Po wakacjach…

No i po wakacjach. Tak jak większość ludzi i ja postanowiłem sobie zrobić trochę wolnego. Nie pisałem , a raczej ograniczyłem swoją twórczość blogową do minimum, tak aby troszeczkę odpocząć od Pzj i tego co się tam wyprawia. Mam nadzieje, że i Związek odpoczął ode mnie, nabrał sił witalnych oraz ma nowe pomysły na coraz to bardziej niewybredną walkę oraz polemikę z moją osobą. Sezon 2015/2016 oficjalnie uważam za otwarty!

A działo się w te wakacje, oj działo! Jest nowy Prezes, mieliśmy ME w WKKW Juniorów i Młodzieży, spektakularne zwolnienie z biura Pzj oraz z funkcji trenera kadry oraz kilka gaf prominentnych działaczy naszego związku. No i III miejsce na ME w skokach w kategorii dzieci. Tak więc jest sie do czego odnosić. A więc….

Nowy Prezes PZJ Pan Michał Szubski w imię poprawy wizerunku jaki piastuje postanowił zaprosić wszystkich, którym na sercu leży dobro jeździectwa do odwiedzenia go na Lektykarskiej i wyartykułowania tego z czym się nie zgadza albo zgadza w obecnym działaniu władz Pzj. A jak prezes zaprasza wszystkich którym jeździectwo leży na sercu to zgłosiłem chęć spotkania się z Panem Szubskim i takie spotkanie doszło do skutku.

Nie powiem….trochę stremowany tym spotkaniem byłem. Nie to, że miałem się spotkać z samym Wodzem, bo po pierwsze nie boję się ludzi, po drugie już chyba tradycją moją jest rozmowa z nowymi władzami zaraz po wyborze ich na stanowiska. Raczej trema pochodziła z tego jakim człowiekiem jest obecny Prezes i czy jest otwarty na dialog z inaczej pojmującymi sport jeździecki? O ile poprzedni prezesi Pzj byli ludźmi znanymi bądź z działalności związkowej, bądź z polityki to obecny prezes był i chyba nadal jest Enigmą. W każdym razie z lekko drżącymi rękoma wszedłem do gabinety, gdzie oczekiwał na mnie Pan Szubski.

Nie mam zamiaru na forum publicznym przytaczać całej naszej rozmowy. Była to rozmowa w cztery oczy, w niektórych momentach rzeczowa, w niektórych momentach zupełnie nie rozumiałem postawy Prezesa i jego argumentów aby kontynuować pewne rzeczy i tolerować niektórych działaczy w jego otoczeniu. W pewnych sprawach znaleźliśmy wspólny mianownik w szczególności gdy temat rozmów dotyczył dzieciaków. Rozmowa naprawde była bardzo mila choć miała zarówno z mojej strony jak i Prezesa raczej charakter rozpoznawczy. Ale w dwóch sprawach muszę przyznać, że Prezes mnie zaskoczył in plus. Pierwsza to zdanie jakie wypowiedział już pod koniec rozmowy, że jego wybór na Prezesa Pzj to nic innego jak pokazanie słabości Polskiego Związku Jeździeckiego( !!!! ). Odpowiedziałem, że również mój „sukces” czyli blog Końkuleje  nie miałby prawa zaistnieć gdyby wszystko było dobrze w Pzj. Powiedziałem, a Prezes potwierdził, że oboje jesteśmy dziećmi zapaści polskiego jeździectwa…… Drugą rzeczą z która się wypełni zgadzam to taka, że wszyscy krytycy obecnego Zarządu mocni są tylko poza związkiem i jeżeli chcą coś zdziałać dla dobra jeździectwa to powinni zacząć mniej mówić a więcej działać. To stwierdzenie dotyczy również mnie. Rozmowa trwała 40 minut i zakończyła się uściśnięciem dłoni.

W Polsce odbyły się dwie wielkie imprezy europejskie. Mistrzostwa Europy Juniorów oraz Młodych Jeźdzców w konkurencji WKKW. Zarówno w Białym Borze jak i w Strzegomiu zabrakło naszych rodzimych oficjeli z najwyższej półki. To znaczy byli ale tylko na moment. Pan Mossakowski, szef konkurencji WKKW pojawił się na crossie W Białym Borze oraz na after party i….. pojechał sędziować na inne zawody. Mam nadzieje, że nie zapomniał odebrać kilometrówki za dojazd do Białego Boru.

W Stragonie było trochę liczniej ale również krótko. Pan prezes pojawił się ze świtą z Cavaliady, pokręcił się i pojechał. Szkoda, że nie został dłużej bo może by usłyszał kilka ” ciepłych słów ” na temat zapaści WKKW. Mógłby również porozmawiać z trenerami zagranicznymi i co nie co powiększyć swoją wiedzę na temat tej konkurencji. Niestety, jak donoszą sikorki absencja włodarzy PZJ była zauważona przez szefów zagranicznych ekip z dużym zdziwieniem….. Wszak to tylko ME i to w dodatku juniorów i młodzieży, a Cavaliada ma znak Teraz Polska rozpoznawalny w całym świecie!! Ach Święcicki, Święcicki nie na darmo jeździłeś pod Białystok!

Mój ulubieniec Kaźmierczak niczym Lenin wiecznie żywy i nie do usunięcia! Potknął się na nim i utonął równie niezatapialny Wassibauer. Pan Rudiger został trafiony i zatopiony. Na szczęście mamy cały czas wielkiego trenera namaszczonego przez Kaźmierczaka czyli Geerinka. Na razie wyróżnił się tym nasz trener kadrowy, że mu służy klimat Włoch. Myślę, że kwestią czasu będzie bunt kadrowych zawodników. Aaaa sorry, już zaczynają się buntować.

Z biura Pzj odeszła Ewa Porębska Gomółka, Szefowa kolegium sędziowskiego. Po głównej księgowej to kolejna osoba zasłużona dla biura, która nie wytrzymała w nowej rzeczywistości związkowej. Niestety, obawiam się dalszych zwolnień, dymisji etc. Powód tych działań jest jeden. Likwidacja, a dokładnie przeniesienie biura Pzj do …… moim zdaniem Baborówka. W Warszawie zostawi się pseudo biuro aby nie zmieniać statutu PZJ z jednym pracownikiem, Pamiętajcie Drodzy Czytelnicy, że umowa na najem lokalu na Lektykarskiej kończy się w listopadzie!!!

400 zł dziennie. Jak donosi ciotka Zuzanna tyle kosztuje dzień pracy poszczególnych członków Zarządu jeżeli przebywają w biurze. To pewno dlatego biuro zamienili w garkuchnie aby nie tracić czasu na wychodzenie z niego. Ponoć Jachymek idzie na rekord w nieopuszczaniu pomieszczeń i zamierza zgłosić swój wyczyn do Księgi Rekordów Guinnessa. Zaraz mają dołączyć inni!!

Wielkie gratulacje dla dzieciaków, którzy zajęli III miejsce na ME w skokach przez przeszkody! To jeden z nielicznych sukcesów ostatnich dekad! Wielkie gratulacje dla trenerów oraz rodziców za wytrwałość! To wasz sukces.

I na koniec chciałem podziękować za miłe przyjęcie jakie mnie spotkało ze strony pracowników biura gdy czekałem na spotkanie z Prezesem. Nie spodziewałem się tak miłych słów. Dziękuję bardzo! Jestem z wami i trzymajcie się ciepło!

Po wyborach…

Postanowiłem troszeczkę odpocząć od mojej wesołej twórczości blogera. Taki mały reset od tego co się dzieje w „polityce” związkowej. Zresztą są wakacje, sezon odpoczynku i czytania książek, grilla i zimnego piwa. I do tego nieziemskie upały, które sprawiają, że ostatnią rzeczą jaką chce się robić to pisanie tekstów na blogu. Myślami raczej jestem gdzieś w chłodnej Skandynawii niż na bielańskiej małej uliczce o nazwie Lektykarska. Tym bardziej, że temperatura w biurze PZJ jest jeszcze wyższa niż na zewnątrz.

Mamy nowego Prezydenta. Tzn. oni mają. Tak samo jak ONI mają nowego Prezesa Polskiego Związku Jeździeckiego. Został nim Pan Michał Szubski. Człowiek namaszczony przez ludzi z otoczenia Kaliszuka, Święcickiego Seniora i paru jeszcze zielonych ludzików chcących zwiększyć swoje wpływy na rzeczywistość jeździecką. Na pewno Pan Szubski bardzo szybko zacznie spłacać dług wobec tych wszystkich, którzy ubrali go w garnitur prezesowski, a następnie wsadzili go do kolorowego pudełka ze sprężyną tak aby mógł wystrzelić w kosmos z plakietką Nowy Zbawca Jeździectwa. Niestety albo stety ta kadencja nowego prezesa nie potrwa długo i będzie raczej niskich lotów, gdyż do Pana Szubskiego podczepiło się kilka ołowianych kul z Poznania, Małopolski, Zielonej Góry oraz kilka cegieł z reszty naszego pięknego kraju.

Abgarowicz, mimo wcześniejszych deklaracji, nie liczył się w walce o władzę w Związku. Ma na głowie inne wybory, bardziej prestiżowe. I jak głosi plotka gminna szykuje się on również na inne stanowisko. Zresztą sam on nie wierzył w swoją wygraną, a jego dymisje można raczej traktować jako pozbycie się balastu, który mógłby zaważyć na jego karierze parlamentarnej. Tak więc mieliśmy trzech kandydatów na Prezesa związku.

O Michale Szubskim już pisałem. Człowiek kartelu z Hermanowa, były prezes państwowej spółki związanej z wydobyciem surowców kopalnianych, doskonale wykształcony i z wielkim doświadczeniem zawodowym, młody jak na standardy związkowe. Prowadzi gospodarstwo agroturystyczne, gdzieś na rubieżach RP, strzela z łuku, hoduje mało sportowe konie i lubi kuchnie staropolską. O sporcie jeździeckim zero pojęcia, a jeszcze mniej  o meandrach i niuansach jakie kryje ten sport. Jeżeli Pan Michał wystartował by w walce o prezesurę w Polskim Związku Jazdy Koniem Rekreacyjnym to bym był pierwszy, który go by rekomendował na to prestiżowe stanowisko. No i jego zaplecze „intelektualne” na którym się oparł……. czyli to co moim zdaniem jest najgorsze w obecnym polskim jeździectwie. Kaliszuki, Helaki, Jachymki, Święcickie itd. Nic z tego nie będzie, a wszystko zakończy się piękną katastrofą.

Drugim kandydatem był Pan Marek Szewczyk.Kandydat chyba najbardziej niestabilny z całej trojki. Już raz był kandydatem Hermanowców aby nim nagle, a niespodziewanie przestać być. Raz z nimi, raz przeciw nim. Raz mądre i przemyślane wpisy blogowe, raz zupełnie od czapy. Sześć głosów  oddanych na zjeździe wyborczym na Pana Marka  świadczą o tym, że nie jest wstanie porwać tłumów choć……. moim zdaniem był najlepiej merytorycznie przygotowany kandydatem z całej trójki.

Ostatnim kandydatem, który zgłosił się do Gry o Tron  był Wojciech Pisarski. Powiem szczerze, że liczyłem na lepszy wynik tego Pana i po cichu mu kibicowałem jednocześnie mają świadomość, że jego przegrana jest nieunikniona.

Pan Wojciech popełnił kilka błędów, które skutkowały jego przegraną. Na swojej stronie mordoksiązkowej spróbował sam dokonać analizy porażki. Niestety jest ona niepełna i tak naprawdę osobiście zgadzam się z tylko jednym punktem, a mianowicie drugim. Bo pierwszy i trzeci punkt to nic innego jak rozwinięcie drugiego.

Moim subiektywnym zdaniem pan Pisarski przede wszystkim nie powinien startować w tych wyborach. To był jego pierwszy błąd. Nie mając zaplecza intelektualnego oraz zgłoszenie swojej osoby w ostatniej chwili raczej sukcesu nie wróżyło. Jeżeli chce się rzeczywistych zmian w jeździectwie to trzeba się nachodzić i budować podstawy oddolnie, a nie odgórnie. Postawienie na WMZJ z panem Tomaszewskim na czele oraz ” list poparcia” ludzi z wielkimi nazwiskami jeździeckimi to też był niewypał. Szczególnie, że większość tych nazwisk tak naprawdę można śmiało obwinić za to co się dzieje obecnie w PZJ. Wielkie nazwiska, które nic nie zrobiły aby przyszłość jeździecka była klarowna. Kiedyś byli w układzie, teraz na marginesie życia sportowego.  Również program Pana Wojciecha był pisany raczej na kolanie niż przy stole wieczorową porą. Lakoniczny, bez polotu. Trochę też bez podstawowej wiedzy np. w punkcie ” Biuro na Lektykarskiej” kiedy już wiadomo od paru ładnych miesięcy, że cały teren jest sprzedany pod mieszkania i apartamenty. Niby nic, a razi. Zabrakło mi również tego co mi najbardziej leży na sercu czyli odniesienia do dzieciaków i młodzieży. Szkoda, że żaden z kandydatów się nad tym tematem nie pochylił.

Szanowny Panie Wojciechu. Jeżeli chce Pan piastować najwyższą funkcję w polski sporcie jeździeckim to proszę przygotować się do tego stanowiska bardziej merytorycznie. Niech Pan buduję swoje zaplecze w sposób przemyślany i na mocnym fundamencie. Niech Pan nie zapomina o dołach sportowych, nawiązuje współprace z młodymi ludźmi ze sportu jeździeckiego, rozmawia z zawodnikami, rodzicami dzieciaków. Niech Pan wsłucha się w ich problemy. Niech pan aktywuje środowisko jeździeckie do myślenia, wskazuje błędy i oszustwa działaczy związkowych. Bez żadnych zahamowań i bez patrzenia na to co środowisko powie. I niech Pan stworzy z jak największym gronem ludzi nie szukających profitów związanych z piastowaniem funkcji związkowych prawdziwą realną alternatywę wobec tego co obecnie jest w Związku. I na Boga! Niech Pan nie wchodzi w żadne układy z nowym Prezesem. Bo długo to on nie zagości w PZJ tak jak nie zagościł poprzedni Prezes wystawiony przez inny układ.

A teraz pozwólcie Drodzy Czytelnicy, że udam się na dalsze wakacje. Chłodu wam życzę!

 

Upały.

Upały źle działają na postrzeganie rzeczywistości. Niektórzy działacze PZJ maja problemy z logicznym myśleniem, a podejmowane decyzję ewidentnie są generowane w trakcie trwania udaru słonecznego. Być może odwodnienie też jest przyczyną ostatnich decyzji związkowych. Należy więcej pić wody aby mózg sprawnie pracował. Tylko należy wodę pić, a nie napoje wysoko procentowe. Piwko tak, jest dozwolone w niewielkich ilościach.

Wielkie uznanie moje zdobył Pan Pietrzak. Nie znam osobiście tego pana ale z rozmów, które przeprowadziłem z ludźmi znającymi bliżej Pana Profesora wynika, że jest to bardzo porządny i kulturalny człowiek. A gdy ma się odpowiednią aparycję ( profesorską ), używa się ponad przeciętność swojego mózgu i jest się uczciwym człowiekiem względem ludzi i własnych przekonań to było wiadome, że ten Pan długo miejsca w Zarządzie nie zagrzeje. Nie z tymi ludźmi i nie w tych okolicznościach przyrody. Gratuluję tej decyzji bo nie będzie Pan Pietrzak kojarzony z tą sławojką, która stoi na ul. Lektykarskiej.

Stanisław Helak, człowiek od wszystkiego, a zarazem do niczego będzie organizował Zjazd Delegatów PZJ, który odbędzie się tym razem w Poznaniu. Nie jest przypadkowe podjęcie przez TEN Zarząd decyzji o tym aby Zjazd odbył się w Poznaniu. Już Stanisław odpowiednio zadba aby wszystko odbyło się zgodnie z wytycznymi jego kolegów z kliki Hermanowskiej i aby nic złego się nie stało. Będą paluszki słone, kawa, herbata i wybór nowego zbawcy polskiego jeździectwa czyli Pana Szubskiego na Prezesa PZJ czyli……. kolejnego prezesa wyciągniętego z rękawa przez osoby chcące zachować swoje stołki. Aż chce się krzyknąć KONKURSY GŁUPCY! Ale Stanisław jest zaprogramowany pod DOS i wszelakie innowacyjne zmiany oraz otaczający go świat do niego nie pasują. Zresztą jak i do innych przedstawicieli tej opcji związkowej, a powiązanych z Helakiem. Chłopcy jadą na starym programie – takim od snopowiązałki Radzieckiej.

„Resume i wnioski Niektórzy członkowie Związku chcą za wszelką cenę zablokować działania wprowadzające najwyższe standardy gospodarności i przejrzystości, inni wszystkimi siłami bronią okopanych pozycji korporacyjnych i profitów z tym związanych. Robią to w sytuacji kiedy do naszych szeregów może za chwilę dołączyć menadżer gospodarczy najwyższej krajowej półki, człowiek o dużej wiedzy prawniczej, kulturze osobistej i skromności. Działania ocierające się o awanturnictwo polityczne podejmowane są w czasie kiedy odpowiedzialni za dyscypliny i reprezentanci kraju po raz pierwszy od wielu lat od początku sezonu wiedzą jakim budżetem dysponują, wiedzą co i na jakich zasadach będzie finansowane, mają dostęp do trenerów klasy światowej, a w ostatnich tygodniach, a nawet dniach dostarczają nam coraz więcej powodów do dumy. Zarząd intensywnie pracuje nad określeniem stanu w jakim znajduje Związek po rezygnacji Prezesa, analizuje aspekty związane z przychodami od sponsorów- istotnie niższymi niż to było zapowiadane przez prezesa, działa na rzecz zmniejszenia kosztu funkcjonowania Związku- niepomiernie rozdętego w ciągu ostatnich dwóch lat, zmniejszył liczbę pracowników etatowych i dba o efektywne wykorzystanie ich czasu pracy, pochyla się nad licznymi przykładami niegospodarności, rozważa kolejne kroki możliwe do podjęcia w związku z zawarciem w ostatnich latach wieloletnich, a kosztownych umów między innymi na: obsługę prawną związku, wdrożenie programu Artemor, organizację Mistrzostw Polski w Warce, umowę dotyczącą ubezpieczeń. Precyzyjnych działań wymaga zachowanie efektywności i bezpieczeństwa finansowego Związku w kontekście obsługi marketingowej. Zarząd oświadcza, że w swoich działaniach będzie konsekwentny, ale na tym etapie w trosce o dobre imię Związku i skuteczność działań nie informuje o szczegółach prowadzonych spraw.”

To wypociny, pożal się Boże, okrojonego Zarządu PZJ. Kłamstwa serwują nam niczym prawdę objawioną. Jaka gospodarność i przejrzystość do kur…. nędzy pokazał ten Zarząd? Helak bez konkursu jest w komisji dzieci i młodzieży. Pilichowska to menadżer na jakiego czekało ujeżdżenie? Mossakowski to marzenie spełnione w WKKW? Kaźmierczak też na czysto dostał się do sterów w skokach? A może Jachymek i Kasztelan to tytani pracy? Święcicki to człowiek, który nie ma konfliktu interesów w związku z pełnioną funkcją? Jaka tu przejrzystość i gospodarność gdy zwalnia się ludzi z biura PZJ, a na ich miejsce wpycha się innych ale zaufanych? I niech ten Zarząd przestanie się tak ciągle pochylać i pochylać nad sprawami „ważnymi” bo ktoś w końcu nie wytrzyma i sprzeda im soczystego kopniaka w sam środek….. Banda zakłamanych macherów i cwaniaków z gębą pełną frazesów i niedokończonych zdań. Będą konsekwentni ale w trosce o dobre imię Pzj to niczego nie ujawnią……. Ciekawe podejście do transparentności związkowej Panów Jachimka, Kasztelana i Święcickiego.

Ten Zarząd kłamie i będzie kłamał. Nigdy nie dowiemy się jak jest w rzeczywistości. Dopóki drodzy delegaci będziecie wybierali miernoty zasiedziałe w PZJ od dekad to będziecie mieli  bardachę zamiast prawdziwego Związku Sportowego. Nie da się robić sportu przez duże S gdy karty rozdają ludzie z poprzednich dekad, albo wytypowany przez nich Jocker. Zmiana Statutu PZJ jest konieczna i tak to trzeba zrobić aby nie było możliwości wprowadzania do Zarządu ludzi, którzy będą reprezentować wyłącznie interesy prywatne tych osób, które na to stanowisko ich wynieśli.

Miłego odpoczynku i dużo słońca w wakacje!

Ps. Czy będzie transmisja na żywo tego spotkania w Poznaniu? I kiedy ma być opublikowany filmik z poprzedniego Walnego Zjazdu?

Czas pielgrzymek.

Wakacje właśnie się rozpoczeły. Dzieciaki mają teraz dwa miesiące wielkiej laby, rodzicom trochę ubędzie funduszy w związku z wysyłaniem dzieci na obozy czy kolonie, a wielkie miasta nareszcie stają się przyjazdne dla stałych mieszkańców. Uwielbiam Warszawe w wakacyjne miesiące. Nie ma tłumów, ludzie bardziej serdeczni, ulice mniej zakorkowane. Jakby za dotknięciem magicznej różdżki wszystko wraca do normalności i to w przeciągu jednego dnia od rozdania świadectw szkolnych. Prawdziwa magia! Szkoda, że ten stan rzeczy trwa tylko od końca czerwca do połowy września.

Okres wakacyjny to także czas pielgrzymek. Ludzie zaczynają pielgrzymować do miejsc kultu religijnego, szukają nowej, lepszej drogi życiowej, chodzą w intencjach albo tylko po to aby przebywać w dobrym towarzystwie. Pielgrzymki nie koniecznie muszą mnieć charakter religijny. Można podróżować do miejsc swojej młodości, do miejsc związanych z historią, można też uskutecznić pielgrzymkę do osób z którymi wiążemy jakieś plany i chcemy go przekonać do naszej ideii.

No dobra! Ale co to ma wspólnego z Pzj? Otóż ma! Bo część ludzi związanych z ciemną stroną tego Związku Sportowego rozpoczeła właśnie pielgrzymkę do kolejnej osoby, którą uważają za zbawce Polskiego Jeździectwa. Tym razem jest to były prezes PGNiG Pan Szubski.Niestety, to kolejna osoba wyciągnięta z kapelusza i namaszczona przez Panów powiązanych z Hermanowem. To kolejna osoba, którą próbuje się wciągnąć do Pzj tylnymi drzwiami mówiąc, że to najlepszy z najlepszych kandydatów na stanowisko prezesa Pzj.

Być może pan Michał Szubski to fachowiec w dziedzinie kierowania spółkami Skarbu Państwa. Na pewno ten człowiek ma wykształcenie oraz doświadczenie predysponujące go do szefowania firmami i to z najwyższej półki. Jest mlody jak na standardy Związkowe. Może ma nawet pomysły na jeździectwo oraz kontakty biznesowe, które mogłyby przyciągnąć sponsorów do Pzj. Ale niestety jest kandydatem jednego środowiska, który boi się zaprezentować swojej poglądy dotyczącej sportu jeździeckiego szerszej publiczności. To jest kandydat w typie polityczno-gospodarczym jakim byli Bielecki, Abgarowicz…… Tak się nie naprawia jeździectwa. Wybór Pana Szubskiego to będzie powtórka z rozrywki, którą możemy oglądać od prawie trzech lat w tym kurniku na Lektykarskiej.

Tym razem kabaret na parę lat próbuje nam zaserwować Pan Święcicki z pomocą gumkowego Podpory. Prawdopodobnie to gumkowy wymyślił ka dydata na nowego prezesa. Zaś Święcicki zwołał spotkanie szefów WZJów, Rady Pzj i Zarządu pod pretekstem spraw bierzących, ale tak naprawdę prezentował kandydata na następce Abgarowicza. Trochę to nie ładnie gdy zmusza się ludzi do siedzenia i wysłuchiwania osoby, która nie ma zbyt dużo do powiedzenia w kwesti sportu jeździeckiego. Jak donosi Ciotka Zuzanna Pan Michał Szubski wypadł dość blado i raczej nie miał dokładnego rozeznania w sprawach związkowych. Mam nadzieję, że ktoś poważny również zgłosi swoją kandydaturę na stanowisko Prezesa Związku. Szkoda kolejnych lat z Prezesem namaszczonym tym razem przez gang z Hermanowa.

A na koniec post z Facebooka napisany przez Pana Wojciecha Pisarskiego do Pani Pilichowskiej, szefowej komisji ujeżdżenia. Post jest ogólnodostępny więc  publikuję link do wpisu ( bez zgody Pana Wojciecha Pisarskiego ) Dodam tylko, że byłem świadkiem kierownia przez panią Pilichowską stajni w Żółwinie. Marnie tam było z owsem i z wyplatami dla pracowników. Takich to mamy szefów poszczególnych komisji. jak nie Pilichowska to Każmierczak….Tragedia. Oto link :

https://www.facebook.com/profile.php?id=100008801386609&fref=hovercard

Dymisja……Subiektywnie

No to mamy sensacje, którą zafundował nam sam Prezes Abgarowicz. Podał się do dymisji i ta dymisja została przyjęta. Jedyny, który miał odmienne zdanie to ostatni nabytek Zarządu Pzj czyli Pan Pietrzak. Reszta Panów czyli Jachymek, Kasztelan i Święcicki zrobili to co nakazało im zwiotczałe sumienie oraz przykaz odgórny czyli przyjęli rezygnację Abgarowicza. A więc śmiało możemy krzyknąć : Umarł Król, niech żyję……. no właśnie, kto zajmie to zmurszałe i wytarte krzesło prezesowskie?

Moim zdaniem są trzy powody dymisji obecnego Prezesa z pełnionej funkcji. Pierwszy dość oczywisty. Zbliżają się dużymi krokami wybory parlamentarne i to jest zapewne priorytet dla Pana Abgarowicza. Ciężko zdobywać zaufanie społeczne gdy ciągnie się za sobą takie monstrum niekompetencji jakim jest Pzj. W każdej chwili można usłyszeć od wyborcy co zrobił dla jeździectwa? Teraz będzie mu łatwiej bo odpowiedz będzie prosta i zgodna z rzeczywistością związkową : Nie mogłem nic zrobić w tej dżungli układów koleżeńskich, wojenek personalnych i bagna niekompetencji. Próbowałem coś zrobić ale niestety poległem i dlatego podałem się do dymisji.

Drugi powód to Jankowski. To Jankowski i Podpora rządzili związkiem. Podpora odszedł na polecenie wierchuszki Hermanowskiej, a przy okazji zatapiając Sałackiego. Został Jankowski, który miał za zadanie, i ma je nadal, czuwać nad tym aby tylko odpowiednie dokumenty trafiały na stół Zarządu. Stróżuję niczym Burek wiejski na łańcuchu swojego szefa czyli Kaliszuka. I robi to dosyć porządnie za co dostaję miskę wody i kiełbaski czyli dobrą pensję, mieszkanie w Stolicy i zwrot kosztów. Co prawda Jankowski Zbigniew Łukasz złożył dymisję ale wyglądała ona dosyć komicznie i miała raczej symbol propagandowy niż rzeczywisty. Zresztą niejaki Jachymek nie ukrywał, że on nie podpisze dymisji Jankowskiego bo to świetny pracownik Pzj. A jak Jachymek nie podpisze to i większość cwaniaków z Zarządu tego nie uczyni. Na szczęście Pan Pietrzak nie wpisuje się w ten spektakl obłudy i cwaniactwa. Albo Abgarowicz albo Jankowski tak to było postawione no i Abgarowicz odchodzi……..

Trzeci powód jest najbardziej przykrym powodem. Abgarowicz zdał sobie sprawę, że jest tylko i wyłącznie twarzą firmującą ten silos niekompetencji związkowej i zapaść moralną polskiego jeździectwa. Nie ma wpływu na nic, a za wszystko odpowiada. Wszystko co złe idzie na niego. Chciał zastąpić wieloletni i wielopokoleniowy układ swoim układem. To mu się nie udało. Po prostu stał się chochołem słomianym i niewolnikiem swoich fatalnych decyzji nie tylko personalnych. To przez jego działanie mamy Kaliszuków, Helaków i innych pasożytów na najwyższych stanowiskach związkowych. To on akceptował oszustwa w konkursach i podpisywał nominację na szefów poszczególnych konkurencji. Zrobił to mimo pełnej świadomości, że to są złe decyzje. Abgarowicz był marionetką w rękach Hermanowców.

Abgarowicz stracił poparcie. Nie ma poparcia w dołach, nie ma poparcia w związku, nie ma poparcia w środowisku. Dymisja to naturalne rozwiązanie w takich warunkach. A miałeś chamie złoty róg……

Na koniec …. dostałem maila. Oto on:

SUKCESY I PORAŻKA

 

Zakończyła się największa impreza jeździecka w Polsce CSIO5* w Sopocie. Wspaniali jeźdźcy, wspaniałe konie i impreza. Dużo wrażeń sportowych i pozasportowych.

Zacznę od tych najważniejszych to znaczy sportowych. Niezłe a nawet bardzo dobre szczególnie w mniej ważnychkonkursach. Zespołowo Polacy zajęli doskonale 4 miejsce. W takiej osadzie to duży sukces polskich zawodników i ich koni. Na uwagę zasługują młodzi zdolni zawodnicy w tym Zuzanna Gowin. Dysponują oni klasowymi końmi a to wcześniej czy później owocuje wynikami. Pozwala to też wzmocnić drużynę seniorów do konkursu PN szczególnie w przypadkach słabszych okresów formy czołowych koni seniorów. Nie dawano zbyt dużo szans na dobry wynik w Pucharze Narodów zarówno Zuzannie jak i jej starszym kolegom. Uważano, że wejście do drugiego nawrotu PN będzie już sukcesem. Naszym czołowym zawodnikom delikatnie mówiąc  nie wiodło się w tygodniu poprzedzającym CSIO w CSI Ciekocinku. Możemy powiedzieć, że zawody zakończyliśmy jednak sukcesem sportowym i co warto podkreślić jako gospodarze również organizacyjnym. Podziękowania dla sponsorów organizatorów.

Istnieje jeszcze życie tak zwane poza sportowe a tu sukcesów brak – same porażki. A działo się na rozprężalni, wśród widzów i VIP-ówce szczególnie obszernej i gościnnej w tym roku. Na rozprężalni dwóch trenerów Geerink i Wassibauer. Nie wiem po co dwóch w tym jeden bardzo drogi. Czasem drągi podnosili czasem robili to luzacy polskich zawodników. Nasi trenerzy do części polskich zawodników się nie przyznawali i vice versa. Może to i dobrze, bo jedyny palący papierosy trener na rozprężalni to był właśnie Geerink. Podobnie robił w namiocie VIP-ów. Jak ktoś nie wie jak wygląda trener to trzeba zobaczyć kto pali papierosy podnosząc drągi. Objawów choroby z Arezzo nie zauważono. Przeniosła się natomiast w kierunku zarządu, ale zaobserwowano ją tylko w godzinach wieczornych.

Natomiast z „bycia” w zarządzie nie „wyleczył” się ten, który przeszedł do historii Polskiego Związku Jeździeckiego słynnym mailem czyli Podpora. Dołączył do pezejotowskiego zarządowego stolika w VIP-ówce i obradował permanentne całymi dniami. Zarząd odciął się od jego metod, ale „stara miłość nie rdzewieje”. Przy jednym stoliku przez trzy dni siedzieli Podpora z dziewczyną, Święcicki, Jachymek, Pietrzak, Jankowski, Kasztelan, Kazimierczak i od czasu do czasu Abgarowicz. Zarząd „w poszerzonym” składzie pilnował swoich krzeseł, aby broń boże ktoś się nie podsiadł. Od stołu wstawano tylko za potrzebą.  O czym obradowano trzy dni z poważnymi minami zapewne dowiemy się wkrótce od osób „poinformowanych”. Z całą pewnością ważył się los Sekretarza Generalnego. Widok był szczególny przy jednym stoliku naczelna „guma PZJ” czyli Podpora, który doniósł na profesora Pietrzaka do rektora jego uczelni za rasistowskie zachowania w sędziowani żony, z drugiej strony Pietrzak, który wytoczył proces Podporze za zniesławienie. Obok Kasztelan (naczelny informatyk PZJ nieustająco wprowadzający system informatyczny Torisa przez dwie kadencje), który na listopadowym zjeździe zarzucił publicznie kłamstwa Abgarowiczowi. Dalej siedział Kaźmierczak wsławiony również na zjeździe tyradą na temat malwersacji zrobionych przez Abgarowicza w PZJ. Brakowało tylko Szewczyka jako tuby, ale należy się spodziewać, że się wkrótce odezwie. Tak jak to robił zawsze po otrzymaniu „sensacyjnych” materiałów od głównego śledczego czyli Gumo Podpory.  Jak z tymi typami wytrzymywał przy stoliku Abgarowicz na zawsze pozostanie niezgłębioną tajemnicą.

Taką menażerię „przywiało” na zawody sopockie. I tylko pozostaje nadzieja, że jak nie delegaci na kolejnym zjeździe to  panowie w zarządzie wzajemnie się wygumkują. Czego sobie i całemu polskiemu jeździectwu życzę.

A tak sobie myślę….

No to już się otrząsnąłem po tym wszystkim co zaszło na zjeździe majowym. Ogólnie zostaje tak jak powinno czyli po staremu. Wegetacja związkowa została zatwierdzona większością głosów, układy koleżeńsko-finansowe nie są zagrożone, a nieodpowiedzialność nadal jest obowiązująca doktryną w Pzj. Powstała nowa komisja statutowa, Rada z nowymi i starymi członkami, a relacji obiecanej przez władze Pzj jak nie było tak nie ma….. i nie będzie. Jedyną refleksją po tym Walnym jaką mam to taka, że Hermanowcy trzymają się mocno niczym Chińczycy, a cała sprawa ze statutem Pzj to była tylko mgła zaporowa służąca do wprowadzenia SWOICH do władz przez puczystów. Ciemny Naród (czytaj delegaci) to kupił i uważa, że zrobił kawał dobrej roboty. Oczywiście życzę wszystkim nowym/starym ludziom w strukturach Pzj powodzenia oraz owocnej pracy w spychaniu jeździectwa w czeluść niebytu.

Jaki powinien być statut Pzj? Przemyślany i dostosowany do realiów sportowych otaczającego nas świata. Banał? No oczywiście, że banał ale też i wymóg obecnych czasów, gdzie dużą rolę odgrywa pieniądz. W rozmowach z osobami mi bliskimi poglądowo forsuję tezę, że w Zarządzie Pzj niekoniecznie muszą zasiadać specjaliści od jeździectwa, a w każdym razie nie tylko oni. Trzon Zarządu musza stanowić przede wszystkim prawnicy i managerowie sportu oraz przedstawiciele głównego sponsora. Niech oni mają wpływ na obieg pieniędzy w związku sportowym, niech oni tworzą umowy, zawierają kontrakty i zajmują się pozyskiwaniem pieniędzy dla sportu. Zarząd Polskiego Związku Jeździeckiego powinien być maszynką do zarabiania pieniędzy. Nikt lepiej nie przypilnuje pieniędzy jak przedstawiciel sponsora w Zarządzie, nikt lepiej nie przygotuję umowy jak prawnik i nikt lepiej nie pokieruję strukturami związku jak wykształcony manager sportu. Nie ma co wybierać Zarządu na Walnym tylko przez jawne konkursy. Można rozpisanie takiego konkursu zlecić zewnętrznej firmie headhunterskiej, a Związek powinien tylko nakreślić wymogi i cele dla przyszłego reprezentanta polskiego jeździectwa oraz warunki jakie musi spełniać kandydat do Zarządu.

Ale ktoś to musi kontrolować, ktoś musi tym ludziom z Zarządu pokazać ścieżki jakimi powinno kroczy jeździectwo? No oczywiście, że tak! I tym organem musi być Rada Pzj. Ona powinna zajmować się doradzaniem, wskazywaniem drogi jaką ma iść Polskie jeździectwo, kontrolować Zarząd z wyników ich pracy oraz nakreślać plany sportowe. To w Radzie powinni znaleźć się wybitni działacze związkowi, byli zasłużeni sportowcy, trenerzy czyli śmietanka najbardziej wartościowych ludzi z naszego świata jeździeckiego. Rada skupia się na sporcie oraz kontroli prac Zarządu, Zarząd na pozyskiwaniu i wydawaniu pieniędzy, rozpisywaniem konkursów na rożne stanowiska związkowe, zawieraniem umów itd. Tak to działa w świecie nie tylko sportowym ale też biznesowym.

Jestem zwolennikiem płacenia dużych pieniędzy za fachowość. Nie mam problemu z tym, aby członkowie Zarządu dostawali sowite wynagrodzenie jeżeli ich praca przynosi wielokrotność tego co oni zarabiają. Najlepszą zachętą do ciężkiej pracy są godziwe zarobki. Uważam, że członkowie Zarządu nie mogą pracować charytatywnie bo to się po prostu nie sprawdza w tych warunkach i w tym związku sportowym. Praca za darmo generuję poważne podejrzenia o konflikt interesów oraz tworzenie sitwy co doskonale zauważalne jest w obecnym prosperowaniu związku.

Zaś w Radzie praca powinna być honorem oraz zwieńczeniem pracy zawodowej. Rada powinna być, tak jak już powyżej napisałem, zbiorem ludzi wybitnych i z otwartą głową na świat. To miejsce dla osób o ugruntowanej pozycji środowiskowej oraz materialnej. To również miejsce dla społeczników z twardym kręgosłupem moralnym, wizją oraz talentem w zjednywaniu środowiska sportowego. To ma być cream de la cream tego co najlepsze w intelektualnym zapleczu polskiego jeździectwa.

Utopia? To się nie sprawdzi? Jeżeli dalej będziemy trwali w XX wieku oraz nie dostosujemy się do zmian gdzie coraz większy wpływ ma pieniądz to znikniemy. Zaufajmy fachowcom od prawa, marketingu sportowego i przyszłym sponsorom. Jeżeli nie oddamy naszego związku w fachowe ręce i nie powierzymy im finansów, zarządzania to zgnijemy. Nie ma innej drogi dla rozwoju jeździectwa jak odciąć „zasłużonych działaczy związkowych” od pomysłów na zwiększanie budżetu związkowego i na całą politykę finansową Pzj. I to radykalnie odciąć.

 

 

 

Zjazd delegatów…..po równi pochyłej

Doskonalę rozumiem przyczyny dla których nie było transmisji online Walnego Zjazdu. Na miejscu obecnych decydentów Pzj też bym tak zrobił. Po co pokazywać katatoniczne twarze 80% delegatów do których dochodzą tylko impulsy z mózgu pozwalające jedynie na wegetacje organizmu. Po cholerę pokazywać jak po raz drugi ekipa pod wodzą Kaliszuka dyryguje tą masą żyjącego mięsa odciętego od świata? Dlaczego najniższy stan w hierarchii związkowej czyli my mamy dowiadywać się jak można zafałszowywać rzeczywistość i pokazywać spreparowane dowody? No i po cholerę mamy wiedzieć jaka przyszłość nas czeka? Przecież my, plebs związkowy jesteśmy od płacenia i tylko od tego. A od śmietanki są oni. Bez mózgowa mięsna breja połączona przez fale radiowe z nadajnikiem, którym steruję Wielki Macher!

Kaliszuk i jego dzieło po raz kolejny triumfuje. Ma facet jedną przewagę nad innymi delegatami oraz nad już nieistniejącą opozycją związkowa. On myśli i wie jak z tego myślenia korzystać. Zapewne cały ten zjazd był rozpisany jego ręką, a przynajmniej miał bardzo duży wpływ na reżyserie tego marnego spektaklu. Doskonalę zdawał sobie sprawę, on i jego koledzy, że nie ma sensu przykładać się do tego do czego został zwołany Walny czyli np. nowy statut. Wiedzieli chłopaki Hermanowcy, że statut można o kant dupy potłuc, a skupić się na utrzymaniu lejcy do tego wozu drabiniastego jakim jest Pzj. Odpuścili sobie ten temat i dali delegatom namiastkę demokracji czyli pozwolili na powstanie „nowej” komisji statutowej, która będzie pracowała nad nowym projektem. Mogę się założyć o nerkę, że w tej komisji znajdą się też osoby bez merytorycznego przygotowania ale ulegli wobec Hermanowców i skłonni wypełniać ich sugestie. Statut będzie pisany pod sporym naciskiem kogoś z otoczenia Hermanowców. Co do tego nie mam żadnej wątpliwości.

Część rady została odwołana. I dobrze. Nawet bardzo dobrze. Jeżeli Panowie ze „starej” Rady nie umieli dokładnie przygotować się na ten poniedziałkowy teatr kukiełkowy to znaczy, że się do tej funcji nie nadawali. Jak nie umieli wyartykułować swoich poglądów, nie umieli dotrzeć do delegatów, nie stworzyli prawnego zaplecza, to mają to na co zasłużyli. Ekipa Kaliszuka to nie masa mięsna, a w miarę zgrana paczka wiedząca co chce osiągnąć. Na takiego przeciwnika trzeba być bardzo mocno merytorycznie przygotowany, szczególnie gdy ten przeciwnik używa do swoich celów kłamstw, pomówień i innych ciosów poniżej wszelakich norm. Zresztą moje pretensję co do działania Rady pod przewodnictwem Andrzeja Sałackiego sięgają wcześniejszego czasu, jeszcze sprzed pamiętnego i transmitowanego na żywo jesiennego zjazdu. Zarzucałem im nieróbstwo i dopuszczenie do koryta obecnych decydentów związkowych. Nie zauważyli tej gangreny w odpowiednim czasie i przez to mamy to co mamy czyli padlinę śmierdzącą na cały sportowy świat. Pzj w takiej postaci, z takimi władzami i z takim zapleczem delegatów jaki nam się zaprezentował na poniedziałkowym Walnym to truchło gnijące od środka. I tylko kwestią czasu jest wybuch tej padliny od nadmiaru zgromadzonego wewnątrz gazu i obryzganie wszystkich spoza układów związkowych smrodliwą breją.

Podpora polskiego jeździectwa postanowił się wysadzić z siodła. Nie wierzę, że zrobił to z własnej inicjatywy i bez konsultacji z gronem skupionym wokół Wielkiego Machera. Scenariusz był taki, że Podpora podaję się do dymisji, Hermanowcy rozkładają nad nim parasol ochronny i zapewne przesuną go na inne stanowisko, może nawet płatne, a on ciągnie za sobą w toń niebytu Sałackiego i część Rady. Plan się udał szczególnie, że był poprzedzony kłamliwym bełkotem Podpory z mównicy. Delegaci łyknęli te bzdury niczym pelikan rybę i Salacki został……..wygumkowany. Czyli stało się to co zapowiadał Podpora w swoim chamskim mailu. Na miejsce Podpory, z woli delegatów powołany został Pan Sławomir Pietrzak.

Ten Zjazd delegatów pokazał, a nawet nie pokazał bo nie było transmisji online, uzmysłowił tym 20% delegatom z mozgiem oraz ludziom spoza struktur związkowych, a działających dla dobra sportu jeździeckiego, że potrzebna jest budowa realnej alternatywy, coś na zasadzie gabinetu cieni. Trzeba opracować wszystko na nowa. Od systemu szkoleń, certyfikacji ośrodków, promocji sportu, opieki młodzieży, planów przygotowań na najważniejsze zawody międzynarodowe, zmian w rozpisywanych konkursach na stanowiska związkowe itd, itd, aż po sam statut. Zrobić takie spotkanie Hermanowskie tylko na uczciwych zasadach, bez rozdzielania stanowisk i bez krzywdzenie tej dyscypliny sportowej. Skupić wokół tej inicjatywy prawników, managerów sportu, kluby i ludzi prywatnych i opracować program rzetelnej naprawy jeździectwa, a następnie przedstawić go jako alternatywę wobec tego co proponuję nam od dekad Pzj. Jeżeli tego nie zrobimy, jeżeli nie stworzy się mocnej opozycji z moralnymi zasadami i planem naprawy jeździectwa to będziemy musieli nadal tolerować takich ludzi jak Helak, Kaliszuk, Kaźmierczak, Abgarowicz, Podpora oraz inne postacie związane bardziej z kabaretem niż z pracą dla dobra jeździectwa i związku sportowego.

Eliminację do OOM

W dniu 16 stycznia 2015 roku obradował Zarząd Polskiego Związku Jeździeckiego. W zebraniu wzięli udział: Jachymek, Podpora, Abgarowicz, Święcicki i oczywiście Jankowski. Jedną z głownych spraw, które tego dnia zatwierdził Zarząd była sprawa dofinansowania tegorocznych eliminacji do OOM we wszystkich olimpijskich konkurencjach. Kwota 40.000 zł miała być równo rozdana do wszystkich makroregionów. Panowie ustalili i przyjęli jako uchwałę,że uczestnicy zwolnieni są z opłat organizacyjnych czyli wpisowe i startowe. Oto ten dokument :

Sprawozdanie nr 1 z posiedzenia Zarządu PZJ 16.01.2015.

A jak to ma się do realiów? Otóż ni jak się ma do realiów. Biorę  propozycję dotyczące eliminacji do OOM w skokach w moim makroregionie, które będą rozgrywane w Mikołajewie. A w propozycjach mamy…..opłaty dla uczestników eliminacji. I to dosyć słone. Ok. Sprawdzam dalej. Może w innych makroregionach jest inaczej? Małopolska. Może Kaźmierczak nie zrobi nić niezgodnego z uchwałą swoich pryncypałów? Patrze na propozycje tym razem WKKW. Jeszcze lepiej tzn. drożej! Dalej już nie szukam bo ochota mi odeszła.

Jak można oszukiwać i to najmłodszych? Jaki przykład dają władze Pzj najmłodszym adeptom jeździectwa? Dlaczego cała czwórka Panów z Zarządu plus sekretarz generalny Pzj tak bezczelnie oszukała dzieci? I może najważniejsze: gdzie są te pieniądze z ministerstwa, które były przeznaczone na dotacje eliminacji do OOM w skokach, ujeżdżeniu i WKKW? Może niech śledczy i gumkowy Podpora tym się zajmie bo i suma wyższa i sprawa większej rangi niż sprawa Lewady. A gdzie jest Stanisław Helak? Toż to on jest odpowiedzialny za dzieci? Niech sprawdzi gdzie są te 40.000 zł i dlaczego pobiera się nielegalnie opłaty? I co na to Jankowski, któremu Zarząd powierzył realizację tej uchwały? Banda nieudaczników!

Mam taką prośbę aby wszyscy, którzy opłacą te eliminację i w nich wystartują zwrócili się do Pzj o zwrot zapłaconej kwoty. Sprawa będzie prosta i szybka wszak jest uchwała Zarządu Pzj. Nie dajmy się oszukiwać zdegenerowanym i niekompetentnym działaczom Pzj. Z mojej strony mogę zapewnić, że jeżeli będą pobierane opłaty to wystosuję pismo do MSiT o możliwości defraudacji przez Związek dotacji ministerialnej przeznaczonej dla dzieci.

 

True Life

Za parę dni rozpocznie się w Warszawie Zjazd Delegatów. Zjadą się smutni Panowie oraz smutne Panie i biedą deliberować nad stanem jeździectwa w Polsce i zadawać pytanie: dlaczego jest tak źle i kto jest temu winny? Pytanie zapewne nie doczeka się rozsądnej odpowiedzi ale za to będzie kilka przemówień, trochę kłótni, a może jakaś większa pyskówka….. Podniesie się kilka ważkich tematów, może na nowo wróci Toris, zaklepie się finanse związkowe, dobierze nowych-starych członków do Rady, a może nastąpi zmiana jej na komisję rewizyjną. a co za tym idzie, uchwalony będzie nowy statut Pzj ( choć wątpię aby starczyło na to czasu). I tyle z tego spotkania będzie. Niestety, taki scenariusz spotkania jest bardzo prawdopodobny, gdyż większość z tych Panów/Pań nie jest w stanie wyjść z dawno okopanych pozycji i pochylić się nad wspólnym dobrem. Nie chcą delegaci widzieć, słyszeć ani mówić tego co może ich postawić w złym świetle względem swojego pryncypała czytaj Prezesa Wzj. Tak jak już kiedyś napisałem, że z tych wszystkich delegatów jedynie ok. 20% to ludzie z którymi można cokolwiek zrobić dobrego dla jeździectwa i rozpocząć merytoryczne zmiany. Reszta to gumofilce zassane w mule i tkwiące w tej brei od dekad. Kto zalicza się do tych 20% w miarę rozsądnych ludzi? Nich sobie odpowiedzą sami delegaci oraz ich postawa w czasie zjazdu.

Kilku cwaniaków ze zwiększoną inteligencją ponad poziom gumiaka pod koniec zeszłego roku postanowiła dorwać się do żłoba. Wiedząc doskonale jak prości ludzie funkcjonują w strukturach związkowych i jak marnym i słabym jest nasz związek sportowy swoimi delegatami,  dokonali tego w niezwykle prosty sposób. Zaczęli tworzyć alternatywną rzeczywistość, którą przedstawiali jako True Life. Jak zawsze w tego typu przekrętach opierali się na szczytnych hasłach poprawy jakości życia sportowego, transparentności działania nowych władz, uczciwości wyboru kompetentnych ludzi na stanowiska funkcyjne, itd. Niestety, zapomnieli dodać, że ten nowy porządek świata dotyczy tylko wąskiej grupy zaufanych ludzi związanych z Hermanowem. Tam, w tej grupie faktycznie panuję transparentność, uczciwy i z góry zaplanowany rozdział stanowisk. Na pewno w tej grupie jest też odczuwalna poprawa życia….. nie tylko sportowego. Oto alternatywa zaproponowana przez ludzi obecnej władzy jako True Life i tak mocno przez nich wdrażania w jeździectwo. Sitwa pół inteligentów z zapleczem pszenno-buraczanym.

W ostatnim czasie, facjatą Hermanowskiej Filozofii Jeździeckiej stał się niejaki Marcin Podpora. Człowiek wybitnie skupiony na sobie i na tym co chce osiągnąć dla siebie oraz swojego otoczenia. W durnowaty sposób ujawnił co jest ważne dla niego samego oraz ludzi wdrażających wspólny program z Hermanowa. Zacieranie niewygodnych faktów czyli GUMKOWANIE!! Oto słowo klucz do wszystkiego co zrobili i robią nadal Hermanowcy i ich usłużni współpartnerzy z Pzj. Coś jest nie pomyśli Sitwy? To gumkujemy to aż śladu nie będzie. Sałacki? Gumkujemy! Konkursy w poszczególnych konkurencjach jeździeckich? Gumkujemy!! Odwołanie szefa komisji WKKW? Gumkujemy! Pijaństwo oraz treningi kolegów z Holandii na koszt Pzj w Arezzo? Gumkujemy!! Nieprawidłowości związane z Helakiem, najlepiej opłacanego nieroba w Pzj? Gumkujemy!! Konflikty interesów wśród działaczy oraz kompetencyjny marazm? Gumkujemy!! Zawodnicy BPK? G-U-M-K-U-J-E-M-Y….. ale wpierw wygolasimy ich z kasy! Parafrazując Kononowicza : Wygumkować wszystko aż nie będzie niczego!!

Konflikty i podziały, które są zauważalne w środowisku jeździeckim musiały kiedyś wybuchnąć siłą bomby wodorowej. Tak naprawdę brakowało tylko katalizatora, który zainicjuje eksplozję niezadowolenia. Tym katalizatorem okazał się listopadowy zjazd oraz wybrani na nim włodarze zasiadający obecnie w tym kurniku na Lektykarskiej, ale samą iskrą był już historyczny mail członka Zarządu Pzj. Gumofilce-delegaci większością głosów wybrali cream de la cream tego co najgorsze w jeździectwie i pozostawiając tych na których mogli liczyć puczyści. Wybrali intrygantów gotowych zrobić największe świństwo aby być u władzy. Chyba w całej historii PZJ nie miało miejsca oskarżenie członka Rady przez członka Zarządu o kradzież finansową. W całej historii PZJ nie było takiego przypadku aby do takiej manipulacji została zaangażowana cała struktura jaką dysponuje Związek. Od pani Milczarek, po przez Jankowskiego aż do samego szczytu czyli Zarządu. Wszyscy oni na hura wskazali winnego mimo braku dowodów. A nawet jak pokazali te „dowody” to były tak mocno naciągane i zmanipulowane, że nawet Ławrientij Beria by się nie powstydził. Rzekome kontrole (osobiście robione przez Podporę) okazały się kłamstwem i farsą. Dlatego zapewne tak szybko zniknęły ze strony Pzj wszystkie wpisy dotyczące tej sprawy. No bo wstyd przeogromny.

Na najbliższym Zjeździe Delegatów nic się nie zmieni. Kompletnie nic. Bo co ma się zmienić? Kto jest w stanie zatrzymać panów Kaliszuka, Kaźmierczaka, Podporę, Helaka, Święcickiego, Jankowskiego, Jachymka, Kasztelana oraz innych klakierów obecnej władzy? Kto jest w stanie zatrzymać rozkład tego truchła jakim jest PZJ i wskrzesić w nim życie na nowo? Kto jest w stanie zatrzymać potok pieniędzy, które wypływają z Lektykarskiej poprzez nietrafione decyzję? Czy znajdzie się odważny, który zatrzyma chybione pomysły typu RioPlus oraz inne brednie pseudo rozwojowe, które firmuje Pzj? Czy ktoś zatrzyma wdrażanie w życie zmiany w statucie wzmacniające Baronów z Wzj-ów oraz likwiduję organ kontrolny czyli Rade?  Niestety….chętnych brak. I to jest przykre bo właśnie na braku zaangażowania ludzi rozumny w sport jeździecki bazują postacie w typie Kaliszuka, Helaka i Podpory. Wiedzą, że nie muszą obawiać się konkurencji bo 80% delegatów pozbawionych jest tego co dala nam ewolucja czyli myślenia wybiegającego w przyszłość.

Na koniec wpisu informuję, że wciąż czekam na podziękowania od Stanisława Helaka. To m.in. dzięki mojemu wpisowi blogowemu ten Pan ma już umowę z Pzj. Obecnie pracuje na legalu i może dopisać kolejny etap swojego życia do CV. Teraz będzie już mniej nerwowo bo nie bedzie się aż tak bał o swoją przyszłość finansową. Etat to etat. Oczywiście zdobył go bez rozpisanego konkursu….. ale to przecież szczegół! Grunt aby rodzina Hermanowska była zadowolona.

I jeszcze jedna sprawa. Tym razem do Pana Marka Szewczyka. Pospieszył się Pan z tymi sprostowaniami dla Pana Mossakowskiego dotyczących konfliktu interesów. Niech Pan wejdzie na zakładkę na stronie Pzj ” Kolegium Sędziów „. Przy WKKW znajdzie Pan znajome nazwisko. I zapewniam Pana, że to jest o wiele poważniejszy konflikt interesów niż ten, który Pan opisywał. Rodzina na swoim.

Kontrola Rady Pzj. Wyniki.

kontrola PZJ finał

Oto finał kontroli Rady Pzj. Ja nie mam wątpliwości  w co grają Panowie Hermanowcy. Życzę miłej lektury.

Obserwuj

Otrzymuj każdy nowy wpis na swoją skrzynkę e-mail.