją skrzynkę e-mail.