Kontrola Rady Pzj. Wyniki.

kontrola PZJ finał

Oto finał kontroli Rady Pzj. Ja nie mam wątpliwości  w co grają Panowie Hermanowcy. Życzę miłej lektury.

Zwolnij!!!

Jeden z moich pierwszych wpisów jaki popełniłem na tym blogu dotyczył młodzieży uprawiających jeździectwo. No może nie samej młodzieży bezpośrednio, a raczej tego co ich spotyka gdy zaczynają swoją przygodę z końmi. Opisywałem w tamtym wpisie jakim wielkim błędem w tym sporcie jest szybkość. I to nie tylko szybkość na parkurze ale przede wszystkim szybkość w zdobywaniu osiągnięć sportowych naszych pociech. Byle jak, byle szybko, a styl przejazdu jest w tym wszystkim najmniej ważny. A przecież nie od dziś wiadomo, że technika w tym sporcie – w każdym sporcie – jest najważniejsza. Aby nabrać dobrej techniki i umiejętności jeździeckich trzeba uczyć się niekiedy wiele lat, ale najważniejsze są podstawy nabyte w okresie juniorskim Dlatego na największych arenach jeździeckich widzimy zawodników grubo po czterdziestce, którzy wygrywają z młokosami o polowe młodszymi niż oni sami. Taki jest urok tego sportu.

Coś w jeździectwie jest nienormalnego. Być może jest to polska cecha narodowa i dotyczy to tylko polskich realiów jeździeckich ale……… Czy gdy zapisujemy dziecko np. na biegi przełajowe to po pól roku od rozpoczęcia treningów wystawiamy je na zawody o zwiększonej randze np. ogólnopolskie i oczekujemy sukcesów? Czy po pół roku a nawet roku od zapisania do klubu pływackiego możemy stwierdzić, że nasz dzieciak będzie w przyszłości mistrzem Polski w tej dyscyplinie? Nie? To dlaczego w jeździectwie oczekujemy tego efektu w krótkim czasie? Odpowiedz jest bardzo prosta. Tu chodzi tylko i wyłącznie o pieniądze!

Kupno butów do biegania oraz niezbędnych rzeczy aby uprawiać ten sport to maksymalnie tyle ile wynosi miesięczne utrzymanie konia w stajni. Zakup kostiumu do uprawiania pływania jest jeszcze niższy. I do tego kupujemy raz i wystarcza to na parę miesięcy. Bieganie możemy uprawiać wszędzie, zaś pływanie jest dotowane w dużym stopniu przez Gminy poprzez budowanie pływalni. Nawet jeśli nasza pociecha zapragnie uprawiać obie te dyscypliny sportowe na raz to stosunek wydanych pieniędzy i tak będzie niczym w porównaniu do jeździectwa. Z moich wyliczeń wychodzi 1 do 10 na korzyść ( niekorzyść ) hipiki. Tak to wygląda i nie chce inaczej.

Ale wróćmy do szybkich wyników i do wydawania pieniędzy na konie. Zawsze, ale to zawsze gdy ktoś mnie zagaduje o konie powtarzam aby dobrze się zastanowił nim wejdzie w ten świat. Po pierwsze to sport wyjątkowo drogi. Mam na myśli sport, a nie szkółkę niedzielną czyli rekreacje. Samo utrzymanie konia w stajni to tylko początek, no ale też trzeba tego konia wpierw kupić. Cały czas mam na myśli sport….. Potem dokupić siodło dopasowane do konia, derki, czapraki, kask, bryczesy itd. Z mojego doświadczenia to wychodzi minimum ok. 20.000 zł. Minimum! No a potem jest tylko gorzej. Koszty stałe przy jednym koniu oraz treningach codziennych – realia Warszawskie – to nie wyjęte 2500 zł. Bez kosztów dojazdu na treningi.

A jak się tyle płaci to się wymaga. Najlepiej szybkich sukcesów aby zrekompensować sobie poniesione wydatki. Niestety, tu się zaczyna zmora tego sportu. Na scenę wkraczają rodzice, którzy nie mają pojęcia o tym sporcie. Często przerzucają swoje niespełnione aspirację na swoje dzieci. Im się nie udało w sporcie ale dziecku musi się udać. Płacę bajońskie pieniądze to oczekuję wyników. Tak jakby była zadziwiająca relacja miedzy wydanymi dużymi pieniędzmi na konie, a szybkim wynikiem.  Do pewnego momentu to działa ale potem następuje rozczarowanie i pytanie dlaczego do klasy L wszystko szło gładko, a potem stanęło i nie chce ruszyć? Odpowiedz jest prosta. Szybki wynik zawsze się robi kosztem techniki, tak niezbędnej w dalszej karierze sportowej.

Uważam, że jeździectwo to nauka cierpliwości i pokory. Nie każdego na to stać mentalnie i finansowo. Jeżeli jesteś rodzicem młodego adepta sztuki jeździeckiej i nie masz tych dwóch cech to zapomnij o sukcesie twojego dziecka w tej dyscyplinie sportowej. Wygrane zawody twojej pociech w klasach dziecięco-młodzieżowych nie są wyznacznikiem sukcesów w seniorach. Ileż to świetnie zapowiadających się dzieciaków zniknęło z tego sportu? Ile byłych Mistrzów Polski w grupie dziecięcej dalej jeździ konno w wysokim sporcie? Ile dziecięcych talentów spaliło się przez nachalnych na zwycięstwo rodziców i nie umiejących im odmówić trenerów? Setki!

Czy jest możliwość naprawy tej sytuacji tak aby ta nasza młodzież nie znikała z parkurów zbyt szybko? Oczywiście, że jest. Jest to rozwiązanie bardzo proste, które zamyka usta zbyt natarczywym rodzicom i weryfikuje jakość szkoleniową naszego trenera.  Zlikwidować wszystkie konkursy na szybkość i oceniać tylko styl przejazdu. We wszystkich zawodach od towarzyskich do ogólnopolskich do 14 roku życia zawodnik oceniany jest tylko za styl w jakim pokona parkur plus zrzutki plus czas do normy. Do klasy P włącznie na dużych koniach i wszystkich grup kucy.

Takie rozwiązanie ( oczywiście dopracowane i w formie przepisów Pzj ) daje dużą szanse na spokojny rozwój zawodnika. System ten, w dużej mierze zapobiegnie produkowaniu jeźdźców bez techniki jeździeckiej, którzy ledwo trzymają się na grzbiecie końskim. Rodzic świadomie będzie wybierał trenera bo wyniki będą świadczyły o wiedzy i umiejętności jej przekazania przez szkoleniowca dziecku. Nie ukryje się niekompetencji  Pana/Pani Trener szybkim przejazdem podopiecznego.  Oczywiście takie rozwiązanie będzie bolało, podniosą się glosy, że to jakaś głupota, że zabija się to co w tym sporcie najważniejsze czyli emocję, że zrobi się nudno….. Być może będzie nudno ale jest duża szansa, że będziemy mieli zawodników porządnie jeżdżących w grupie seniorów na zawodach międzynarodowych powyżej 3***. I wtedy będzie czas na emocje i nie będzie nudno.  Bo czym skorupka za młodu……

Czas coś zmienić w sporcie najmłodszych. To co się obecnie dzieje nie wróży dobrze tej dyscyplinie sportowej. Nie tylko w konkurencji skoków tak bliskiej memu sercu ale w każdej pozostałej konkurencji. Jeżeli nie pochylimy się na dzieciakami to zapomnijmy o przyszłości tego sportu. Dzieci są najważniejsze, bo to przyszli mistrzowie tej dyscypliny. Niestety, Pzj nie widzi fatalnej sytuacji w sporcie dziecięcym. Im zależy na ilości ,a nie na jakości. Wszak najwięcej przynoszą pieniędzy rodzice. A czym ich więcej tym lepiej dla……. No właśnie? Dla kogo lepiej? Dla sportu na pewno nie!

I batem go!! I dalej, łyda, łyda i jedziesz!!! Dajesz, dajesz szybko! I popraw batem!! Bardzo dobrze!!

Ps. Link do tego wpisu o którym wspomniałem:

https://konkuleje.wordpress.com/2012/08/04/langsam-langsam-aber-sicher/

Faktura…C.D

Patologia w jeździectwie jest tak mocno osadzona, że trudno cokolwiek zmienić. Nawet dyskusja  na temat jeździectwa i ewentualnej poprawy tego stanu rzeczy prawdopodobnie nie jest już możliwa. W każdym razie nie z tymi ludźmi, którzy rządzą na Lektykarskiej. Nie ma z kim rozmawiać bo aby mieć jakiegoś mądrego i kompetentnego adwersarza to on po prostu fizycznie musi istnieć. W Związku prócz gumofilcy mamy też chochoły. Nic do nich nie trafia i nic od nich mądrego nie wychodzi. Trwają na stanowiskach dla samego trwania, żadnych realnych pomysłów na zmianę totalnej zapaści jeździectwa. A jeżeli są jakieś roszady personalne to na ogól jest jeszcze gorzej. W myśl przysłowia : Po nas choćby Potop! Zero sportu tylko walka o stołki i o to co jeszcze zostało. A jak już biorą się za sport jeździecki to wychodzi z tego jedno wielkie NIC. To co możemy teraz obserwować to chyba koniec nadziei na odbicie się od dna. Polaryzacja środowiska, dokonana przez obecny Zarząd oraz ludzi Kaliszuka nie daje żadnych szans na zgodę. Aby cokolwiek zmienić trzeba jak najszybciej tych ludzi odsunąć od decydowania o naszym losie sportowym i rozpocząć rzetelny dialog z całym środowiskiem na zasadach partnerskich.

Przykrym przykładem działania na szkodę jeździectwa obecnych decydentów związkowych jest „afera” związana z rozliczeniem za szkolenia miedzy Lewadą a Pzj. Nie chodzi mi tu już nawet o reakcję pana Podpory i jego chamski mail wyslany niechcący do szefa Lewady Sałackiego, ale o drugie dno tego wszystkiego. Drugim dnem są machloje, które miały doprowadzić do pozbycia się Przewodniczącego Rady i przejęcia totalnej władzy w PZJ. Niestety, a może właśnie stety, Pan Podpora ujawnił prawdziwe zamiary Hermanowców z Kaliszukiem na czele. Chcieli oczernić Sałackiego i pokazać tego Pana jako oszusta łasego nawet na ochłapy finansowe, a potem przejąć organ kontrolny jakim jest Rada Pzj do własnych, raczej niskich celów. A jakie to cele mają Hermanowcy to łatwo można się domyślić analizując afery związane z konkursami na szefów poszczególnych komisji i inne sprawy, które zafundowali nam przez te kilka miesięcy swoich nieudolnie „rządów”. Grabie grabią do siebie!

Niektórzy zarzucają mi, że obstawiam się za Sałackim oraz za całą Radą Pzj. Tak bez krytycznie i bez refleksyjnie przyjmuję to co Sałacki powie albo napisze. Nie jest to do końca tak jak by się wydawało. Mam duży żal do przewodniczącego Rady, że za mało robił za czasów poprzedniego Zarządu. Nie zauważył zagrożenia ze strony Kaliszuka i jego ludzi. Ale nie wierzę i nikt mnie do tego nie przekona, że Pan Andrzej Sałacki jest marnym oszustem i malwersantem związkowych grosików. Oszustów, intrygantów, ludzi płytkich należy szukać w tej grupie, która najgłośniej krzyczy: Łapaj złodzieja! To oni udowodnili, że w przekrętach są niedoścignionymi mistrzami.

Ostatecznym dowodem na złe zamiary Zarządu względem Rady jest oświadczenie Pana Andrzeja Sałackiego, którego stałem się posiadaczem. Tak, tak całego Zarządu, a nie tylko Pana Podpory. Bo co ma do powiedzenia w tej sprawie Pan Jachymek, Święcicki, Kasztelan, Abgarowicz? Milczą niczym kamienie polne. Nawet ich oświadczenie o odcięciu się od  Podpory zniknęło jakimś dziwnym trafem ze strony PZJ. Przypadek? Nie sadzę….. Reasumując, gdy staję przed wyborem między Podporą i resztą Zarządu a Sałackim i Radą PZJ to nie mam dylematu komu w tej sprawie ufać.

Oto oświadczenie Pana Andrzeja Sałackiego :

 

 

Oświadczenia  wiceprezesa Marcina Podpory zamieszczone  na stronie PZJ były pomówieniami i próbą zdyskredytowania mojej osoby w oczach opinii publicznej.

Powszechnie znany mail Marcina Podpory adresowany do członków zarządu i prawdopodobnie omyłkowo do członków Rady odsłonił prawdziwe intencje autora i strategię przygotowanego pomówienia.

Mając na uwadze zapobieżenie zapowiedzianych dalszych prowokacji również wobec członków Rady oraz dbałość o dobre imię i dorobek Klubu Lewada zamieszczam poniższe wyjaśnienie.

6 Kluczowych punktów manipulacji danymi :

  1. Podpora: Zgodnie z informacją przekazaną przez Gminę Polska Cerekiew całkowite koszty wynajmu hali, boksów i organizacji noclegów, obejmujące tak kadrowiczów jaki i inne osoby, wyniosły 3900 zł
  2. Koszty podane przez Gminę Polska Cerekiew nie są wszystkimi kosztami organizacji szkolenia . M. Podpora  w swym  „wyjaśnieniu”  zataił znany mu  z  przesłanych przez klub Lewada dokumentów księgowych fakt, że   wynagrodzenie osoby szkolącej  wraz z kosztami wynajmu obiektów od Gminy  wyniosło  22.235,87 zł. Ponadto LKJ „Lewada” poniósł koszty: tłumacza z jęz. Hiszpańskiego, fotografa,  ścielenia i sprzątania boksów, równania hali, udostępnienia Sali wykładowej, serwisu kawowego, obsługi nagłośnienia,  ochrony,  materiałów  szkoleniowych, pracy biura.

 

 

M.Podpora: Szkolenie w Zakrzowie w dniach 6-7.12.2014 organizował LKJ Lewada na terenie ośrodka należącego do Gminy Polska Cerekiew i wystawił za udział w niej kadrowiczów fakturę w wysokości 12 000 zł

  1. M. Podpora stwierdza , że PZJ przekazał 12.000,00 tys „Lewadzie” a klub  miał tylko  3900,00  kosztów, zatem klub uzyskał dochód w wysokości 7885,49 zł. Jest to nieprawda, całkowity koszt szkolenia wyniósł  29.000,00 zł.

 

 

III. Przed szkoleniem ustalenia z PZJ były następujące:  Związek zapłaci klubowi 6000,00 zł za wynajem obiektów oraz 2000,00 zł za każdego zawodnika ( 3 zawodników kadry  x 2000,00 zł= 6000 zł), czyli 12.000,00 zł.

Klub „Lewada”, co jest kluczowe w sprawie, otrzymał  z PZJ  instrukcję wystawienia faktury, co wiceprezes Podpora zataił:

PZJ pisze: „Poproszę o wpisanie wynajęcie infrastruktury wg. specyfikacji.

Jako  załącznik:  specyfikacja –  proszę wyszczególnić:

1.kryta ujeżdżalnia z rozprężalnią  6000,00

2.stajnia/Boksy/     2000,00

3.zakwaterowanie i wyżywienie   4000,00”

Po  zakończeniu szkolenia Związek bez żadnych wątpliwości  fakturę  zaakceptował i zapłacił.  Nikt  z własnej woli nie płaci, gdy są jakikolwiek zastrzeżenia.

 

 

M.Podpora: Na podstawie §3 umowy zawartej 27.06.2013 r. przez Polski Związek Jeździecki opłaty za szkolenia kadrowiczów w ośrodku w Zakrzowie mogą być realizowane jedynie po rzeczywistych kosztach, a LKJ Lewada nie ma prawa do pobierania dodatkowych opłat z tego tytułu 

 

 

  1. a) Cytowana przez wiceprezesa Podporę umowa  w ogóle nie weszła w życie.
  2. b) Gmina nigdy nie przekazała klubowi „Lewada” prowadzenia działalności jeździeckiej na terenie ośrodka  w Zakrzowie. ( §2 ust.4 pkt. b) w związku z tym §3  nie obowiązuje.
  3. c) Umowa na którą powołuje się Marcin Podpora  zawarta jest między PZJ, a Gminą Polska Cerekiew, nie dotyczy klubu „Lewada” który był  organizatorem szkolenia
  4. d) LKJ „Lewada” nie posiada żadnej   umowy z Gminą tylko rozlicza się na bieżąco za wszystkie realizowane przedsięwzięcia na podstawie każdorazowo wystawianych faktur.

 

 

  1. Podpora: W związku z licznymi zapytaniami przedstawiam wszystkim zainteresowanym fakty i dokumenty związane z wykryciem przeze mnie nadużyć w wykorzystaniu dotacji ministerialnej przez LKJ Lewada, którego prezesem jest Przewodniczący Rady PZJ Andrzej Sałacki:
  2. Kierowany przeze mnie klub „Lewada: nie  mógł dopuścić się nadużyć w wykorzystaniu dotacji ministerialnej, ponieważ żadnej dotacji z ministerstwa nie otrzymał . Dotację  otrzymał  Polski Związek Jeździecki  i jeżeli  niewłaściwie ją wykorzystał  to zobowiązany był zwrócić  środki do MSiT.

 

 

  1. Podpora: Ponieważ Rada nie zajęła się kontrolą tych nieprawidłowości, Zarząd PZJ – zgodnie z obowiązującymi przepisami – był zmuszony samodzielnie wyliczyć kwotę nadpłaconą nieprawidłowo klubowi „Lewada” i zwrócić ją Ministerstwu Sportu i Rekreacji, razem z kosztami pośrednimi zwrot ten wyniósł 9 441,39zł 
  2. Nie istnieje „Ministerstwo Sportu i Rekreacji” na  które powołuje się wiceprezes PZJ , a powinien znać nazwę  organu nadzoru PZJ.

 

PZJ otrzymał z MSiT kwotę  1.239 316,00  na 2014 r.

PZJ wydał w roku  2014 kwotę 1.229 874,61 zł

Niewykorzystaną różnicę 9441,39 zł trzeba zwrócić  do Ministerstwa Sportu  i pan Podpora z sufitu przypisał  ją  „Lewadzie”.  Po 2 miesiącach po zakończeniu szkolenia wymyślił że „Lewada” ma  być kozłem ofiarnym.

PS. Czytajcie komentarze! Są bardzo ciekawe……

Głupich nie sieją.

Nic bardziej mnie nie porusza ( śmieszy? ) jak czysta forma ludzkiej głupoty. Kiedy to ktoś, sam z siebie, bez czynników zewnętrznych robi sobie krzywdę. Takim przypadkiem, o którym wspomniałem powyżej jest pan Marcin Podpora. Ten wiceprezes Pzj zapisał się złotymi zgłoskami w historii jeździectwa i to na wieki. Jeżeli ktoś będzie chciał opisać człowieka o wyolbrzymionym ego, buca, który próbuję zostać kimś i ima się nieczystych zagrań może to zastąpić imieniem i nazwiskiem wiceprezesa. Myślisz Nikodem Dyzma, mówisz Marcin Podpora. Wczoraj nie strzelił on sobie w stopę, wczoraj odstrzelił sobie to co mężczyzna ma najcenniejszego, a mianowicie ……..honor.

Zezwierzęcenie w Zarządzie to nie tylko wina Podpory. Nie dajmy się zwieść komunikatowi reszty Zarządu, który odcina się od tego co wygłosił Podpora. Gdyby nie to, że głupota wzięła górę w przypadku wiceprezesa i mail stał się publiczny, reszta Zarządu by przyklasnęła temu aby zacząć procedurę gumkowania szefa Rady Sałackiego. Rozpoczął by się proces szkalowania Pana Sałackiego i zapewne reszty Rady w ich rodzinnym środowisku. Świadczą o tym słowa Podpory :

„W związku z czym na najbliższym Zarządzie zaproponuję przenieść działania w przypadku na razie tylko Sałackiego na inne obszary tj. sejmik i samorządy – uderzymy go w to co boli najbardziej – kasę i poparcie lokalnego zaplecza politycznego, nikt nie popiera malwersantów, straci dotacje na klub z UM to może zacznie myśleć.”

Symptomatyczne dla Podpory są słowa ” na razie tylko Sałackiego „. Na razie…. a potem reszta tych co mają odmienne zdanie niż Zarząd. Oto czym teraz Zarząd zajmuje się na zebraniach. Sport zupełnie zniknął z Lektykarskiej. Jest Mordor!

Czy to co się obecnie dzieje w Pzj można nazwać układem zamkniętym, czy może już stricte mafijnym? Oceńcie to sami drodzy czytelnicy ale miejcie w pamięci takie sprawy jak : Kaźmierczak i jego wybór na szefa skoków, wybór  trenera kadry skoków i jego pierwsze wpadki w Arezzo, konflikt interesów w komisjach skoków i ujeżdżenia, opłaty dla BPK, chucpa w komisji WKKW i angażowanie się niejakiego Mossakowskiego w to zamieszanie, zwolnienia zasłużonych pracowników biura bez podania konkretnych powodów, konflikt z Radą i zakaz udostępniania dokumentów, fałszowanie wyników konkursów lub zaniechanie ich, brak konkretów w przygotowaniu do ME, polaryzacja środowiska jeździeckiego itd. I to wszystko zostało zrobione w przeciągu niecałych 6 miesięcy. Co będzie za kolejne pół roku jeżeli damy tym Panom trwać na stanowiskach? Aż strach pomyśleć.

Myślenie jest deficytowe w Pzj. Świadczy o tym wpis na Facebooku Pani Katarzyny Milczarek, czynnej zawodniczki i członka komisji ujeżdżenia :

Wczoraj otrzymałam maila od A. Sałackiego (przewodniczącego Rady Związku), który ujawnia prywatną korespondencję, najprawdopodobniej M. Podpory (wiceprezesa PZJ) do
Ł. Abgarowicza (prezesa PZJ). Wygląda na to, że mail ten przypadkiem został wysłany do wiadomości A. Sałackiego. Treść maila przypomina znane nam z telewizji rozgrywki „na szczeblach władzy”, ot taka nasza „afera taśmowa”. Mierzi mnie to i wzbudza odrazę a na pewno nie życzę sobie, żeby zaśmiecać moją pocztę tego rodzaju spamem. Rozumiem, że maila tego dostałam dlatego, że jestem delegatem na Zjazd PZJ (był on wysłany do wiadomości wszystkich delegatów). Wydaje mi się jednak, że delegaci powinni oceniać pracę Zarządu po dokonaniach, wynikach i wpływie na rozwój jeździectwa w kraju, a do pracy Rady Związku mieć zaufanie. Ja powiem szczerze tracę zaufanie do pracy organu, którego przewodniczący dopuszcza się rażącej niegospodarności i naciąga Związek kosztem zawodników.
Pan Sałacki jest mistrzem manipulacji funduszami ministerialnymi, samorządowymi i sponsorskimi. W tym kontekście tego maila odbieram również jako manipulację.

Pani Katarzyno! Myślę, że w Pani przypadku najlepszym komentarzem będą słowa Prezydenta USA  Abrahama Lincolna : Lepiej milczeć, narażając się na podejrzenie o głupotę, niż odezwać się i rozwiać wszelakie wątpliwości.

 

Gumkowanie demokracji

Zaczęło się od tego, że Jankowski dostał protokół z posiedzenia Rady Pzj z dnia 31.03 2015. Nie wiedząc co z tym zrobić bo jak wszystkim wiadomo nic nie zrobi bez Podpory i reszty Zarządu, napisał maila o pomoc do swojego pryncypała. Oto link do protokołu Rady :  http://pzj.pl/sites/default/files/plikoteka/PROTOK%C3%93%C5%81%20OBRAD%20RADY%20ZWI%C4%84ZKU%2030.03.2015-3.pdf

A to pismo do pryncypała:

Pan
Łukasz Abgarowicz
Prezes PZJ

W dniu dzisiejszym wpłynął do biura „Protokół Obrad Rady Związku w trybie obiegowym 31.03.2015 roku”, który załączam poniżej.
Proszę o decyzję dotyczącą umieszczenia protokołu na stronie internetowej PZJ w zakładce Rada Związku.

Mail był między innymi zaadresowany do Pana Podpory, który chyba nie wytrzymał ciśnienia i odpisał nie zauważając, że wszyscy dostaną jego odpowiedź również ci którzy nie powinni jej dostać. Za gapiostwo trzeba płacić. Oto odpowiedz wiceprezesa Pzj Marcina Podpory :
Przyjęliśmy regulamin udostępniania dokumentów i należy go przestrzegać. Sekretarz Generalny PZJ wystosował z tego co pamiętam pismo do rady, że komunikacja odbywać się będzie wyłącznie za pośrednictwem Poczty Polskiej i tego także należy się trzymać. To bezczelne pismo jest konsekwencją wykazania się przyzwoitością wobec Sałackiego, przyzwoitością odczytaną jako słabość.
Jeżeli Łukaszu masz jeszcze  jakiekolwiek złudzenia dotyczące czy to okrągłych stołów z radą czy zwykłej możliwości koegzystencji z nimi to ja ich nie mam, na walnym trzeba ich wygumkować.
W związku z czym na najbliższym Zarządzie zaproponuję przenieść działania w przypadku na razie tylko Sałackiego na inne obszary tj. sejmik i samorządy – uderzymy go w to co boli najbardziej – kasę i poparcie lokalnego zaplecza politycznego, nikt nie popiera malwersantów, straci dotacje na klub z UM to może zacznie myśleć.
Odnośnie zamieszczania czegokolwiek bądź nie to najpierw niech to coś przyjdzie pocztą potem decydujmy. Reprezentacja Związku to statutowe wyłączne prawo zarządu, jeśli faktycznie rada wysłała coś na zewnątrz np do ministerstwa to złamała statut, w każdym  razie tym straszą.
Półśrodki w obecnej sytuacji spychają nas do defensywy co nie jest uzasadnione. Bardzo proszę kolegów o wyrażenie swojego zdania.
M.

Odwracanie kota ogonem.

Tak ja już pisałem, opinia z ministerstwa jest pozytywna dla Rady Pzj. Nawet ja się tego nie spodziewałem, że organ nadzorujący nasze stowarzyszenie sportowe taką opinie wyda. Rada może działać i wykonywać swoje obowiązki w ramach tego do czego była powołana. To jest dosyć mocny argument, który powinien dodać skrzydeł wszystkim ludziom , którzy stoją w opozycji do tego co fundują nam wszelakiej maści pseudo reformatorzy z pod znaku Hermanowa.

Kaliszuk, Helak, Podpora i jego marionetkowy Zarząd, Kaźmierczak, Jankowski oraz cała zgraja ludzi ich popierających dostała potężny lewy prosty w prawe oko. Nie jest to nokautujący cios ale zachwiał tym kolosem na glinianych nogach. O wadzę tego ciosu niech świadczy lakoniczna notatka na stronie Pzj. Oto ona :

W związku z pozytywną odpowiedzią Ministerstwa Sportu  dotyczącą  funkcjonowania Rady,  Zarząd PZJ zwrócił się do członków Rady Związku z wnioskiem o pilne przystąpienie do wykonywania statutowych obowiązków. Ze względu na fakt ujawnienia przez Zarząd w wyniku audytu wewnętrznego nieprawidłowości finansowych przy organizacji i rozliczeniu szkolenia w Klubie “Lewada” Zakrzów w dniach 6-7 grudnia na kwotę 7885 zł  49gr przy całkowitym koszcie szkolenia 12000 zł co spowodowało, że do ministerstwa Związek musiał zwrócić kwotę  9 441, 39 zł.  Zarząd wniósł, aby w trybie pilnym skontrolować dotacje ministerialne, ze szczególnym uwzględnieniem wszystkich dotacji dla Klubu “Lewada” Zakrzów.

Zamiast opublikować pismo z Ministerstwa Sportu to chłopcy z Zarządu ( czytaj Podpora ) próbują odwracać kota ogonem. Od razu następuję zmiana tematu na inny. Oby jak najdalej od meritum czyli pisma z MSiT. Tak więc w trzecim zdaniu czytamy, że Zarząd żąda i wręcz nakazuję organowi niezależnemu jakim jest Rada gdzie ma zacząć swoją kontrole.  Być może Pan Podpora jako były żołdak jest przyzwyczajony do wykonywania rozkazów nawet tych najbardziej durnych bez mrugnięcia okiem, ale Pzj to nie koszary wojskowe tylko stowarzyszenie sportowe, gdzie demokracja i czystość działania jest najważniejsze. Rada jest organem kontrolnym co oznacza, że nie można na nią wpływać. A jeżeli są takowe naciski może warto to zgłosić do odpowiedniej instytucji? Owszem, sprawę szkolenia w Zakrzowie trzeba wyjaśnić i wiem, że takie wyjaśnienia będą ( ciekaw jestem kto z ramienia Zarządu zaakceptował plan finansowania tego szkolenia? Podpora? ), ale co z innymi sprawami, które są o wiele bardziej czarne i nie widać chęci ich wyjaśnienia ze strony Zarządu. Mam nadzieję, że Rada weźmie się za konkursy na szefów poszczególnych konkurencji jeździeckich oraz wybór trenerów kadrowych, sprawdzi czy w tych komisjach nie zachodzi konflikt interesów, przyjrzy się jakim prawem pan Helak, bez stosownej umowy wystawiał faktury dla PZJ, zapozna się z umową dot. Pana Wawrzyniaka i jego wsparciu PR dla Pzj, roli Jankowskiego w sabotowaniu prac Rady, itd. Jak już sprawdzamy Zakrzów to warto też sprawdzić ostatnie konsultacje w mateczniku Kaliszuka z Trenerem Geerinkiem oraz wszystkie dotacje jakie przeznaczył Związek na ośrodek w Drzonkowie w ostatnim czasie. No i chyba najważniejsza sprawa czyli zatwierdzenie budżetu 2014 i ocena wykonania jego przez zarząd PZJ. ( absolutorium za wykonanie budżetu lub nie ). Oj dużo tych spraw do wyjaśnienia, duuuużo!

Rada ma mało czasu do 18 maja. Musi wykonać naprawdę kawał solidnej roboty w dość krótkim czasie. Warto aby robiła to w sposób jawny tzn. informowała na bieżąco o wszystkim opinie publiczną. 1,5 miesiąca to czas na wyciągnięcie wszystkich ciemnych spraw i przygotowanie wniosków i uchwał  na zjazd majowy. Ciężkie tygodnie czekają Radę, a będzie to zakończone emocjonującym dniem 18 maja 2015 roku. Oby była relacja na żywo.

Właśnie dostałem od Ciotki Zuzanny odpowiedz Pana Andrzeja Sałackiego. Oto ona :

Ze względu na fakt ujawnienia przez Zarząd w wyniku audytu wewnętrznego nieprawidłowości finansowych przy organizacji i rozliczeniu szkolenia w Klubie “Lewada” Zakrzów w dniach 6-7 grudnia na kwotę 7885 zł  49 gr przy całkowitym koszcie szkolenia 12 000 zł co spowodowało, że do ministerstwa Związek musiał zwrócić kwotę 9 441,39 zł. Zarząd wniósł, aby w trybie pilnym skontrolować dotacje ministerialne, ze szczególnym uwzględnieniem wszystkich dotacji dla Klubu “Lewada” Zakrzów.

 

Jako prezes LKJ  „Lewada” powyższy wpis  odbieram jako celowe działanie zmierzające do zdyskredytowania klubu „Lewada”, który  nie dopuścił się najmniejszych nieprawidłowości przy organizacji   szkolenia, które odbyło się w grudniu 2014 r.

Gdyby szkolenie przeprowadzone zostało niezgodnie  z   założeniami i  ustaleniami z PZJ, gdyby dokumenty finansowe zawierały błędy,  Związek nie powinien był zapłacić “Lewadzie” za  realizację usługi.

Klub „Lewada”przed i   po  zakończeniu szkolenia otrzymał dokładne wytyczne od PZJ z wyszczególnieniem  jakie pozycje powinny znaleźć się na fakturze i obciążył  Związek zgodnie z otrzymaną „instrukcją”(posiadamy dokumenty )  Faktura została w PZJ  zatwierdzona  i zapłacona przez nowy zarzad.

W związku z tym jakiekolwiek roszczenia wobec „Lewady”  są  bezzasadne.

Nieprawdą jest , że całkowity koszt szkolenia przeprowadzonego przez  „Lewadę”  wynosił 12.000 zł.Był znacznie wyższy , klub przekazał PZJ dokumenty finansowe z których to bardzo jasno wynika.

Nie przypominam sobie, aby kierowany  przeze mnie klub „Lewada” w ostatnich czasach otrzymywał „dotacje” z  PZJ.

To raczej „Lewada” „dotuje” PZJ płacąc corocznie ponad dwadzieścia  tysięcy złotych za prawo do organizacji kilku edycji  zawodów międzynarodowych i Mistrzostw  Polski Juniorów oraz opłacając licencje koni i zawodników.

Reasumując: jeżeli   zarząd PZJ w wyniku wewnętrznego audytu  odkrył, że sam rozliczył szkolenie  niezgodnie z wytycznymi MSiT i musiał zwracać ministerstwu pieniądze, to naprawdę miło, że przyznaje się do tego publicznie. Wspaniale ,  że  prosi  Radę PZJ, aby w drodze kontroli raz jeszcze potwierdziła niekompetencje nowego  zarządu . Proponuję jeszcze dobrowolne poddanie się karze członków zarządu.

Jako obserwator działań PZJ   oczekuję kolejnych aktów skruchy. Mam nadzieje, że zarząd przyzna się również  publicznie do innych błędów ( w tym na przykład wypłacania panu S.Helakowi przez 3 lata wynagrodzenia bez żadnej umowy, lub wyboru managera dyscypliny  nie posiadającego żadnych kwalifikacji,brakiem podziału funkcji i obowiązków pomiędzy członkami zarządu,bezprecedensowego odmówienia kontroli Radzie Związku i brakiem odpowiedzi na oficjalne pisma, zaniechaniem profesjonalnych  przygotowań  do ME i IO).

Wówczas  walny zjazd delegatów będzie miał możliwość odpowiedniej oceny pracy zarządu.

Andrzej Sałacki

Grzech zaniechania byłego Prezesa.

Z ostatniej chwili……. Jest odpowiez z Ministerstwa Sportu dot. Rady Pzj. JEST POZYTYWNA DLA RADY. Prawdopodobnie będą zmiany w Komisji WKKW. Mimo, że wszystko było ustalone,  a Pan Jacek Gałczyński zgodził się na zaniżone warunki finansowe to Zarząd ponownie zmniejszył mu pensje bez stosownych negocjacji z zainteresowanym. Teraz ma zarabiać ok.2500 zł. Śmiech na sali. Kiedy próbował dochodzić swoich praw, które były ustalone i zatwierdzone przez dwie strony odpowiedzieli mu, że jak mu się nie podoba to mają już SWOJEGO kandydata. Jest nim Mossakowski. Gumofilce z Pzj wiedzą jak zniechęcić człowieka. A teraz zapraszam do wpisu.

 

 

Nie mam zamiaru znęcać się nad Panem Marcinem Szczypiorskim. Nie o to chodzi. Jako osoba prywatna nie interesuję mnie on zupełnie. Nie chce wiedzieć co je na obiad, co robi w  wolnych chwilach, z kim się spotyka i po co, kiedy chodzi spać. Są to informacje, które mnie nie interesują. Nie mam też zamiaru ani ochoty wchodzić mu w życie prywatne, ani w życie jego rodziny. To są sprawy jego i tylko jego. Interesuję mnie natomiast to co ten Pan zrobił dla jeździectwa przez te lata kiedy był na świeczniku i dlaczego próbuje na nowo wskoczyć do mainstreamu jeździeckiego? Czy warto postawić raz jeszcze na tą zgraną kart jaką jest związkowiec Szczypiorski i czy da to nową jakość w jeździectwie?

Nie znam Pana Marcina osobiście ale kilka razy mijaliśmy się na różnych zawodach lub w biurze Pzj. Tak więc moje opinia pochodzi od osób trzecich oraz moich obserwacji jego dokonań. Z rozmów jakie prowadziłem wynika, że Pan Szczypiorski jest osobą uczciwą i raczej ugodową.  W każdym razie nie znam opinii negatywnej dotyczącej jego działania o charakterze korupcyjnej czy ciemnych interesików robionych na szkodę jeździectwa. Z tym się nie spotkałem i nikt mnie nie informował o takich przypadkach aby były Prezes robił jakąś prywatę na dużą skale. Obraz jaki wyłania się z opisów rożnych osób wskazuje, że jest osobą miłą uczciwą i skrupulatną, a przezwisko jakie dostał od współpracowników dokładnie oddaje jego związkowy charakter. Magazynier.

Przez lata Marcin Szczypiorski był Prezesem PZJ. I przez lata tak naprawdę nie zrobił nic co by ustawiło jeździectwo na właściwe tory. Nie wystarczy być uczciwym, skrupulatnym ale trzeba mieć odwagę i nie bać się podejmowania decyzji, które niekoniecznie są po myśli elit zasiedziałych w Związku. Lata zasiadania na stołku Prezesa Pzj Pana Marcina skutkowało umacnianiem status qwo marazmu związkowego. Aby nie narazić się stęchliźnie związkowej tolerował ją przy sobie i pozwalał działać na dużą skalę. Polska Szkoła Jeździecka, tak wsteczna do tego co robił Świat, ukorzeniła się na dobre i zaczęła wypuszczać pąki. To za jego czasów do jeździectwa wkroczyli tacy ludzie jak Krzysztof Kaliszuk, to za jego czasów jeździectwo zagrzebało się w muł i to za jego czasów układ koleżeński stał się układem związkowym. I trwa to do dnia dzisiejszego.

Zaniechanie przez Szczypiorskiego zmian w jeździectwie doprowadziło do tego co mamy teraz. Konkurencje olimpijskie leżą totalnie i kwiczą. Kolesiostwo i brak kwestii sportowej na Lektykarskiej jest widoczny gołym okiem. Niekompetencja miesza się z głupotą. Brak realnych pomysłów na naprawę tego stanu rzeczy, młodzież sportowa postrzegana jest jako zgniłe jajko, które trzeba niestety mieć w kurniku, ośrodki jeździeckie nie kształcą zawodników a tylko produkują masę ludzką do napędzania kasy, kadra trenerska to w większości motłoch zapatrzony w swoją małą i przed potopową wiedzę, Nawet Toris i ciągnący się za tym projektem smród niekompetencji można śmiało przypiąć byłemu Prezesowi. Za Prezesa Szczypiorskiego miało być miło i tylko to było priorytetem.

Rozumiem doskonalę, że Panu Marcinowi ckni się na emeryturze, że ma dużo wolnego czasu i być może występuje u niego syndrom odstawienia. Ponad dwa lata był poza związkiem, bez realnego oddziaływania na jeździectwo. To może być bolesne i dość depresyjne. Być może chęć powrotu do mainstreamu obowiązującego aktualnie w Pzj było przyczyną napisania listu tuż przed zjazdem Pzj, który wyniósł Hermanowców do władzy. Opublikowany został na stronie Pomorskiego OZJu czyli w mateczniku Pana Podpory i był próbą na nowo wejścia w układy na Lektykarskiej. Próbą zresztą udaną.

Czy potrzebujemy Pana Szczypiorskiego w związku? Moim subiektywnym zdaniem absolutnie jest zbyteczny. Po pierwsze : nie wchodzi się do tej samej rzeki drugi raz. To nie zdrowe dla wchodzącego i nie zdrowe dla fauny i flory z rzeki. Szczególnie gdy wchodzący ma brudne nogi. Po drugie : jeżeli Pan Marcin zadomowi się w Pzj na dłużej i na jakimś eksponowanym stanowisku to powrócą stare demony. I po trzecie: zacznie znów ogarniać biuro na Lektykarskiej totalny grzech zaniechania.

A co tam w samym Pzj? Zarząd Polskiego Związku Jeździeckiego postanowił o powołaniu pana Stanisława Helaka na stanowisko Konsultanta ds. Sportu Dzieci i Młodzieży i podpisaniu stosownej umowy. No to super, że Helak będzie w końcu miał stosowną umowę. Po latach pracy na czarno i brania pieniędzy za faktury wystawiane Związkowi nie do końca wiadomo za co,teraz będzie już oficjalnie zatrudniony. No i dodatkowa kasa za opiekę nad parkurami….. fiu fiu…szykuje się piękna przyszłość finansowa Pana Helaka.

Dochodzą do mnie informację, że Podpora Polskiego Jeździectwa szykuję się na zmianę nazwiska na Filar. Marcin Podpora ma duże chęci i ochotę na prezesurę. A jak Hermanowcy czegoś chcą to sobie to biorą. Czyli już wkrótce, całkiem możliwe, że krzykniemy : Umarł Król, niech żyje Król.

List Andrzeja Sałackiego.

Dobrze, że Pan Sałacki dostrzegł duży problem w ujeżdżeniu. Głoś ważny bo to człowiek legenda w tej konkurencji jeździeckiej.  Bardzo dobry list i bardzo merytoryczne podejście do tematu. Zapraszam do lektury.

 

List otwarty do Prezesa Polskiego Związku Jeździeckiego
Pana Łukasza Abgarowicza,

Szanowny Panie Prezesie,
Piszę do pana jako trener i prezes Ludowego Klubu Jeździeckiego “Lewada” sklasyfikowanego na I miejscu w rankingu PZJ, w którego barwach na dzień dzisiejszy jest zarejestrowanych w PZJ  12 zawodników , z czego 4 amazonki  w Kadrze  Narodowej.  Z ogromnym  zaniepokojeniem przyglądam się poczynaniom nowo powstałej Komisji Ujeżdżenia.
Zbliża się termin Halowego Pucharu Polski  – najważniejszej imprezy sportowej w sezonie halowym, a my słyszymy o problemach z zatwierdzeniem propozycji tych zawodów, nie wynikających ze strony  organizatora. W efekcie tego na 3 tygodnie przed imprezą  środowisko ujeżdżeniowe nie zna propozycji zawodów. Nie wiadomo jakie konkursy będą rozgrywane,  w jakich kategoriach, nieznany jest skład Komisji Sędziowskiej, wysokość opłat, lokalizacja miejsc noclegowych – czyli najważniejszych informacji dla potencjalnych uczestników.
Osobiście przyznaję,  że pierwszy raz w historii naszej konkurencji ma miejsce taki bałagan  co nie świadczy najlepiej o działaniu nowej Komisji Ujeżdżenia. W tym miejscu chciałbym też podkreślić, że zbliżają się Mistrzostwa Europy  w Aachen. Do ME zostały tylko 4 miesiące, a my nie wiemy nic na temat planów startowych, koordynacji Kadry Narodowej, trenerów, finansów.
Nie wróżę sukcesu powołanej Komisji, jej skład to bardzo ryzykowny eksperyment, zwłaszcza w kontekście przygotowań i kwalifikacji polskiej ekipy do IO Rio 2016. Dziwi fakt powołania Komisji w obecnym składzie menedżerskim ponieważ osoby w niej działające nie spełniają podstawowych  kryteriów wymaganych w ogłoszonym przez PZJ konkursie.

W przypadku pani Katarzyny  Milczarek, vice Przewodniczącej Komisji,  niedopuszczalny jest  konflikt interesów. Zawodniczka Kadry Narodowej i jednocześnie  matka członka Kadry  Narodowej młodych jeźdźców, nie może  zarządzać Komisją, która dzieli związkowe i publiczne pieniądze  na finansowanie  startów, konsultacji i zgrupowań.  Już  dochodzą nas informacje o planowanych  zgrupowaniach w Zagoździe – miejscu zamieszkania pani Katarzyny Milczarek,   gdzie nie ma odpowiednich warunków do szkolenia zawodników kadry.
Sama pani Milczarek dała się poznać z nie najlepszej strony łamiąc przez ostatnie lata wielokrotnie przepisy konkurencji ujeżdżenia poprzez starty bez licencji, czy obowiązujących kwalifikacji. Czy może być godną zaufania osoba, która zbojkotowała ślubowanie olimpijskie podczas IO w Londynie?

Dochodzą nas również bardzo niepokojące słuchy o  zaniechaniu współpracy Komisji Ujeżdżenia z jednym z najbardziej kompetentnych i doświadczonych pracowników   PZJ, panem Konradem Rychlikiem. Dramatem byłoby zniszczenie w ciągu kilku tygodni czegoś, co trzeba będzie odbudowywać przez lata.
Panie Prezesie, bardzo nietrafionym posunięciem było odwołanie wszystkich Przewodniczących konkurencji i trenerów na początku grudnia ubiegłego roku. W efekcie tej niefortunnej decyzji  nastąpiła 4-miesięczna przerwa  w koordynacji szkolenia jeździeckiego.   Być może nie jest to problem z punktu widzenia Biura PZJ,  ale przez zawodników jest to odbierane jako kompletny chaos.

 

Również, od czasu odwołania poprzedniego Kolegium Sędziów PZJ do chwili obecnej w składzie KS nie ma przedstawiciela dyscypliny ujeżdżenia – sędziego o statusie międzynarodowym.  To uniemożliwia planowanie obsad, szkoleń i awansów sędziowskich, jak również  współpracę międzynarodową w tym zakresie.
Na koniec chciałbym zaznaczyć,  że mieliśmy w osobie pana Wacława Pruchniewicza znakomitego i  doświadczonego menadżera, posiadającego liczne konktaty międzynarodowe , który  został przez  Zarząd PZJ odwołany ze stanowiska bez podania przyczyn.

 

Zawodnicy, trenerzy, organizatorzy imprez sportowych i szkoleń, sędziowie – wszyscy chcą robić to, co nich należy: startować, trenować, organizować, sędziować, ale z ubolewaniem stwierdzam, że obecna sytuacja, stworzona przez działania (a raczej ich brak) członków nowej Komisji w bardzo dużym stopniu to utrudnia.

Ze względu na brak kompetentnych i racjonalnych działań Komisji Ujeżdżenia, wywołujących  rosnące niezadowolenie naszego  środowiska,  proszę o niezwłoczne poczynienie stosownych kroków w celu uzdrowienia obecnej sytuacji.

 

Prezes LKJ Lewada

Andrzej Sałacki

Dwa listy.

Wiem, że te listy już są w przestrzeni internetowej. Staram się nie dublować tego co już istnieje lub jeżeli ktoś to przede mną opublikował. Jednak na wyraźną prośbę robię w tym wypadku ustępstwo od swojej reguły. Dla tych co jeszcze nie znają to życzę miłej lektury. Na list Pana Sałackiego odpowiedział sam zainteresowany czyli Pan Szewczyk. Zrobił to na swoim blogu.

List Pana Trenera Sałackiego :

Marku, niedoszły prezesie PZJ,

 W kilku punktach odniosę się do Twojego felietonu:

1. Może na Opolszczyźnie jeździectwo nie jest tak popularne jak w Wielkopolsce, ale mimo to „Lewada” istnieje prawie 25 lat, ma corocznie kilka osób w kadrze i ponad 100 medali Mistrzostw Polski na koncie. Ośrodek w Zakrzowie powstał dzięki wieloletniej współpracy klubu i samorządu. Sugestia, że Wójt Gminy podpisała umowę z PZJ nieświadomie i nieopatrznie jest niedorzeczna, tym bardziej, że umowa była integralnym załącznikiem do wniosku o dofinansowanie złożonego do Ministerstwa Sportu i Turystyki. Klub ”Lewada” jest najlepszym klientem Ośrodka, płaci za wszystkie imprezy, które w nim organizuje, z ośrodka korzystają też inne podmioty. Gdzie tu afera? Gdzie faworyzowanie? Jeśli chcesz ratować naszą biedną Gminę, zapraszamy do zapoznania się z cennikiem w Biuletynie Informacji Publicznej i organizowania u nas imprez!

2. A’ propos prokuratora. „Zapomniałeś” jako dziennikarz wnikliwie przeanalizować dokumenty finansowe, napisać jakie były całkowite koszty wspomnianego szkolenia oraz że klub do niego dołożył, a PZJ (już za kadencji nowego zarządu) zaakceptował pisemnie wszystkie koszty przed rozpoczęciem szkolenia i wysłał instrukcję wystawienia faktury. Czekam na prokuratora. Hahaha!

3. Rzeczywiście za organizację zawodów w roku 2013 nasz klub zapłacił PZJ- owi ze znacznym opóźnieniem, a za 2014 r. ponad 15 tys. zapłaciliśmy dopiero w marcu. Masz rację, nowy zarząd zablokował naszym zawodnikom licencje i uniemożliwił organizację zawodów, ale gdy po dokonaniu wszelkich opłat zadzwoniłem do wiceprezesa Podpory z prośbą o odblokowanie i wysłanie propozycji zawodów międzynarodowych do FEI usłyszałem (i 10 osób na telefonie głośno mówiącym ze mną), że nie odblokuje, bo sprawę trzeba rozwiązać pakietowo, musimy się dogadać w sprawie kontroli Rady w PZJ, bo przecież jako jej przewodniczący muszę mieć jakiś wpływ na swoich kolegów. Metody z epoki stalinowskiej. Powiedział, że nie odblokuje nam licencji, dopóki się nie spotkamy w Warszawie i nie dogadamy, otrzeźwiła go dopiero perspektywa wizyty telewizji w PZJ. Na żadne spotkanie oczywiście nie pojechałem.

4. W sprawie dofinansowania zawodników uczestniczących w CDI w Zakrzowie: nam jako organizatorowi naprawdę jest obojętne czy zawodnik płaci sam, czy płaci za niego Związek. Chociaż nie do końca obojętne, bo gdy płaci sam, mamy pieniądze od razu a nie za kilka tygodni, a koszty organizacji takiej imprezy są olbrzymie i trzeba je regulować na bieżąco. W tym roku już tylko Zakrzów (2 razy w roku) i Radzionków (1 raz) organizuje zawody międzynarodowe. Trafiłeś jak kulą w płot.

5. W Zakrzowie na zawodach rzeczywiście chodziłem z listą, zbierałem podpisy i pozdrowienia dla Wojtka Markowskiego, który leżał w szpitalu.

6. Oczywiście, że broniłem prezesa PZJ na walnym zjeździe, bo w momencie gdy załatwiona została rekordowa ilość sponsorów i telewizja, twierdziliście że PZJ -owi grozi bankructwo.

7. Proponuję zainteresować się Twoim kolegą Helakiem, który przez kilka lat pobierał z kasy PZJ kilkadziesiąt tysięcy rocznie za „obserwowanie zawodów” bez żadnej umowy i dokumentacji, a teraz uciekł z Rady PZJ, żeby zablokować kontrolę w swojej sprawie.

8. Proponuję również wnikliwą kontrolę dotacji ponad 120 tys. zł z PZJ u Twojego przyjaciela K. Kaliszuka w Drzonkowie.

9. Dziwię się, że tak „obiektywny” dziennikarz nie zauważył nieprawidłowości na ostatnim zjeździe sprawozdawczym PZJ, który odbył się bez listy obecności, a głosowano starymi mandatami z poprzedniego zjazdu.

Możecie szukać dalej na mnie „haków”. Nie znajdziecie. Dzisiaj jestem ja, jutro następny, który się Wam sprzeciwia. Kontrola w PZJ i tak będzie. A środowisko już doskonale się zorientowało o co chodzi.

Andrzej Sałacki

 

A to drugi list od Pana Trenera Mrugały :

Rudolf Mrugała
Kąpielowa 10
47 – 370 Kujawy

Zarząd
Polskiego Związku Jeździeckiego
ul. Lektykarska 29
01 – 687 Warszawa

PROTEST

W związku z ogłoszeniem i przeprowadzeniem Konkursu Ofert na Trenera – Selekcjonera Dyscypliny jaki został ogłoszony przez Zarząd Polskiego Związku Jeździeckiego  i sposobu jego zakończenia składam swój stanowczy protest.
Forma zakończenia tego konkursu stanowi jawne i oczywiste pogwałcenie wszelkich cywilizowanych norm społecznych. Spowodowaliście Państwo, że wszystkie osoby, które dały się złapać na lep ogłoszonego Konkursu zostały przez Was w haniebny sposób ośmieszone.
Wybrany w równie haniebnie zakończonym Konkursie Na Przewodniczącego Komisji – Menadżera  w konkurencji skoków przez przeszkody Pan Marek Kaźmierczak bezpośrednio po tym fakcie opowiadał, że trenerem Kadry Narodowej w skokach zostanie zagraniczny szkoleniowiec. Jednak wśród zgłoszonych aplikacji zabrakło takiej, którą zgłosiłaby taka osoba lub ktoś ją reprezentujący.
Jest mi niezmiernie przykro, że Zarząd PZJ zachował się w tej sprawie w ten sposób i nie stać było Was na otwarte zachowanie. Takie jak choćby skorzystanie z punktu 8 ogłoszonego przez Was Regulaminu  Konkursu Ofert na Trenera – Selekcjonera Dyscypliny, czyli unieważnienie Konkursu bez podania przyczyny.
Nie wiem jak mogliście Państwo napisać, że Komisja Konkursowa nie przedstawiła Zarządowi żadnego z kandydatów, skoro wiem o tym, że choćby moja kandydatura zyskała poparcie kilku członków tej Komisji. Wydaje mi się, że przy rozpatrywaniu poszczególnych aplikacji 6 medali z ME Juniorów i Młodych Jeźdźców powinno mieć swoją wagę. Jak jednak się okazało, dla Zarządu PZJ nie jest to żaden argument.
Panowie, w tej sytuacji ogłaszanie i realizowanie częściowe Konkursu na trenera było niepotrzebną fikcją.
Mówiąc szczerze jestem zdegustowany Państwa postawą. Pozwoliliście by konkurencję skoki przez przeszkody prowadził człowiek nieakceptowany przez większość środowiska tej konkurencji. Człowiek, który nie tylko nie spełniał kryteriów ogłoszonego przez Was Konkursu, pozostając w jawnym konflikcie interesów ponieważ jego syn jest członkiem Kadry Narodowej.
Z tego też powodu wybór Menadżera konkurencji skoków przez przeszkody został oprotestowany przez Radę PZJ i innych uczestników Konkursu na Menadżera. Człowiek, który w dniu powołania na to stanowisko nie był w stanie zachować się z honorem i natychmiast zgłosić swoją rezygnację z członkostwa w radzie PZJ. Zrobił to w niesmacznym i  teatralnym stylu znacznie później, podając przy tym ośmieszające go i nas wszystkich powody. Pozwoliliście, żeby wybrał sobie on skład Komisji Skoków, z którego wyłoniliście później asystenta trenera Kadry Narodowej.
Czy nie jest to dziwne, że niektórzy członkowie Komisji Konkursowej zostali wybrani do Komisji Skoków
i to ci, którzy głosowali przeciwko np. mojej ofercie?
Czy nie wydaje się Wam, że jest to kuriozalna sytuacja w której ów członek Komisji Skoków sam siebie wybiera na stanowisko asystenta trenera Kadry Narodowej i sam siebie będzie rozliczał z tej pracy? Farsą jest również informacja, że to nie PZJ będzie opłacał asystenta trenera, jaką podał w wywiadzie Pan Prezes.
Na koniec już chciałbym zwrócić Waszą uwagę, że wybór pana Geerinka jest niezgodny z Punktem 2  ogłoszonego przez Was Regulaminu Konkursu Ofert na Trenera – Selekcjonera Dyscypliny, który określa wyraźnie wymagania konieczne (a więc takie, które musi spełnić zatrudniony trener). Oto one:
2.1. minimum wykształcenie średnie,
2.2. minimum 5-letni staż pracy szkoleniowej,
2.3. dyspozycyjność we wszystkie dni tygodnia,
2.4 brak zatrudnienia jako trener prowadzący par będących w składzie kadry narodowej.
Jak wyobrażacie sobie Państwo wypełnienie obowiązku realizacji przez pana Geerinka podkreślonego i wytłuszczonego punktu? Co wiecie na temat wykształcenia pana Geerinka? (pkt 2.1)
Dlaczego w końcu przedstawiając sylwetkę nowego trenera Kadry Narodowej w skokach przez przeszkody na internetowej stronie Związku nie podaliście informacji o jego osiągnięciach w pracy szkoleniowej? Czyżbyście takimi dokumentami nie dysponowali? Czyżby takich osiągnięć nowy trener Kadry Narodowej skoczków nie posiadał?
W udzielonym wywiadzie zatrudniony przez Was trener polskiej Kadry Narodowej w skokach przez przeszkody był uprzejmy powiedzieć, że Polakom brakuje dobrych koni i zajmie się on  szkoleniem tych, które Polacy mają. Czy zamierza on sprzedać Związkowi lub w ogóle Polakom takie konie, które według niego będą dobre dla naszej Kadry Narodowej? Tylko kto za nie zapłaci? Zawiązek?
Panowie dokąd prowadzicie swoimi  działaniami polskie jeździectwo?
Od listopada ubiegłego roku, czyli rekonstrukcji składu osobowego Zarządu PZJ jego działanie w moim odczuciu skupia się wyłącznie na sprawach personalnych. Toczone są różne małe i duże wojny i wojenki, a to z Radą PZJ, a to z innymi ludźmi. Brak tylko działań stricte sportowych. Niebawem będziemy mieli marzec a planu startów polskiej Kadry narodowej w każdej z grup wiekowych jak nie było tak dalej nie ma.
Mój protest kieruję do Was i przesyłam również do wiadomości Rady PZJ, którą swoim postępowaniem chcecie zneutralizować, tak żeby działać bez jakiejkolwiek kontroli. Rozważam także upublicznienie niniejszego pisma w prasie branżowej oraz zainteresowanie tym co dzieje się w PZJ Departamentu Kontroli w Ministerstwie Sportu.

Rudolf Mrugała

do wiadomości:
Przewodniczący Rady PZJ
Pan Andrzej Sałacki

Parszywy Koń bo Kuleje

Widać, że Koń Kuleje ma wielkie oddziaływanie na Pzj. Otóż dostałem zaszczytny tytuł PARSZYWCA. Ponoć teraz dwa słowa Koń Kuleje poprzedza się przymiotnikiem PARSZYWY. Powiem szczerze, że jestem dumny z tego przezwiska bo dostałem je od ludzi, których absolutnie nie cenię jako działaczy Związku. Drugi powód nadania mi tego szlachetnego przezwiska jest zapewne taki, że piszę to co inni starają się pominąć albo zataić. Dlatego bardzo chciałbym podziękować wszystkim, którzy nominowali mnie do największego PARSZYWCA PZJ czyli obecnym władzą PZJ, trzem troglodytom, którzy w pośpiech opuścili Rade PZJ, działaczom wyższego i średniego szczebla związkowego, ludziom uwikłanym w kwasi mafijne układy związkowe, instruktorom i trenerom z Bożej łaski, niektórym prezesom Wzj-ów, ośrodkom z certyfikacją PZJ, które tak zaciekle zniechęcają do jeździectwa. Dziękuję Wam wszystkim za ten chwalebny tytuł. Chciałbym was wszystkich uściskać i obiecuję, że w następnych latach będę robił wszystko aby ten tytuł nie powędrował w inne ręce. Kocham Was Dziadki Leśne! I w tym miejscu pociekły mi łzy szczęścia……

A dlaczego Koń Kuleje ma aż taki wpływ na PZJ? Bo pod wpływem wpisów jakie można przeczytać na moim blogu Zarząd zmienia zasady dostępu do dokumentów. Po publikacji wpisu o Stanisławie Helaku i pokazaniu ile ten Pan wyciąga pieniędzy za swoje „nic nie robienie” w Pzj oraz po jego opisach faktur, które wystawiał, Zarząd postanowił ukrócić dostęp do dokumentów dotyczących m.in. zarobków. Teraz nawet Rada musi wybrać komisję, która będzie mogła…… obejrzeć dokumenty w biurze. Nie będą im wysyłane a jedynie udostępniane komisji wyłonionej z członków Rady. Kretyństwo działaczy PZJ osiągnęło maksymalny poziom. Może warto tym dyletantom z Zarządu przypomnieć, że to nie jest prywatny folwark poszczególnych Panów macherów od jeździectwa, a stowarzyszenie sportowe, które dla dobra sportu powinno być jak najbardziej transparentne.

Na Helaka zawsze się znajdzie kasa, a na dzieci już nie koniecznie. Związek rozdziela nasze pieniądze . Jak wiadomo, w tym roku w konkurencji WKKW mamy dwie wielkie imprezy. W Strzegomiu i w Białym Borze odbędą się Mistrzostwa Europy Juniorów ( Biały Bór ) i Młodych Jeździców ( Strzegom ). Imprezy bardzo ważne i prestiżowe, nie tylko dla samych młodych zawodników, którzy tam wystąpią ale także dla promocji całego jeździectwa wśród młodzieży. Tak więc Pzj i chyba Ministerstwo Sportu (?) dał tyle tej kasy……. ile prawdopodobnie kosztować będzie wysłanie konia polskiego zawodnika, o swojsko brzmiącym nazwisku na Finał Pucharu Świata w Las Vegas. O ile dobrze zapunktuje na warszawskiej Cavaliadzie. Pieniądze a raczej zapomoga ma starczyć na wszystko łącznie ze strojami narodowymi, konsultacjami, hotelami, kosztami podróży itd. Niestety mam wrażenie, że dzieci i reszta młodzieży to zbyteczny balast dla tego wraku jakim jest statek o nazwie Pzj. W tym kontekście warto sobie przypomnieć mój wpis sprzed prawie trzech lat Opary : https://konkuleje.wordpress.com/2012/08/17/opary/ .  Co było w Vegas zostanie w Vegas. Nasz pieniądze również.

Łukasz Zbigniew obojga imion Jankowski niczym mitologiczny Cerberus strzeże świata ciemności w naszym związku. A dokładnie strzeże dojścia do dokumentów o które zwróciła się rada. Tłumaczenie dlaczego rada nie otrzymuje tego o co prosi jest takie : Nie dostajecie dokumentów o które prosicie, gdyż nie wiemy czy jesteście legalnie działającą Radą, a nasz prawnik PRZYGOTOWUJE pismo do Ministerstwa Sportu z zapytaniem o tą kwestię. I tak będą czekać na te dokumenty aż do 18 maja. Taki paraliż struktur Rady Pzj oznacza tylko tyle, że chłopcy od Kaliszuka mają zamiar wymienić w całości ten organ i obsadzić go swoimi ludźmi. Choć i 18 maja nie jest pewną data bo juz coś zaczynają kombinować przy tej dacie.

Dobrze, że Rada przejrzała na oczy i zaczyna wykonywać to do czego została powołana. Kontrola i stanie na straży porządku oraz transparentności  w Stowarzyszeniu jakim jest Pzj to sprawa priorytetowa. NIe może być niedomówień, dziwnie znikających dokumentów, umów z ludźmi, którzy ze sportem mają tyle wspólnego co koń napłakał. Im więcej Zarząd coś próbuję zataić tym bardziej Rada powinna to sprawdzać i upubliczniać. Takie jest prawo Rady i jej obowiązek względem Zwiazku oraz wszystkich zainteresowanych jeździectwem. A jest co ukrywać szczególnie gdy chodzi o dokumenty dotyczące np. szkoleń przed takimi imprezami jak IO w Londynie czy przed innymi światowymi imprezami jeździeckimi. Dochodzą do mnie bardzo niepokojące informacje, że dużo naszych pieniędzy poszła bokiem do prywatnych kieszeni zamiast do tego do czego były przeznaczone.

Mamy kolejną osobę niezastąpioną w naszym Związku. Prawdziwego człowieka wielu profesji. Parnas intelektu, tytan pracy, człowiek wzór, kabareciarz!! Nie, nie…. to nie Kaliszuk. Kaliszuk to kierownica i silnik… Tym człowiekiem jest Pan Stanisław Helak. Pan Stanisław będzie odpowiedzialny w Pzj za parkury i parkurmajstrów. Nie , nie to nie pomyłka. Pan Helak nie będzie stawiał płotów w Hermanowie tylko będzie stawiał parkury bądź pilnował aby parkury były dobrze ustawione. Tak więc mamy taką oto sytuację : Nie ważne gdzie i nie ważne kto byle był to Pan Stanisław Helak. Raz dzieci, raz parkury. Jak w przysłowiu o fryzjerze : strzyże, goli, wymiędoli, krawaty wiąże, usuwa ciąże. Złota rączka od wszystkiego. I fakturę wystawi za swoje usługi i doskonały opis zrobi za co pobiera pieniądze. Ciekaw jestem ile to teraz Pan Helak będzie nas kosztował? Aj…..chyba dużo bo rozjazdów sporo. Kilometrówka jest do rozliczenia. Powodzenia Panie Stanisławie na nowym ale chyba nie ostatnim stanowisku w PZJ. Czy się stoi czy się leży…..trala la la…

Obserwuj

Otrzymuj każdy nowy wpis na swoją skrzynkę e-mail.