Troglodyci

Już nie raz pisałem, że Związek Sportowy stoi działaczami. Jeżeli działacze związkowi są kompetentni, mają pomysł na daną dyscyplinę sportową, nie działają na swoją korzyść tylko dla sportu, który reprezentują to wszystko się zazębia i działa jak w dobrze naoliwionej maszynie parowej. Jeszcze lepiej gdy działacze mają jakieś predyspozycje aby swoje funkcji pełnić. Dobrze jest jak taki działacz był  zawodnikiem z międzynarodowymi sukcesami, trenerem z zagraniczną i udokumentowaną przeszłością, wykształcenie predysponujących ich do piastowania funkcji w strukturach stowarzyszenia sportowego itd. Dobrze jest kiedy mają otwarty umysł oraz zmysł postrzegania jeździectwa nie tylko przez pryzmat lokalnego środowiska ale w szerszej perspektywie również czasowej. Takie cechy powinien mieć działacz każdego związku sportowego. Niestety, w naszym mamy……

Troglodyci. To trudny wyraz ale najlepiej obrazujący mentalność co poniektórych działaczy Pzj. To są jaskiniowcy, którzy zatrzymali się w jeździeckiej epoce kamienia łupanego. Z całym szacunkiem dla obecnego Zarządu i dla niektórych działaczy ale tak ja was postrzegam. Ale co tam ja…. Do takiego waszego wizerunku przekonują się coraz większe grupy ludzi. Dzięki waszym pomysłom, które tak ochoczo wdrażacie w życie cofacie sport jeździecki w epokę gdzie grzmoty i błyskawice były uważane za karę Boską a nie widowisko przyrodnicze.

Że jesteście wsteczni to widać gołym okiem. Z całym szacunkiem……. a może właśnie nie!! Bez szacunku!!! Kim wy do cholery jesteście? Może jakieś osiągnięcia poszczególnych Panów z Zarządu ktoś wymieni? Jakieś wiekopomne sukcesy sportowe na arenach światowych? Może jakieś osiągnięcia managerskie w dużej firmie związane z przemysłem konnym? Jakieś zagraniczne i podparte dokumentacją osiągnięcia trenerskie ktoś ma? No to może ktoś z nich ma super wejście do FEI? A może ktoś z nich wytrenował jakiegoś klasowego jeźdźca na światowym poziomie, a najlepiej kilku? Ani Abgarowicz, Podpora, Jachymek, Kasztelan, Święcicki w tym temacie nie błyszczą. Bo niby jak mieli by błyszczeć jak zostali wybrani i namaszczeni przez jeszcze większych indolentów niż oni sami, a sposób ich wyboru nie ma nic wspólnego z wyborem sumienia.

Trzech byłych Panów z Rady dało nie lada zagwozdkę Panu Senatorowi i Prezesowi w jednej osobie. Pogubił się zupełnie Pan Prezes. Najwyraźniej zaskoczył go pytania Pana Redaktora Dudka w temacie Zjazdu Walnego. A to ma jakieś prawne opinie, a to ponoć sama Kancelaria Prezydenta RP wydała opinie….no same ciekawostki ze świata. A to takie proste bo wystarczy przeczytać statut.

Po pierwsze, faktycznie Rada w okrojonym składzie nie ma mocy prawnej do której została powołana. Aby ja uzupełnić trzeba zwołać Zjazd Nadzwyczajny bo tylko walne zgromadzenie delegatów ma prawo wyboru bądź uzupełnienia wakatów w organach władzy. Po drugie, nie wolno zwoływać Walnego Sprawozdawczo-Wyborczego w tym samym czasie. Trzeba wpierw uzupełnić Radę, a następnie dać czas nowo wybranemu lub uzupełnionemu organowi aby zapoznał się z dokumentami o których będzie mowa w Zjeździe Sprawozdawczym. § 38 punk 4 mówi : Rada Związku dokonuje oceny wykonania przez zarząd rocznego budżetu PZJ. Zaś punkt 6 tego samego paragrafu brzmi : Rada Związku przygotowuje wnioski i projekty uchwał na walne zjazdy delegatów PZJ. Nie wyobrażam sobie zatem aby nowi członkowie zapoznali się w ciągu paru minut czy nawet godzin z tym wszystkim co Rada robiła przez te lata i wspólnie, na kolanie rozpisywać projekty uchwał na odbywający się właśnie Zjazd Sprawozdawczy. Niestety albo stety trzeba zrobić dwa zjazdy osobno i w dość dużym przedziale czasowym. Oczywiście wiem, że niektórym panom puczystom zaczyna brakować czasu, bo trzeba sprawozdanie roczne zamknąć w terminie ale jak się naważyło piwa to teraz trzeba go wypić zgodnie z prawem i dobrym obyczajem. Choć i prawo, a tym bardziej dobry obyczaj u tej grupy związkowców jest mocno zaburzony czy wręcz nieistotny.

A propos Rady PZJ. Dochodzą do mnie głosy, że szykują się zmiany w statucie tak aby zastąpić Radę komisją rewizyjną. Tak było za panowania mojego ulubieńca Marcina Szczypiorskiego. Troglodyci z PZJ jak widać chcą powrotu tej formy kontroli do związku. Moim zdaniem Rada jest niezbędna. Co by było gdyby jej zabrakło? Co by Pan Kaliszuk i reszta jego chłopców robiła ze związkiem gdyby nie sprzeciw Rady na ich chore aspiracje? Jedynie czego brakuje Radzie to energii działania i szybszych decyzji oraz wyprzedzających działań na ruchy chorych ludzi z chorymi aspiracjami osobistymi. Delegalizacji Rady mówimy stanowcze NIE!

 

 

A co na to prawnik?

Mam serdeczną znajomą, która zajmuję się od ponad 20 lat fundacjami, stowarzyszeniami i innymi organizacjami pozarządowymi. Jest wybitnym fachowcem/prawnikiem w tej dziedzinie. Współpracuję na co dzień z ponad 30 organizacjami pożytku publicznego, była kuratorem Sądowym w Stowarzyszeniach, brała wielokrotnie udział w projektach organizacji pozarządowych. Znam ją jako człowieka dobrego i prawego i mocno oddana tematom w które się angażuje. Jednym słowem: wie o czym mówi.

Postanowiłem zadać jej cztery pytania odnośnie konfliktu Rada-Zarząd. Oto one :

1) Czy Pzj/ Zarząd może działać, podpisywać umowy itd,  w sytuacji kiedy Rada Związku w okrojonym składzie?

– Pzj/ Zarząd może działać, podpisywać umowy i robić wszystko do czego został powołany.

2) Czy Zarząd może odmówić przyjęcia wniosku o Zjazd Nadzwyczajny wystosowany przez Radę PZJ w celu uzyskania przynajmniej 9 osobowej Rady?

Okrojona Rada powinna zasugerować/wydać wniosek Zarządowi o zwołanie Zjazdu Nadzwyczajnego w celu doprowadzenia do uzyskania pełnego składu Rady. To jest organ statutowych niezbędny w działaniu Stowarzyszenia. W statucie napisane jest ” zwołuje ” a nie ” może zwołać „. Ma na to ustawową liczbę dni aby taki zjazd się odbyl. Jeżeli nie chce współdziałać w tej kwestii z Radą to Radzie przysługuje skarga do organu kontroli czyli zapewne do Ministerstwa Sportu.

3) Czy Rada może skutecznie działać w okrojonym, 6 osobowym składzie?

- Rada nie może działać skutecznie w okrojonym składzie, musi być minimum 9 osób.  Nie ma mocy statutowej do której została powołana.

4) Czy Rada ma być uzupełniona czy wybrana na nowo?

– Statut przewiduje uzupełnienia.

I to by było na tyle. Rady już nie ma w tej formie osobowej. Kaliszuk triumfuje. A w Hermanowie dokończą dzieła dorżnięcia polskiego jeździectwa. No chyba, że ktoś walnie w stół i powie : No Pasaran!! Tylko kto?

Obowiązek Rady

No to już drugi raz składam Szanownemu Panu Kaliszkowi gratulację na łamach mojego bloga. Fantastycznie rozegrana partia szachów związkowych. Jedną decyzją unieruchomił Rade PZJ. Odejście z rady trzech Panów tzn. Helaka, Kaźmierczaka i Kaliszuka oznacza  zawieszenie Rady w próżni bez możliwości podejmowania statutowych działań do jakich została powołana. Tak naprawdę wystarczyło tylko odejście Kaźmierczaka, wszak Rada Związku może liczyć od 9 do 15 osób. ” Rada Związku wybierana jest przez Walny Zjazd spośród delegatów, zaproszonych gości i ustępujących władz zwykłą większością głosów; minimum 60% członków Rady wybieranych jest spośród delegatów.Rada Związku składa się z 9 do 15 członków, w tym: Przewodniczącego, Wiceprzewodniczącego i Sekretarza”. Tak stanowią przepisy PZJ.

Dlaczego przedstawiciele Hermanowa tak szybko odeszli z Rady? To proste! Rada nie działała pod dyktando Zarządu zdominowanego przez ludzi Kaliszuka. Zaczęła mieć odrębne zdanie na temat tego co się dzieje w naszym Związku. Nie zgadzała się na scenariusz pisany ręką  Kaliszuka. Nie zgadzała się na farsę związaną z wyborem szefów komisji oraz na to jak wybierani są selekcjonerzy kadrowi. Zaczęła węszyć w księgowości,  rzetelnie sprawdzać wydatki . Czyli skrupulatnie wypełniać swoje obowiązki. Mało tego zapragnęła wszystko publikować w swojej zakładce na stronie PZJ. Tego było za wiele dla tych Panów.

Niestety, wszelakie działania uszczuplonej Rady są głęboko spóźnione, a ustalenia między członkami Rady nie mają znamion dynamicznych decyzji. Ślimacze tempo to zmora Rady, którą wykorzystują jej przeciwnicy.

Przewodniczący Pan Andrzej Sałacki w obecnej sytuacji powinien złożyć wniosek do Zarządu Pzj o Zjazd Nadzwyczajny w celu uzupełnienia składu Rady, przynajmniej o trzy wakaty. To jest jego obowiązek wynikający z statutu. Nie zwołanie Walnego jest łamaniem prawa i skutkuję odpowiedzialnością prawna. Mam nadzieje, że oni o tym wiedzą i będą działać zgodnie z prawem. Warto też wiedzieć, że PZj jako Związek Sportowy nie może działać bez pełnego składu Organów Statutowych. Wszystkie działania Zarządu będzie można bez problemu podważyć jako bezprawne.Dotyczy to również umów, powołań selekcjonerów itd.

Grupa Kaliszuka zafundowała nam paraliż decyzyjny w Związku. To oni sabotują wszelakie decyzje dotyczące przejrzystości działania PZJ, to oni działają wbrew interesowi sportowemu oraz łamią prawo związkowe. Na wszystko co ustalała Rada mieli odrębne zdanie. Koteria kolegów Kaliszuka jest widoczna gołym okiem i zasługuje na środowiskowy sprzeciw. Nie wolno na to pozwolić aby wąska grupa działająca w partykularnym interesie, decydowała o przyszłości sportowej naszego jeździectwa. Nie wolno!

Pomysł całkowitej likwidacji Rady budzi gęsią skórkę. W ramach demokracji musi być kontrola i transparentność. Inaczej obudzimy się w prywatnym związku sportowym Pana Kaliszuka.

Święta Krowa.

Jak się nie mylę, gdzieś w styczniu 2013 roku miałem rozmowę telefoniczną z jednym z członków uwczesnego Zarządu. Rozmowa dosyć miła mimo że, ani ja nie znałem człowieka ani on mnie.  Zadzwonił zapewne poruszony moją wesołą twórczością blogową. Być może chciał wyczuć moje intencje względem nowego Zarządu, jakie mam na ten temat zdanie, a być może liczył na jakieś dobre słowo z mojej strony. W każdym razie rozmawialiśmy dosyć długo na różne tematy m.in. o personaliach w Pzj, o tym co zastali po poprzednikach i o tym jak ma wyglądać przyszłość jeździectwa. Próbowałem przekonać mojego rozmowce aby szukali nowych koncepcji rozwoju jeździectwa i nie bali się radykalnych decyzji personalnych, a wszystko robili zgodnie z prawem oraz o wszystkim informowali na bieżąco na stronach PZJ z komentarzem dlaczego tak a nie inaczej postępują. A jeżeli nie wiedzą do kogo się zgłosić o pomoc i nie mają zbyt długiej ławki personalnej to niech szukaja nazwisk tych ludzi z którymi poprzedni PZJ miał nie po drodze. Ostrzegałem, że jeżeli tego nie zrobią i będą się nadal opierali na personach z otoczenia Szczypiorskiego to za jakiś czas zostaną odesłani z kwitkiem na zieloną trawkę. Najwyraźnie nie wzieli sobie tego do serca bo po dwóch latach część  ludzi tamtego Zjazdu Wyborczego zniknęła z ulicy Lektykarskiej, w tym i mój rozmówca. Ale nie o tym chciałem dzisiaj pisać.

W trakcie tamtej rozmowy moj adwersarz powiedział mi coś co dosyć mocno mnie zaniepokoiło. Otóż poinformował mnie, że gdy oficjalnie weszli do biura i zaczęli robić audyt otwarcia okazało się, że archiwa Pzj świecą pustkami. Brakuję dużo papierów oficjalnych w tym umów pracowniczych i sponsorskich, nie ma sprawozdań finansowych z lat poprzednich, brakuje części protokołów z zebrań i ustaleń na nich podjętych. Po prostu są duże braki w dokumętach. Ogólnie wygląda to tak jakby ktoś bał się konsekwencji swojego działania i zniszczył/schował wszystkie niewygodne sprawy. Jedyną rzeczą jaką można zobaczyć gdy otworzy się szufladę to toczący się ołówek. Tak mi to zostało wtedy przedstawione. Dzisiaj trochę żałuję, że tego nie opisałem ale miałem nadzieje, że to nowa władza załatwi i opublikuje te wszystkie informację, które mi mój rozmówca przekazał. Wtedy, po rozmowie z tym człowiekiem miałem nadzieję. A wiadomo, że nadzieja to….

Najlepszym przykładem rządów Marcina Szczypiorskiego jest Pan Stanisław Helak. Z dokumętów, które dotarły do mnie wynika, że Pan Helak nie jest i nigdy nie byl formalnie zatrudniony w PZJ. Jest uchwała dotyczącą Helaka ale nie ma umowy o prace do dnia dzisiejszego. Uchwałą nr 259/31/Z/2011 Pan Stanisław zostaję powołany na Przewodniczącego Komisji ds. Sportu Dzieci i Młodzieży i koniec. Po posiedzeniu Zarządu w dniu 10.05.2011 został sporządzony raport w którym czytamy :„M.Szczypiorski omówił sprawy koordynacji zagadnień sportu dzieci i młodzieży. Przedstawił zasady  nawiązanej  współpracy ze Stanisławem Helakiem w tym zakresie, który koodynował będzie w biurze PZJ zagadnienia leżące w gestii  Komisji ds. Sportu Dzieci i Młodzieży”. Nie ma mowy w protokole ani o uchwale dot. kwoty jaką Pan Stanisław Helak miał dostawać w związku z powierzonymi zadaniami . Nie ma również żadnej pisemnej umowy pomiędzy PZJ a Panem Helakiem, która określałaby czas zatrudnienia czy zakres obowiązków. Jakie były słowne ustalenia pomiędzy Panem Szczypiorskim a Panem Helakiem również nie wiemy ale chyba musiały jakieś być gdyż za lata 2012 – 2014 Pan Stanisław pobierał wynagrodzenie tytułem „koordynacja szkolenia w sporcie dzieci i młodzieży” (w związku z tym, że prowadzi działalność gospodarczą – wystawiał faktury na Polski Związek Jeździecki), A ile to Pan Helak za swoją ciężką prace pobierał pieniędzy? Oto roczne wynagrodzenia Pana Stanisława :

Rok 2012 – 33.018,70zł brutto

Rok 2013 – 31.038,50zł brutto

Rok 2014 – 30.786,30zł brutto

Są to kwoty niemałe, a w uszczuplonych archiwach PZJ nie znajdziemy sprawozdań miesięcznych, sprawozdań rocznych, dzienników zajęć ani informacji o ilości przepracowanych godzin w miesiącu Pana Helaka. Nie ma nic!!!!! O przepraszam…. zagalopowałem się zbyt mocno! Sorry, przepraszam….. są dwa sprawozdania, a dokładnie omówienie faktur wystawionych w listopadzie i grudniu 2014. Też posiadam te dokumenty i jak je przeczytałem to mało co ze stołka nie spadłem. A w nich możemy dowiedzieć się jak ciężko pracuje Pan Stanisław : ( grudzień 2014 ) Obserwacja zawodników w czasie Cavaliady Poznań, opracowanie końcowego rankingu 2014 w SDiM, wyłonienie kandydatów do MEP w 2015; ( listopad 2014 ) korekta regulaminu SDiM na 2015 rok, obserwacja zawodników w Lesznie i Jaszkowie i to co chyba najbardziej wyczerpuję Pana Helaka: Częste udzielanie wyjaśnień zainteresowanym osobom przepisów związanych z kategorią młodzieżową w jeździectwie…… To ostatnie robi wrażenie. A najlepsze jest to, że nawet te lakoniczne działania Pana Helaka nie mają najmniejszego sensu bo wyniki jego szefowania w komisji dzieci i młodzieży należy traktować jako wsteczne i szkodliwe dla sportu juniorskiego. Zmarnowane lata sowicie opłacane z naszych pieniędzy.

Pan Helak i reszta ludzi zaangarzowanych w spotkania w Hermanowie to spuścizna po rzadach Szczypiorskiego. Takich ludzi w jeździectwie jest wielu i nadal chcą wpływać na rzeczywistość sportową. To są dobrze zakorzenione chwasty. Za nic nie odpowiadają, nic nie robią, a pobierają kasę i profity osobiste z tego, że są na świeczniku. A to kuca się komuś sprzeda, a to klinikę się zorganizuje, a to pojedzie się za granicę za związkowe pieniądze. Właśnie tego m.in. nie mogę wybaczyć poprzedniemu Zarządowi, że ich nie wyplenił razem z korzeniami. Teraz za swoje uwczesne zaniechania dotyczące m.in. personalnych zmian w Zwiazku pokutują w odmętach jeździectwa. A nam pozostaję patrzyć jak pięknie i na nowo rozwija się kariera Marcina Szczypiorskiego  i jego starych kolegów w naszym Związku Sportowym. Pewno przy kolejnej zmianie na szczycie ktoś z nowych władz Pzj do mnie zadzwoni i poinformuję mnie, że w szufladzie zamiast dokumentów turla się obgryziony ołówek…..

Uchwała Rady Pzj

W związku z odwołaniami uczestników konkursu na stanowisko menadżera konkurencji skoków od decyzji Zarządu PZJ z uzasadnieniem złamania kryteriów pkt 2.5 niezależność i brak konfliktu interesu w obszarze działania jak również zapisu pkt. 3.2 dorobek sportowy/szkoleniowy na poziomie sportu międzynarodowego i szkoleniowy w pracy z zawodnikami poziomu rywalizacji międzynarodowej Rada Związku zaleca wstrzymanie wszelkich działań w wyborze trenera – selekcjonera w konkurencji skoków.

Uchwała Rady Związku w trybie obiegowym z dnia 9 lutego 2015 przedstawiła stanowisko, że nie otrzymała odpowiedzi na pytanie postawione Zarządowi w sprawie „uzasadnienie odwołania menadżerów, trenerów i dyr. d/s sportu”. Ponadto w  związku z wątpliwościami, iż osoby powołane  na menadżerów w konkurencjach olimpijskich nie wypełniają warunków konkursowych Rada zwróciła się do Zarządu o przedstawienie dokumentów kandydatów wraz z aplikacjami. Dokumenty należy przesłać w terminie 7 dni w formie PDF do przewodniczącego Rady. Termin nadesłania mija 20 lutego 2015r.
Po zapoznaniu się z w/w dokumentami Rada poinformuje niezwłoczne o wynikach kontroli. Rada zwraca się do Zarządu  o zamieszczenie na stronie internetowej PZJ niniejszej uchwały.
PS.  Przeciw opublikowaniu tej decyzji Rady Pzj byli Kaźmierczak, Helak i Kaliszuk. Jankowski jak zawsze zawieszony gdzieś w kosmosie poprosił o opinie adwokacką.  A ja bez niczego publikuje bo uważam , że tak należy.

Szacunek i ukłony

No to pełen szacun!!!! Naprawdę ukłony do samej gleby. Coś takiego zorganizować i nie być na czarnej liście z zakazem wejścia na Lektykarską to naprawdę trzeba być nie lada kombinatorem albo mieć doświadczenie w polityce. Chyba tylko w polityce można nabrać takiej pewności siebie, aby takie machloje robić i jednocześnie patrzeć towarzystwu jeździeckiemu w oczy mówiąc z uśmiechem, że wszystko jest robione zgodnie z prawem. Panie Krzysztofie!! Pełen respekt dla Pana osoby. Z głupców zasiadających w związkowych krzesłach zrobił Pan sobie poddanych, omamiłeś perspektywą lepszego jutra niektórych betonowych baronów z WZJ, obiecał Pan gruszki na wierzbie, a oni to wszystko łyknęli niczym kaczka kluskę. Jesteś Pan fenomenalnym graczem, który skupił wokół siebie armie stworzoną z baranów. Jest Pan im tarczą, opoką i wizjonerem. Panie Kaliszuk! Jesteś im prawdopodobnie Bogiem!

Dla nich może i jesteś Bogiem, ale dla mnie jesteś największym szkodnikiem jeździectwa. Jesteś niczym chwast, który ogranicza rozwój innym roślinom. Zrobił Pan z PZJ pośmiewisko na całą brać sportową. Pokazujesz się jako tyran i despota, rozdajesz stanowiska swoim ludziom,którzy mają zero merytorycznego przygotowania, sprowadzasz do Związku ludzi, którzy wyrządzili jeździectwu wiele krzywd, zwiększasz wpływy Prezesów WZJ na sport jeździecki, kłamiesz aby osiągnąć zamierzony cel. Jest Pan typowym politykiem z zamierzchłej epoki, któremu własne ego rozrosło się niebywale. Ale czego tu się spodziewać wszak politycznie jest Pan mocowany w PRLu i takie wartości reprezentuje Pana osoba. Jesteś, Szanowny Panie, pomyłką Polskiego jeździectwa i tak należy pańską osobę postrzegać.

Razem ze swoimi podopiecznymi z Zarządy oraz dwoma kolegami z Rady wybraliście jednego z was na szefa konkurencji skoków przy PZJ. Marek Każmierczak jest osobą na wskroś niekompetentną na to stanowisko. To typowy reprezentant starego postrzegania sportu jeździeckiego. Cream de la cream betonu związkowego. Jedyne jego osiągnięcie to sędzia III klasy, średnie wykształcenie w Polsce i reszta nauki w Moskwie i to tyle w całym zakresie jego dokonań „sportowych”. Nie zna języka angielskiego, nie za dobrze orientuję się w obsłudze komputera, ma problemy z niekontrolowaną agresją. Sport jeździecki na najwyższym poziomie zna tylko z telewizji. Co gorsza nie umie samodzielnie myśleć i odpowiadać na zadane mu pytania. Za każdym razem musisz ty Drogi Panie za niego odpowiadać. Miało nie być konfliktu interesu w wyborze szefa a jest. Syn Kaźmierczaka jest w narodowej kadrze skokowej, zaś sam Pan Marek jest członkiem Rady czyli organie kontrolnym PZJ. Z wypowiedzi na portalu tylkoskoki.pl zapowiedział, że nie zamierza rezygnować z funkcji w tym organie co oznacza, że sam siebie – gdy nadarzy się taka konieczność – będzie kontrolował.

Wasza Hermanowska polityka nie jest sprawiedliwa. Pozwalnialiście wszystkich trenerów i szefów konkurencji tylko zapomnieliście o Stanisławie Helaku. Przecież on odpowiada za sprawy dzieci i kuców w PZJ. On pobiera za swoje dość leniwe podejście do pracy wynagrodzenie. Czy wiadomo za co te pieniądze otrzymuje? Czy jest z nim podpisana jakakolwiek umowa czy po prostu stać związek na tak hojne opłacanie Pana Stanisława? Dlaczego nie było rozpisanego konkursu na jego stanowisko? Odpowiedz jest prosta niczym wasze myślenie o jeździectwie. Nie zwolniliście Helaka i nadal go opłacacie bo to jeden z was i tyle. A takie działanie jakie prezentujecie wobec „swoich”  nazywa się koterią i nie ma nic wspólnego z transparentnością.

Panie Krzysztofie. Wraz z kolegami z Hermanowa wprowadzacie na nowo do Związku Pana Marcina Szczypiorskiego – byłego Prezesa PZJ. Jedną z niewielu spraw załatwionych in plus przez poprzedni Zarząd było właśnie odsunięcie tego Pana z wszelakich funkcji związkowych. Wy na nowo postanowiłeś go wciągnąć do PZJ. Co mu zaproponujecie? Jakie stanowisko będzie sprawował? A może wejdzie do Zarządu gdy Abgarowicza „zrezygnuje”? A według waszych ustaleń z listopadowego zjazdu ma to nastąpić w maju, już po wyborach prezydenckich. To będzie ten czas kiedy Marcin Szczypiorski powróci na Lektykarską w glorii i chwale? Takie macie pomysły na naprawę jeździeckiej zapaści? Zastrzyk ze Szczypiorskim jako antidotum na gangrenę? Leczycie gangrenę dżuma?

Panie Krzysztofie! Nim na dobre zaczął Pan władać Związkiem to już zaczął Pan przegrywać. Najlepszym przykładem jest Pana próba oczernienia Trenera Tomasza Kowali. Próbowałeś Drogi Panie wraz ze swoimi kolegami z Drzonkowa zrobić z niego szmatę. Wydany przez Pana osobiście zakaz wchodzenia Pana Tomasza na obiekt w Drzonkowie już nie obowiązuje. Inne sprawy w Sądzie, które założył Pan Kowala też zapewne Pan przegra. Zarzucanie Panu Kowali współudział w podawaniu dopingu to totalna bzdura i zapewne chęć odwrócenia uwagi od innej sprawy. Czy  Nr próby A i B 5031478 pobranej na Mistrzostwach Polski Mł . Jeźdźców w skokach w Drzonkowie przez dr. Janusza Petelickiego nie brzmi znajomo? Czy między innymi nie o to właśnie jest Pana konflikt z Trenerem Tomaszem Kowalą i próba zdezawuowania dokonań Tego powszechnie szanowanego człowieka? Więcej pokory zalecam!

Na koniec o dorobku jaki dokonaliście w przeciągu tych dwóch miesięcy waszego panowania w jeździectwie.  Oto niektóre wasze dokonania:

– podwyższenie opłat dla BPK

– obniżenie opłat dla klubów, które i tak są płacone z naszych składek

– zwolnienie trenerów i szefów komisji bez rozliczenia ich ( tylko Pan Helak nie został zwolniony z oczywistych względów )

– rozpisanie konkursów na szefów komisji oraz na menadżerów-trenerów; konkursy ustawione i napisane pod konkretne osoby z waszego kręgu intelektualnego ( wystarczy matura, nie potrzebna znajomość języków itd. )

– Tauron oraz Coca-Cola zrywają z wami kontrakt sponsorski opiewający na ponad 2 miliony zł.

Gratuluję!

Konkursy i nie tylko

Zadziwiająca jest sprawa z tymi konkursami na managerów i selekcjonerów poszczególnych konkurencji jeździeckich. Nie chcą ujawniać kto jest w komisjach i nie chcą ujawniać kto na konkursowe stanowiska zgłosił swoją kandydaturę. Nie będzie nam dane poznanie programów kandydatów i wyrobienie sobie o nich zdania. Sama metoda wyboru polegająca na pisemnej prezentacji i analizach kandydata to stanowczo za mało aby dokonać kompetentnego wyboru. Brakuję mi tu jeszcze rozmowy kwalifikacyjnej, a o której organ przygotowujący ofertę konkursową zapomniał. Niestety, chyba celowo. Szkoda bo miało być przejrzyście i beż zbędnych tajemnic. Również tłumaczenie się, że utajnili skład Wysokiej Komisji aby nie było nacisków z zewnątrz na wybory jest dość mało zgrabne a na pewno nie przekonujące. Zapewniam wszystkich czytelników bloga, że pretendenci na poszczególne stanowiska w PZJ doskonale znają skład komisji. Tak naprawdę to powinni utajnić skład Zarządu PZJ bo to oni będą na końcu tego łańcuszka decyzyjnego. A w Zarządzie opanowanym przez puczystów wszystkie cuda mogą się zdarzyć.

Szkoda, że obecna władza to tacy indolenci. Zrobili konkursy  bez żadnego rozliczenia poprzednich Selekcjonerów z ich dotychczasowej pracy. Pożegnali się na zasadzie : Na razie i trzymaj się ciepło. Oczywiście nie mam zamiaru bronić byłych trenerów bo efekt ich dokonań ( konkurencje olimpijskie ) był dosyć marny ale przyzwoitym warto być i zachować klasę szczególnie gdy dziękujemy za dalszą współprace… Warto też wspomnieć, że obecna junta zrobiła coś co ich totalnie dyskwalifikuje w oczach ludzi związanych ze sportem jeździeckim. Otóż nie zachowali ciągłości prac trenerskich. A przecież ten rok to rok Mistrzostw oraz kwalifikacji do IO. Obecny PZJ nie prowadzi żadnych zgrupowań kadrowych gdyż nie ma kto ich prowadzić. Nie tylko dotyczy to Seniorów ale przede wszystkim  niższych grup wiekowych. Jak dobrze pójdzie to najwcześniej kadra zbierze się w połowie kwietnia. Kwartał roku w plecy. Ale co tam. Ta grupa gumiaków rządzących w Związku ma plan uzdrowienia jeździectwa. Przesiadamy się na osły.

Niestety dochodzą do mnie informację, że niektóre stanowiska są już przez Bandę z Hermanowa zaklepane. Nie wiem czy we wszystkich konkurencjach i nie wiem czy to prawda ale np. szefem skoków ma zostać nie kto inny jak Pan……. Marek Kaźmierczak. Ponoć obiecała mu to reszta grupy, która próbuję przejąć na własność PZJ. To informacja od ciotki Zuzanny, a ta ma dużą sprawdzalność procentową tego co się dzieje w Związku. Mam tylko nadzieję, że tym razem okaże się to informacja nie mająca potwierdzenia w rzeczywistości. Oby Ciotka tym razem się myliła.

26 lutego 2015 roku w Hermanowie Stach Helak dalej będzie knuł. Pozapraszał największe tuzy Polskiego jeździectwa czyli Prezesów OZJ-ów oraz po jednej osobie towarzyszącej ( kochankę można zaprosić ? ) i będą wyrabiali beton wysokogatunkowy. Zaplanowali dwa spotkania z Zarządem i jedno spotkanie we własnym gronie. Będzie chyba dość mocno żenująco. Strój obowiązkowy na najbliższą Gale Hermanowską to gumiaki filcowane z ostrogami oraz krawat w pasy biało-czerwone!!! Ciekaw jestem czy Pan Marek Szewczyk tym razem się tam pojawi czy może ma dość tej bandy dyletantów, którzy wykorzystali go w haniebny sposób i zostawili na lodzie. Zresztą nie pierwszego i nie ostatniego. Niedługo taki los czeka Pana Abgarowicza. W nieodległej przyszłości zaczną go rzuć, a gdy już straci smak to go  wyplują. O sorry!!! Już go zaczeli żuć.

 

 

 

Wystrugaj sobie Klub.

Ech…. słabiutki jest ten nasz związek. Bardzo słaby… Wystarczyło kilka osób aby przewrócić to wszystko do góry nogami i postawić na głowie. Żeby to jeszcze były osoby ogólnie szanowane, zasłużone dla Polskiego jeździectwa, wybitni trenerzy, działacze związkowi, a to zwykłe chłopaczki, którzy potrafili tak tym całym spędem delegatów na Zjazd Nadzwyczajny pokierować, że uzyskali to co chcieli czyli władzę prawie absolutną. Opanowali Zarząd PZJ zostawiając Abgarowicza aby to wszystko, co będzie złego w działaniu PZJ, on swoją twarzą kupidyna firmował.Inna sprawa to: jak trzeba być zadufanym w sobie megalomanem aby tego nie widzieć i być na stołku Prezesa PZJ tylko dla samego trwania, dla wpisu w CV, dla wizytówki z napisem Prezes PZJ? Jak nisko trzeba upaść aby udawać, że się  nie widzi tej breii związkowej i uważać, że wszystko jest ok. Czyżby Abgarowicz naprawdę miał mentalność polityka, który mówi, że pada deszcz gdy wszyscy wkoło plują? Czy tylko nieliczni widzą jak fatalnie zaczyna się robić w jeździectwie a reszta gumofilców uważa ten stan za normalny i pełen uroku?

Obecny Zarząd to maszynka do wdrażania pomysłów Helaka, Kaźmierczaka, Kaliszuka oraz ich zaplecza pseudointelektualnego. Pomysły tak wielkiego formatu jak cała ta Trójca Święta. Stasiu, Krzysio oraz Mareczek postanowili zawalczyć o dobro Polskiego jeździectwa w sposób tzw. łopatologiczny. Z ich dosyć nadętych acz pustych głów żadna idea wyższa wyjść nie mogła, zaplecze jakie posiadają w postaci gumy i filcu też raczej nie jest skore do myślenia, więc zdali się na impuls elektryczny jak u bezkręgowców np. u meduzy i podnieśli opłaty dla BPK. Jest to znana w przyrodzie sprawa aby polować tam gdzie nic nam nie grozi. Myślenie, a raczei impuls godny meduzy. Zawodnicy BPK nic nie są wstanie zdziałać w PZJ bo nie mają swojego tam przedstawiciela. Mało tego!! Tak naprawdę nie mają żadnego prawa. które by ich chroniło przed idiotycznymi zapędami szaleńców. Są takimi jeździeckimi i związkowymi apatrydami, których można bez jakichkolwiek sankcji okradać z kasy i honoru oraz traktować per noga. A jak można to i to robią. Tną nas na żywca i w biały dzień. Jedynie co mogą zrobić BPK to pisać listy. Najlepiej na Berdyczów.

Mam rade dla kardynała Richelieu w Zarządzie PZJ czyli dla Pana Podpory. Nie udzielajcie żadnych wywiadów. Wpierw nauczcie się myśleć potem mówić, a i pisać i czytać też by się przydało. Rozumiem, że na wywiady czy też tłumaczenia waszych spaczonych pomysłów wysyłacie najmądrzejszego z was czyli Abgarowicza, ale, na Boga nie róbcie tego więcej. Już i tak doły mają o was opinię, o której tu nie wspomnę bo czasami dzieci to czytają a i godzina nie ta. Po cholerę się pchacie na fora internetowe z tłumaczeniami podwyżek jakie nam zafundowaliście? Myślicie, że ciemny naród to kupi? Że Abgarowicz zbierze poklask i zrozumienie, gdy ukarze się jego wywiad na Świecie Koni tłumaczący podwyżki? Panie Podpora : Dwie zasady!! Pierwsza to MYŚLENIE NIE BOLI, Druga to : MILCZENIE JEST ZŁOTEM, i trzecia gratisowa dla całego Zarządu to : GÓWNO CHŁOPU NIE ZEGAREK !!

A tak a propos Zarządu. Siedzi tam pięciu przystojnych i dojrzałych mężczyzn. Intelektualnie równych sobie co do milimetra ze wskazaniem na Abgarowicza. Siedzą i czuwają nad dobrem sportu. A czy ktoś do cholery wie za co te tuzy jeździeckie odpowiadają? Tak personalnie? Podpora za co odpowiada? Jachymek za co? Święcicki za co? Kasztelan wiem. Stoi napisane, że odpowiada za internet aby się nie zacinał na Lektykarskiej. Jego pobyt w Zarządzie to nagroda za wykład o  Torisie na zjeździe i za wazeliniarstwo względem Kaliszuka. Abgarowicz też wiadomo po co. Kozioł ofiarny no i twarzyszcze Związku. Ale ta trójka pozostałych za nic nie odpowiada? Nie mają żadnych funkcji przypisanych do stanowiska? A wiecie dlaczego taki jest stan rzeczy? Bo to ludzie, którzy nie mają zielonego pojęcia na czym polega nowoczesne podejście do sportu hipicznego. Co ma do powiedzenia np. Pan Jachymek – średniej klasy hodowca bardzo przeciętnych kucy? A Pan Podpora za co będzie brał odpowiedzialność? Może za kształcenie młodzieży wszak ma klub jeździecki, gdzie pilnie kształci młodych adeptów sztuki jeździeckiej? Jakie ma osiągnięcia Pan Święcicki poza tymi z Baborówka? Może są oni wybitnie wykształceni i mają papiery managerskie aby prowadzić tak szacowny związek? Ani wybitnych sportowców tam nie widzę, ani doskonałych managerów sportu też nie ma, a o prawnikach to nigdy tam nie słyszano. O trenerach już nie wspomnę…. Tak ma wyglądać zarząd związku sportowego? Jacyś ludzie z dalekich peryferii tego sportu są odpowiedzialni za prawie 300 000 osób dosiadających konia? Totalna żenada i blamaż. Nie dziwię się, że sponsorzy nie walą drzwiami i oknami, a jedyny realny sponsor strategiczny to producent zakrętek do słoików z Mławy. Szkoda sportu……. Szkoda koni

Kaliszuk, Helak i Kaźmierczak z Rady PZJ wprowadzają nas w błąd. Jak już pisałem, ta trójka macherów od naszego podłego losu miała odmienne zdanie w Radzie na temat podwyżek. Oni byli ZA podwyżkami, a Zarząd jak to Zarząd przyjął ich odrębne zdanie jako prawdę objawioną i zatwierdził ten gniot związkowy. Jednym z argumentów tej trójki był to, że aby założyć klub trzeba zapłacić 10 zł Panu Wojewodzie czy tam innemu wybrańcu narodu średnio-wysokiego szczebla. Być może tak faktycznie jest ale zapomnieli dodać, że do tych 10 zł trzeba jeszcze wypłacić z bankomatu dodatkowo ok. 3000 zł. na wszystkie inne opłaty związkowe oraz licencyjne. Mam dziwne wrażenie, że ta obniżka opłat klubowych to nic innego jak podziękowanie obecnych władz za zjazd nadzwyczajny oraz ukłon poddańczy wykonany wobec i dla baronów WZJ, bo to właśnie okręgowe związki najbardziej na tym skorzystają. Aby zarejestrować klub w PZJ i dostać licencje klubową musisz wpierw zarejestrować klub w swoim WZJ-cie. A tam już nie ma obniżek dla klubów jakie zrobili w centrali, tam cena wciąż taka sama jak w 2014 roku…… W Warszawie i na Mazowszu to kosztuje 600 zł. Tak więc aby wystrugać sobie klub jeździecki musisz mieć ponad 3000 zł. Plus 10 zł, o których przypominają nam Panowie Helak, Kaźmierczak oraz Kaliszuk.

 

Prywata na Mistrzostwach Świata.

Czytelnik bloga napisał mi artykuł. Zadziwiające jest to, że gdzie zaczyna śmierdzieć tam przewija się postać Kaźmierczaka Seniora. Zapraszam do lektury i ostrzegam przed tym Panem. Jak mnie przeczucie nie myli to jeszcze napsuję nam krwi swoją obecnością w jeździectwie….. ale nie długo. Zapraszam do lektury.

 

Kiedy u nas wszyscy zaaferowani byli Sylwestrem i zabawą z nim związaną, daleko za oceanem rozegrane zostały Akademickie Mistrzostwa Świata w Jeździectwie(29.12.-01.01.). Impreza o tyle ciekawa, że po pierwsze zawodnik zobowiązany jest jechać zarówno skoki jak i ujeżdżenie, a po drugie wszystkie przejazdy są na losowanych koniach.  Na starcie stanęły ekipy z 12 krajów, w tym z Polski. Naszym zawodnikom należą się ogromne gratulacje, gdyż od początku należeli do ścisłej czołówki, czego owocem były trzy medale- srebro  dla Adama Kaźmierczaka w skokach i dwa  brązowe: dla Jarosława Koziarowskiego w kombinacji oraz  drużynowo.  Oklaskom nie ma końca, zawodnicy się spisali. Wszystko pięknie, ale to co kryje się za tym startem jest już mniej cudowne i wspaniałe. Wręcz przeciwnie, na wierzch perfidnie wyłazi nasza szara rzeczywistość- PRYWATA.
Po pierwsze NIGDZIE nie ukazała się informacja, iż taki start jest w ogóle planowany. O zawodach dowiedzieliśmy się dzień przed finałem, z dwóch portali jeździeckich, kiedy wiadomo  było, że jakieś medale będą.  Co więcej na próżno nam szukać na stronie PZJ chociażby wzmianki na ten temat. Ciekawe czy gdyby nasi zawodnicy zamiast z tarczą, wrócili na niej, w ogóle byśmy wiedzieli, że ktokolwiek gdziekolwiek pojechał?
Ponadto NIGDZIE nie została podana również informacja dla zawodników, że jest możliwość takiego wyjazdu. Inni zawodnicy nie mieli nawet cienia szansy, aby reprezentować nas w Palm Beach. Żadnych norm do spełnienia, żadnych kryteriów, żadnych terminów.
Jednakże najciekawszy i najbardziej żenujący jest inny fakt. Mianowicie w naszej ekipie pojawiają się dwa nazwiska- KOZIAROWSKI i KAŹMIERCZAK. Czy to nie one przewijały się przez wszelkie możliwe dyskusje dotyczące zarządu i pracy PZJ? Przypadek? Na szczęście obaj Panowie przywieźli medale i chwała im za to. Trzecią w naszej ekipie była Agnieszka Chmielowska. Myślę sobie uff, może faktycznie nie brały w tej zabawie udziału żadne układy. Niestety wujek Google szybko wyprowadził mnie z tego błędu. Zawodniczka reprezentuje barwy klubowe, uwaga!, WLKS Krakus Swoszowice. Czar prysł…… Żenujące jest to w jaki sposób, perfidnie wykorzystana jest pozycja ” na gorze ‚, aby forować swoich. I jeśli do układu tego nie należysz,  nie ma ciebie w tym świecie.

Po pierwszych zebraniach nowego zarządu wszyscy patrzyliśmy z nadzieją i z lekkim niedowierzaniem w przyszłość. Czyżby po sławetnym zjeździe miało się jednak coś zmienić? Czyżby z Lektykarskiej wiał lekki wietrzyk zmian ku lepszemu? Czyżbyśmy zakończyli ere układów i układzików, jednocześnie patrząc członkom ekipy PZJ na ręce? Niestety, smród spod buta szybko sprowadza nas na ziemię.

 

Od Aromeru do Akwizgranu.

Łysek z pokładu Idy przysłał humoreskę. Już za trzy lata Polska będzie Mistrzem Świata!!! To dobre podsumowanie wszystkich RioPlusów jakie PZJ powymyślał, a które są totalnie oderwane od rzeczywistości. Miłej lektury.

———————————————————————————————————————————————————————————————-

Od Aromeru do Akwizgranu.

Ta wiadomość elektryzowała skromne biuro przy ul. Lektykarskiej w Warszawie od kilku tygodni. Powołanie nowego zarządu PZJ wzbudziło ogromne nadzieje na odrodzenie się polskiego jeździectwa. Plotka głosi, że nad tym projektem ramię w ramię po nocach pracowali Prezes Łukasz Abgarowicz i jego zastępca Marcin Podpora.  Dziś już wiemy nad czym tak ciężko pracowali. Na konferencji, która odbyła się pod Warszawą w znanym i szanowanym klubie jeździeckim Aromer Prezes Abgarowicz w towarzystwie pierwszego kibica jeździectwa w Polsce Prezydenta Bronisław Komorowskiego oraz ministrów sportu i środowiska ogłosił start programu szkoleniowego od Aromeru do Akwizgranu!

Oklaskom i przemowom nie było końca. Zaczął Pan Prezes:

– Szanowny Panie Prezydencie, Szanowni trenerzy i zawodnicy, Rodacy! Mam przyjemność zapoczątkować dziś program, którego celem będzie zbudowanie polskiej kadry w skokach przez przeszkody. Będzie to kadra na najwyższym poziomie. Planujemy aby w ciągu trzech lat nasi zawodnicy nie tylko doszli do czołówki klasyfikacji FEI ale by ją zdominowali. By bycie Polakiem było powodem do dumy, a polski orzełek siał postrach na arenach w Aachen, Come czy Genewy. Nie boję się tego wyzwania bo wiem, że zarząd oraz działacze Polskiego Związku Jeździeckiego dołożą wszelkich starań aby ten wielki plan się ziścił. Do dziś tylko obiecywałem, teraz zakasuję rękawy by razem z wami w trudzie i znoju iść tą ciężką wyboistą drogą ku zwycięstwu. Program – kontynuował Prezes Abgarowicz – nie bez powodu nazywa się od Aromeru do Akwizgranu. Gdyż wierzę, że ten wspaniały ośrodek o najwyższym stopniu certyfikacji PZJ jest idealną areną do tego aby wykuwać nowe jeździeckie talenty, które w ciągu najbliższych tysiąca dni podbiją świat jeździectwa. O kilka słów teraz poproszę koordynatorkę programu znaną z największych umiejętności organizacyjnych i unikatowej wiedzy z zakresu jeździectwa Panią Agnieszkę Kopkę.

Tu widać było, że pani Agnieszka lekko spąsowiała, ale jako profesjonalistka i niewątpliwy autorytet z przyjemnością przejęła mikrofon od Pana Prezesa.

– Panie Prezydencie, Panie Prezesie, Panowie Ministrowie i Członkowie Zarządu PZJ, Panie Wojciechu (tu chodziło o właściciela klubu Aromer Wojciecha Dąbrowskiego – przypis red.), Szanowni Zawodnicy i Trenerzy. Cieszy mnie ogromne zaufanie Prezesa i Zarządu PZJ oraz całego środowiska jeździeckiego do klubu Aromer i mojej skromnej osoby. Obiecuję, że nie zawiedziemy was w tej trudnej próbie i zapewniam, że spod naszych rąk w ciągu zaledwie trzech lat wyjdą mistrzowie parkurów jakich świat jeszcze nie widział. Mam przyjemność przedstawić kadrę trenerską, która nadzorować będzie ten fantastyczny i ambitny projekt. Dyrektorem Sportowym został Pan Jan Żółkiewski, Pan Jan po nie wątpliwych sukcesach jakie odnosił na stanowisku dyrektora pionu sportowego PZJ dał się namówić na takie fantastyczne zwieńczenie kariery sportowej jaką jest program do Aromeru do Akwizgranu. – tu brawom dla pana Jana nie było końca – Kolejną osobą w kadrze trenerskiej, która będzie odpowiadała za budowanie więzi w parach zawodnik – koń jest wybitny jeździec, wielokrotny Mistrz Polski, miłośnik koni, człowiek, który ponad sukcesy przedkłada dobro zwierząt i zawodników, nie kto inny jak Pan Grzegorz Kubiak – i tu znowu brawa – Zdecydowaliśmy się też na współpracę z młodym obiecującym trenerem ze stołecznego klubu, którego nazwisko ogłosimy w najbliższym czasie.

Cisza zapadła i przez chwilę wydawało się jakby gdzieś nad głowami zebranych zakręcił się blond warkocz. I wszyscy już odetchnęli wiedząc, że adepci programu są w dobrych opiekuńczych rękach… Rękach, które wyniosą ich na szczyt jeździectwa, szczyt sportu, szczyt człowieczeństwa. Te ręce wykują herosów, tytanów, autorytety, za którymi pójdą miliony.

Spotkanie zakończył Wice Prezes Polskiego Związku Jeździeckiego Pan Marcin Podpora:

– Panie Prezydencie, Bronku jeśli mogę, Panie Prezesie, Trenerzy, Zawodnicy i Działacze. Jak widzicie plon walnego zjazdu już zbieramy choć nie minął nawet miesiąc, a to dopiero początek. Teraz ruszamy w drogę po najwyższe laury, najwspanialsze odznaczenia i największą dumę narodową. Bo wiem, że w naszym środowisku są specjaliści, fachowcy, zapaleńcy oraz działacze jakich pozazdrościć może nam całą jeździecka Europa, co tam Europa – Cały Jeździecki Świat. I wiem, że gdy za trzy lata się tu znowu spotkamy to każdy z nas przyzna, że było warto. Że te poświęcenia, te wyrzeczenia, ten codzienny trud przyniósł efekt, z którego my, całe polskie środowisko jeździecki będziemy dumni po wsze czasy.  Dlatego nie tracąc więcej czasu i słów uważam program od Aromeru do Akwizgranu za otwarty! – zakończył Prezes Podpora.

Oklaski, wiwaty i toasty ciągnęły się do późnej nocy…

 

Aż zadzwonił budzik i zrozumiałem, że to był tylko sen….

Obserwuj

Otrzymuj każdy nowy wpis na swoją skrzynkę e-mail.